Natalia od kilku lat mierzy się z neuroblastomą czwartego stopnia. Po intensywnym leczeniu zakończonym w 2022 roku wydawało się, że najtrudniejsze jest już za nią. Niestety we wrześniu 2024 roku choroba wróciła i rozpoczęła się kolejna, jeszcze trudniejsza walka. Po serii chemioimmunoterapii Natalia przeszła przeszczep szpiku kostnego. Dawcą została jej starsza siostra, dając jej szansę na dalsze leczenie i życie. Po przeszczepie pojawiły się powikłania w postaci reakcji „przeszczep przeciwko gospodarzowi”, które znacząco obciążyły organizm. Mimo tego Natalia stopniowo odzyskuje siły i wróciła do domu, pozostając pod stałą opieką specjalistów. Organizm wciąż się odbudowuje. Parametry krwi nie wróciły jeszcze do normy, dlatego konieczne są regularne transfuzje oraz dalsze leczenie wspomagające, w tym terapia lekiem Revolade. Najważniejsze jednak jest to, że szpik pracuje i nie wykazuje zmian, które mogłyby zahamować proces zdrowienia. W ramach akcji wsparliśmy tę zbiórkę kwotą: 24 973 zł – to realna pomoc, która pozwala kontynuować leczenie i daje przestrzeń na spokojną regenerację organizmu. To etap, w którym liczy się cierpliwość, czas i konsekwencja w leczeniu. Każdy kolejny dzień to krok bliżej stabilizacji i odzyskania sił.
Choroba Arka zaczęła się nagle, od pozornie niewielkiego objawu, czyli problemu ze staniem na jednej nodze. Szybka diagnostyka przyniosła dramatyczną odpowiedź: nowotwór kości. W krótkim czasie chłopiec trafił pod opiekę onkologów i rozpoczął intensywne leczenie chemioterapią, które trwało ponad rok. Po zakończeniu terapii pojawiła się nadzieja. Kilkumiesięczna remisja dawała rodzinie przestrzeń na oddech i powrót do względnej normalności. Niestety w grudniu 2023 roku choroba wróciła. Rozpoznano wznowę wieloogniskową histiocytozy z komórek Langerhansa, co oznaczało konieczność ponownego wdrożenia leczenia i powrotu do szpitalnej rzeczywistości. W trakcie terapii Arek przeszedł liczne procedury medyczne: biopsję, implantacje portu naczyniowego oraz operację usunięcia zmiany nowotworowej w obrębie kości czaszki. Choroba pozostawiła również trwałe skutki w jego organizmie, w tym skrócenie jednej nogi oraz rozwój astmy oskrzelowej. Obecnie chłopiec znajduje się w trakcie leczenia podtrzymującego, które ma na celu utrzymanie efektów terapii i zapobieganie kolejnemu nawrotowi. Przed nim kolejne miesiące kontroli, badań obrazowych oraz stałej opieki specjalistów. Niezbędnym elementem jego powrotu do sprawności jest także regularna rehabilitacja. Największym wyzwaniem dla Arka i jego rodziny pozostaje niepewność. Każde badanie niesie ze sobą pytanie, czy choroba nie powróci ponownie. Codzienność to czujność, leczenie i próba odzyskania równowagi po doświadczeniach, które na trwałe zmieniły ich życie. Mimo wszystko Arek pozostaje pogodnym dzieckiem. Najwięcej radości daje mu piłka nożna i marzenie o tym, by znów móc biegać i bawić się bez ograniczeń. Wsparcie było niezwykle istotne, aby zapewnić mu dostęp do rehabilitacji, leczenia oraz niezbędnych wizyt specjalistycznych, które wspierają jego powrót do zdrowia. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Arka kwotę 47 980 zł, co pozwoliło domknąć jego zbiórkę i zabezpieczyć środki na dalsze leczenie oraz proces rehabilitacji.
