Ból łopatki miał być chwilową dolegliwością. Z czasem okazał się początkiem dramatycznej diagnozy, która całkowicie zmieniła życie Leny i jej najbliższych. W lutym 2026 roku lekarze rozpoznali u trzynastolatki mięsaka Ewinga łopatki z przerzutami do kości. Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Lena bierze udział w badaniu klinicznym iEuroEwing i przechodzi bardzo intensywną chemioterapię. Terapia jest ogromnym obciążeniem dla jej organizmu. Dziewczynka zmaga się z bolesnymi zmianami skóry dłoni i stóp, silnym osłabieniem, wymiotami oraz problemami z jedzeniem. Schudła już kilka kilogramów, a lekarze nadal analizują sytuację związaną z przerzutami. Przed Leną kolejne trudne decyzje i następne etapy leczenia – operacja, dalsza chemioterapia, a prawdopodobnie również radioterapia. W połowie kwietnia pobrano także komórki macierzyste na wypadek konieczności wdrożenia megachemii. Choroba całkowicie zmieniła codzienność rodziny. Mama zrezygnowała z pracy i studiów pielęgniarskich, aby towarzyszyć córce podczas leczenia w Warszawie. W domu została młodsza siostra Leny, która bardzo przeżywa chorobę starszej siostry. Każdy dzień to dla rodziny próba pogodzenia życia pomiędzy szpitalem, domem i ogromnym stresem związanym z leczeniem. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Leny kwotę 27 453 zł, która pomoże rodzinie pokryć koszty leczenia, dojazdów, codziennego funkcjonowania oraz dalszej walki o zdrowie dziewczynki.
Powrót z zimowiska miał być początkiem kolejnych dziecięcych przygód. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy u Mai nagle pojawił się zez oka. Początkowo wydawało się, że to przejściowy problem, jednak dalsze badania przyniosły dramatyczną diagnozę – pilomyxoid astrocytoma oraz zmianę oponową w odcinku piersiowym kręgosłupa. W marcu 2025 roku Maja przeszła bardzo poważną operację. Lekarze wykonali biopsję guza, septostomię oraz implantowali zastawkę komorowo-otrzewnową. Rozpoczęła się także chemioterapia, która była ogromnym obciążeniem dla organizmu dziewczynki. Choć pojawiły się dobre wiadomości – guz zmniejszył się, a zmiana w kręgosłupie pozostaje stabilna – nowotworu nie można bezpiecznie usunąć operacyjnie. Guz znajduje się w miejscu odpowiedzialnym za kluczowe funkcje życiowe, dlatego najważniejsze pozostają stałe kontrole i dalsze leczenie. Maja jest dziś pod opieką wielu specjalistów i regularnie przechodzi rezonanse oraz rehabilitację. Choroba mocno wpłynęła również na jej psychikę, dlatego korzysta z pomocy terapeuty i grup wsparcia. Mama dziewczynki zrezygnowała z pracy, aby być przy córce każdego dnia, a cała rodzina podporządkowała swoje życie leczeniu i walce o spokojniejszą przyszłość Mai. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Mai kwotę 27 630 zł, która pomoże pokryć koszty rehabilitacji, opieki psychologicznej, transportu oraz dalszego leczenia dziewczynki.
Problemy zdrowotne Kornelii rozpoczęły się bardzo wcześnie. Najpierw pojawiły się niepokojące guzki, które doprowadziły do diagnozy mięsaka szpikowego. Dziewczynka została objęta opieką onkologiczną i przeszła operację usunięcia guza. Rodzina miała nadzieję, że najgorsze udało się zatrzymać. Niestety w kolejnych miesiącach stan Kornelii ponownie zaczął się pogarszać. Częste infekcje, osłabienie i kolejne badania doprowadziły do następnej dramatycznej diagnozy – ostrej białaczki szpikowej. Rozpoczęło się bardzo intensywne leczenie. Kornelia przeszła chemioterapię oraz przeszczep szpiku kostnego. W trakcie terapii pojawiło się wiele ciężkich powikłań, między innymi sepsa, zakażenia grzybicze, półpasiec oraz zapalenie płuc. Każde z nich dodatkowo osłabiało organizm dziewczynki i wydłużało drogę do zdrowia. Dziś Kornelia nadal pozostaje pod stałą opieką lekarzy. Wymaga regularnego podawania immunoglobulin, rehabilitacji oraz odpowiednich warunków do codziennego funkcjonowania po przeszczepie. Choroba całkowicie zmieniła życie całej rodziny. Mama zrezygnowała z pracy, by być przy córce podczas leczenia, a tata musiał zawiesić działalność gospodarczą. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Kornelii kwotę 38 853 zł, która pomoże rodzinie pokryć koszty dalszego leczenia, rehabilitacji, dostosowania mieszkania do potrzeb dziewczynki oraz codziennych wydatków związanych z jej powrotem do zdrowia.