Choroba Marcela zaczęła się nagle, od silnego bólu rąk, który nie ustępował mimo podanych leków. Jeszcze dzień wcześniej był aktywnym, radosnym chłopcem, a już następnego poranka znalazł się w szpitalu, gdzie rozpoczęła się diagnostyka. Rozpoznanie było jednoznaczne, czyli ostra białaczka limfoblastyczna. Od tego momentu życie całej rodziny zostało całkowicie podporządkowane leczeniu. Szpital stał się codziennością, a dzieciństwo Marcela zaczęło toczyć się między badaniami, kolejnymi procedurami i krótkimi chwilami wytchnienia. W trakcie leczenia wszczepiono port naczyniowy, który umożliwił stały dostęp do żył i podawanie leków. Przez wiele miesięcy chłopiec przebywał na oddziale, a jego świat ograniczył się do szpitalnej przestrzeni. Obecnie Marcel znajduje się w domu, jednak leczenie wciąż trwa. Codziennie przyjmuje chemioterapię w tabletkach, regularnie przechodzi badania krwi i w zależności od wyników otrzymuje kolejne dawki leczenia. Co kilka tygodni wraca do szpitala na kontrole. Jego organizm pozostaje osłabiony, a terapia wymaga stałej czujności i reagowania na każdy niepokojący sygnał. Najtrudniejsze dla Marcela są nie tylko fizyczne skutki choroby, ale także ograniczenia, które zabierają mu normalne dzieciństwo. Brakuje mu przedszkola, zabawy z rówieśnikami i swobodnego ruchu. Każde pobranie krwi wiąże się z lękiem, a słabe żyły sprawiają, że procedury są dla niego szczególnie bolesne. Choroba dotyka również jego najbliższych. Starszy brat zmaga się z emocjami i potrzebuje wsparcia psychologicznego, a rodzice funkcjonują w ciągłym napięciu, czuwając nad zdrowiem syna i próbując zapewnić bezpieczeństwo całej rodzinie. Mimo trudności Marcel wciąż marzy o powrocie do zwyczajnego życia: biegania, zabawy i codzienności, która dla innych dzieci jest czymś oczywistym. Wsparcie było niezwykle ważne, aby zapewnić ciągłość leczenia, pokrycie kosztów terapii, konsultacji oraz wsparcia psychologicznego dla całej rodziny. Dzięki wspólnej akcji zbiórka Marcela została uzupełniona o kwotę 28 494 zł, co pozwoliło zabezpieczyć środki na dalsze leczenie i wesprzeć go w drodze do odzyskania zdrowia i dzieciństwa.
Choroba Miry rozpoczęła się od przedłużającej się gorączki i osłabienia, które z czasem zaczęły budzić coraz większy niepokój. Wyniki badań krwi szybko rozwiały wszelkie wątpliwości, a diagnoza brzmiała ostra białaczka limfoblastyczna. W jednej chwili życie dziewczynki i jej rodziny całkowicie się zmieniło. Na początku 2025 roku Mira rozpoczęła intensywne leczenie w szpitalu. Przez wiele miesięcy przebywała na oddziale, gdzie poddawana była chemioterapii, licznym badaniom oraz procedurom medycznym wymagającym znieczulenia ogólnego. Leczenie obejmowało m.in. biopsje szpiku oraz podawanie leków bezpośrednio do kanału kręgowego. Dodatkowo konieczne było usunięcie niewykształconych zębów, aby zapobiec powikłaniom infekcyjnym. Po zakończeniu intensywnej hospitalizacji Mira wróciła do domu, jednak leczenie nadal trwa. Obecnie znajduje się na etapie terapii podtrzymującej, przyjmuje leki doustne i pozostaje pod stałą kontrolą lekarzy. Regularne badania krwi oraz wizyty w szpitalu są nieodłącznym elementem jej codzienności, a każdy spadek odporności może oznaczać konieczność pilnej hospitalizacji. Największym wyzwaniem stała się izolacja. Ze względu na bardzo obniżoną odporność Mira musi unikać kontaktu z innymi dziećmi i miejsc publicznych. Nauka odbywa się indywidualnie lub zdalnie, a codzienność, która kiedyś była pełna zabawy i spotkań, została ograniczona do przestrzeni domu. Nawet tak ważne momenty jak urodziny upływają w ciszy, bez obecności rówieśników. Skutki leczenia są widoczne także fizycznie: utrata włosów, osłabienie organizmu i ograniczona sprawność wpływają na jej samopoczucie i możliwości powrotu do normalnego życia. Mimo to Mira stara się zachować pogodę ducha i odnaleźć siłę w codziennych, drobnych chwilach. Choroba wpłynęła na całą rodzinę. Rodzice podporządkowali swoje życie opiece nad córką, mierząc się jednocześnie z trudnościami finansowymi i organizacyjnymi. Powrót do Polski w celu leczenia, brak stabilnej pracy oraz konieczność łączenia obowiązków zawodowych z opieką nad dzieckiem stanowią ogromne wyzwanie. Wsparcie było niezwykle ważne, aby zapewnić Mirze dostęp do leczenia, pokryć koszty badań, leków oraz codziennych potrzeb związanych z jej zdrowiem i funkcjonowaniem. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Miry kwotę 28 445 zł, co pozwoliło zamknąć jej zbiórkę i wesprzeć ją w dalszej drodze powrotu do zdrowia.
Jeszcze niedawno Piotruś był zdrowym, radosnym czterolatkiem. Wszystko zmieniło się nagle, gdy diagnoza ostrej białaczki limfoblastycznej zatrzymała codzienność jego rodziny i rozpoczęła długą, wymagającą walkę o życie i zdrowie dziecka. Już pierwszy etap leczenia, który standardowo trwa nieco ponad miesiąc, w przypadku Piotrusia wydłużył się do dwóch i pół miesiąca z powodu poważnych powikłań. W krótkim czasie doszło do sepsy oraz dramatycznych komplikacji jelitowych, czyli perforacji jelita grubego i wstrząsu septycznego, które wymagały natychmiastowych operacji ratujących życie. Kolejne tygodnie chłopiec spędził na oddziale intensywnej terapii i intensywnego nadzoru onkologicznego. Leczenie pozostawiło trwały ślad w jego organizmie. W wyniku terapii doszło do ciężkiej polineuropatii, która odebrała mu możliwość samodzielnego poruszania się, a nawet siedzenia. Każdy ruch stał się bolesnym wyzwaniem, a powrót do sprawności wymaga intensywnej, długotrwałej rehabilitacji. Obecnie Piotruś kontynuuje leczenie onkologiczne, które wciąż wiąże się z ogromnym obciążeniem dla jego organizmu. Spadki parametrów krwi, konieczność transfuzji oraz kolejne etapy terapii sprawiają, że jego codzienność toczy się między domem a szpitalem. Każdy pobyt na oddziale jest dla niego ogromnym stresem i doświadczeniem, które odbiera mu poczucie bezpieczeństwa. Chłopiec wymaga stałej opieki, specjalistycznego leczenia, rehabilitacji neurologicznej oraz wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Jego rodzina zmuszona była całkowicie podporządkować swoje życie walce o jego zdrowie, co wiąże się również z dużym obciążeniem finansowym. Wsparcie było kluczowe, aby zapewnić Piotrusiowi dostęp do niezbędnej rehabilitacji, leczenia powikłań oraz specjalistycznego sprzętu, który daje szansę na odzyskanie sprawności. Zebrane w ramach akcji środki pozwoliły uzupełnić zbiórkę Piotrusia o brakującą kwotę 44 408 zł, co umożliwiło kontynuację leczenia i stworzenie mu realnych warunków do walki o powrót do sprawności i dzieciństwa.