Jeszcze kilka miesięcy temu największą radością Mikołaja były mecze piłki nożnej, układanie klocków i wspólne kibicowanie ulubionym zawodnikom żużla. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy nad obojczykiem pojawił się niewielki guz, który wzbudził niepokój mamy. Po kolejnych badaniach rodzina usłyszała diagnozę, czyli chłoniak Hodgkina. Od tego momentu życie Mikołaja podporządkowane zostało leczeniu i pobytom w szpitalu. Chłopiec jest obecnie w trakcie drugiego protokołu chemioterapii. Terapia bardzo obciąża jego organizm. Pojawiły się bolesne stany zapalne jamy ustnej, trądzik posterydowy oraz nadciśnienie tętnicze. Każdy dzień to dla niego ogromny wysiłek i walka nie tylko z chorobą, ale także ze skutkami leczenia. Mama nie odstępuje syna podczas hospitalizacji i każdego dnia stara się dodawać mu siły. W domu na Mikołaja czeka rodzeństwo – siostra Milena i brat Oskar, którzy bardzo przeżywają chorobę brata i mocno za nim tęsknią. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Mikołaja kwotę 16 591 zł, która pomoże rodzinie pokryć koszty dalszego leczenia, dojazdów, specjalistycznej opieki oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie chłopca.
Życie Marysi od najmłodszych lat związane jest z walką o zdrowie. W 2018 roku, mając zaledwie dwa lata, zaczęła tracić równowagę i zmagać się z uporczywymi wymiotami. Badania wykazały medulloblastomę – złośliwy guz mózgu. Rozpoczęły się lata leczenia, operacji oraz pobytów w szpitalach w Polsce i we Włoszech. Choroba pozostawiła po sobie trwałe konsekwencje. Marysia zmaga się z niepełnosprawnością intelektualną, brakiem hormonu wzrostu oraz ograniczeniami w codziennym funkcjonowaniu. Rodzina próbowała odbudować normalność i uwierzyć, że najgorsze jest już za nimi. Niestety w marcu 2025 roku pojawiła się kolejna dramatyczna diagnoza. Rodzice zauważyli zgrubienie na udzie córki. Badania potwierdziły nowotwór kości. Marysia po raz drugi musiała rozpocząć walkę z chorobą nowotworową. Konieczna była amputacja prawej nogi. Obecnie dziewczynka przechodzi leczenie w Rzymie i jest w trakcie kolejnych cykli chemioterapii. Przed nią długa rehabilitacja, protezowanie oraz dalsza walka o odzyskanie jak największej samodzielności. Cała rodzina podporządkowała swoje życie leczeniu Marysi. Rodzice przeprowadzili się do Rzymu, by być przy córce podczas terapii. Choroba wpłynęła również na życie jej sióstr, które każdego dnia mierzą się z rozłąką, lękiem i rzeczywistością podporządkowaną leczeniu. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Marysi kwotę 49 405 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, rehabilitacji, protezowania oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie dziewczynki.
Jesienią 2022 roku rezonans miał jedynie wyjaśnić niepokojące objawy zdrowotne Klary. Zamiast uspokojenia rodzina usłyszała dramatyczną diagnozę – medulloblastoma, złośliwy guz mózgu. Kilka dni później dziewczynka przeszła operację neurochirurgiczną w Szczecinie. Początkowo wszystko wskazywało na to, że zabieg przebiegł prawidłowo. Niestety po kilku godzinach stan Klary gwałtownie się pogorszył. Doszło do ostrego wodogłowia oraz rozlanego niedokrwienia mózgu. Powikłaniem pooperacyjnym był ciężki udar niedokrwienny, który całkowicie zmienił życie dziewczynki i jej rodziny. Dziś Klara zmaga się z niedowładem czterokończynowym, problemami z mową, połykaniem i samodzielnym funkcjonowaniem. Przeszła wiele kolejnych zabiegów, między innymi założenie zastawki komorowo-otrzewnowej, gastrostomii oraz tracheotomii. Wymaga stałej rehabilitacji i całodobowej opieki. Leczenie onkologiczne było bardzo wyczerpujące, ale codzienna walka trwa nadal. Życie rodziny zostało podporządkowane opiece nad Klarą, częstym kontrolom i pobytom w szpitalu. Mama dziewczynki musiała zrezygnować z pracy i zamieszkać z córką w Szczecinie, by być blisko lekarzy i specjalistów. Tata oraz siostra Klary zostali w rodzinnym domu, dlatego rodzina na co dzień funkcjonuje w rozłące. Przed chorobą Klara uwielbiała muzykę, podróże, gotowanie i zabawę klockami. Dziś jej najbliżsi robią wszystko, aby mimo ogromnych trudności nadal mogła doświadczać radości i poczucia bezpieczeństwa. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Klary kwotę 43 991 zł, która pomoże pokryć koszty rehabilitacji, leczenia, specjalistycznego sprzętu, dojazdów oraz codziennej opieki nad dziewczynką.
Jeszcze kilka lat temu rodzice Wiktora nie przypuszczali, że ich syn od życia płodowego nosi w sobie ciężką chorobę. Diagnoza przyszła nagle: guz okołosiodłowy, czyli czaszkogardlak szkliwiakowaty. W połowie 2023 roku chłopiec przeszedł w Centrum Zdrowia Dziecka bardzo trudną operację częściowego usunięcia guza. Zabieg uratował życie Wiktora, ale pozostawił po sobie poważne konsekwencje. Doszło do uszkodzenia przysadki mózgowej, podwzgórza oraz nerwów wzrokowych. Pojawiły się liczne zaburzenia hormonalne, między innymi moczówka prosta, niedoczynność kory nadnerczy oraz wielohormonalna niedoczynność przysadki. Dziś codzienność Wiktora to nieustanne leczenie, przyjmowanie leków, kontrola poziomu cukru i całodobowa opieka. Nawet zwykła infekcja czy stres mogą stanowić dla niego bezpośrednie zagrożenie życia. Chłopiec regularnie przyjmuje hormon wzrostu i wymaga stałego monitorowania stanu zdrowia. Największy lęk rodziny dotyczy jednak możliwości wznowy guza. Radioterapia nie jest możliwa ze względu na lokalizację zmiany w mózgu. Jeśli guz zacznie ponownie rosnąć, konieczna może być kolejna bardzo ryzykowna operacja. Choroba wpłynęła na całe życie rodziny. Wiktor uczy się indywidualnie i wymaga stałego nadzoru także podczas nauki. Rodzice funkcjonują pomiędzy wizytami w Warszawie i Olsztynie, kontrolami, badaniami oraz codzienną walką o bezpieczeństwo syna. Chorobę bardzo przeżywają również siostry Wiktora – Lena i Laura. Mimo wszystko Wiktor nadal pozostaje dzieckiem, które kocha zwierzęta i jazdę konną. Jego najbliżsi robią wszystko, aby mimo choroby mógł nadal doświadczać dziecięcej radości i poczucia normalności. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Wiktora kwotę 49 541 zł, która pomoże pokryć koszty leków, sensorów do pomiaru cukru, rehabilitacji, badań, konsultacji oraz codziennego leczenia chłopca.
Na początku 2026 roku rodzice Witka zauważyli, że ich syn coraz częściej skarży się na zawroty głowy, osłabienie i brak energii. Początkowe badania nie wskazywały niczego niepokojącego, jednak pod koniec stycznia stan chłopca gwałtownie się pogorszył. Pojawiły się silne wymioty, które wymagały pilnej hospitalizacji. Rezonans wykonany w szpitalu wykazał obecność kilku guzów w głowie. Rodzina natychmiast została przewieziona do Katowic, gdzie kolejne badania potwierdziły dramatyczną diagnozę: medulloblastoma – złośliwy nowotwór mózgu, który zdążył rozprzestrzenić się także do kanału kręgowego. Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Witek przeszedł zabieg implantacji zastawki komorowo-otrzewnowej, a następnie operację usunięcia największego guza. Niestety po zabiegu pojawiły się bardzo ciężkie powikłania neurologiczne. Chłopiec przestał mówić, utracił sprawność wszystkich kończyn i wymaga dziś pomocy przy każdej codziennej czynności. Dodatkowym wyzwaniem jest autyzm, z którym Witek zmagał się już wcześniej. Choroba i długie leczenie sprawiły, że chłopiec bardzo trudno odnajduje się w nowej rzeczywistości pełnej szpitalnych procedur, stresu i bólu. Obecnie Witek przebywa w Krakowie, gdzie przechodzi dalsze leczenie onkologiczne oraz rehabilitację. Tata chłopca zrezygnował z pracy, aby stale być przy synu. Mama, będąca w zaawansowanej ciąży, nie może towarzyszyć Witkowi każdego dnia, co jest dla całej rodziny ogromnie trudnym doświadczeniem. Chorobę bardzo przeżywa także młodsza siostra chłopca, która tęskni za bratem i nie rozumie, dlaczego ich życie tak nagle się zmieniło. Przed chorobą Witek uwielbiał pociągi i potrafił godzinami obserwować swoje ulubione modele. Dziś jego codzienność wypełniają rehabilitacja, leczenie oraz walka o odzyskanie choć części utraconej sprawności. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Witka kwotę 29 960 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, rehabilitacji, dojazdów do szpitala oraz codziennej opieki nad chłopcem.
Kajtek miał zaledwie kilka miesięcy, gdy pojawił się przewlekły kaszel, który nie ustępował mimo kolejnych wizyt u lekarzy. Początkowo objawy wyglądały niepozornie, jednak lekarzy zaniepokoił stan chłopca i zdecydowano o dalszej diagnostyce. Wkrótce rodzice usłyszeli dramatyczną informację, bowiem w klatce piersiowej Kajtka znajduje się guz. Dla całej rodziny był to moment ogromnego strachu i całkowitego zatrzymania codzienności. W połowie kwietnia chłopiec przeszedł operację częściowego usunięcia zmiany. Pobrany materiał został przekazany do biopsji, która potwierdziła najgorsze obawy rodziców. U Kajtka zdiagnozowano neuroblastomę – złośliwy nowotwór wieku dziecięcego. Dodatkowe badania wykazały również obecność komórek nowotworowych w szpiku kostnym. Kajtek rozpoczął już leczenie chemioterapią. Organizm chłopca bardzo źle znosi terapię i wymaga stałej kontroli lekarzy. W pewnym momencie konieczna była także transfuzja krwi, aby pomóc mu odzyskać siły. Lekarze planują kolejną bardzo ważną operację usunięcia guza. Obecnie Kajtek wraz z mamą przebywa w szpitalu w Olsztynie. Mama nie odstępuje synka ani na chwilę i każdego dnia czuwa przy jego łóżku. Tata w tym czasie opiekuje się dwójką starszego rodzeństwa i stara się utrzymać codzienne życie rodziny, która została rozdarta pomiędzy domem a szpitalem. Kajtek nie skończył jeszcze nawet roku. Zamiast spokojnego dzieciństwa jego świat wypełniły dziś badania, szpitalne sale i trudne leczenie. Mimo wszystko rodzice każdego dnia walczą o to, by ich synek miał szansę dorastać zdrowo i bezpiecznie. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Kajtka kwotę 40 158 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, pobytów w szpitalu, dojazdów oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie chłopca.
Jeszcze kilka miesięcy temu największą radością Róży była zabawa na świeżym powietrzu, wspólne chwile z siostrą bliźniaczką i zachwyt nad końmi, które uwielbiała obserwować. Wszystko zmieniło się, gdy na początku marca pojawiły się silne bóle głowy, nadmierna senność i problemy z utrzymaniem równowagi. Po pilnym rezonansie rodzice usłyszeli dramatyczną diagnozę: złośliwy nowotwór mózgu IV stopnia. Lekarze natychmiast rozpoczęli walkę o zdrowie dziewczynki. 13 marca Róża przeszła operację usunięcia guza. Dla rodziców były to najtrudniejsze godziny życia, pełne strachu i niepewności o przyszłość córki. Niestety po operacji pojawiła się kolejna bardzo bolesna informacja – nowotwór zdążył dać przerzuty. Obecnie Róża jest w trakcie intensywnej chemioterapii, która bardzo osłabia jej organizm. Przed dziewczynką znajduje się jeszcze kolejny etap leczenia – radioterapia. Rodzice robią wszystko, aby Róża nigdy nie była sama. Opiekę dzielą między siebie, spędzając przy córce kolejne tygodnie w szpitalu. W domu ogromnie cierpi także siostra bliźniaczka Róży. Dziewczynki były ze sobą nierozłączne, dlatego rozłąka i choroba są dla nich obu niezwykle trudnym doświadczeniem. Mimo bólu i zmęczenia Róża nadal próbuje się uśmiechać i zachować dziecięcą wrażliwość. Rodzina każdego dnia walczy nie tylko z chorobą, ale również z codziennymi wyzwaniami związanymi z leczeniem, dojazdami i organizacją życia pomiędzy domem a szpitalem. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Róży kwotę 29 865 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, transportu do szpitali oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie dziewczynki.