Przez pierwsze lata życia Mikołaj bardzo często chorował. Nawracające infekcje, zapalenia uszu oraz problemy ze wzrokiem sprawiały, że rodzice od początku czuli, że za tym wszystkim kryje się coś więcej. Mimo licznych badań, także genetycznych, przez długi czas nie udawało się znaleźć odpowiedzi. Przełom nastąpił dopiero po złamaniu nogi, gdy Mikołaj miał dwa i pół roku. Kolejne miesiące diagnostyki doprowadziły do bardzo trudnej diagnozy: osteopetroza – rzadka choroba genetyczna, która stopniowo uszkadza organizm dziecka. Największą szansą na zatrzymanie choroby okazał się przeszczep, który Mikołaj przeszedł pod koniec stycznia. Zabieg miał zahamować rozwój osteopetrozy, jednak nie był w stanie cofnąć zmian, które choroba zdążyła już wywołać. Doszło między innymi do uszkodzenia nerwów wzrokowych, co spowodowało niedowidzenie jednego oka. Dlatego dziś ogromnie ważna jest dalsza rehabilitacja wzroku i regularna kontrola stanu zdrowia chłopca. Codzienność rodziny podporządkowana została leczeniu i częstym wyjazdom do Wrocławia, oddalonego od domu o niemal 500 kilometrów. Każda kontrola oznacza trudne rozstania z rodzeństwem Mikołaja – siedmioletnią Oliwką i małym Teosiem, którzy zostają pod opieką babci w Gdańsku. Po przeszczepie odporność chłopca jest bardzo niska, dlatego rodzina żyje w ciągłej ostrożności i lęku przed infekcjami, które mogłyby stanowić dla niego ogromne zagrożenie. Mimo choroby Mikołaj pozostaje pogodnym i ciekawym świata dzieckiem. Największą radość sprawiają mu pojazdy i obserwowanie, jak działają różne maszyny. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Mikołaja kwotę 62 161 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, rehabilitacji wzroku, dojazdów do specjalistów oraz codziennej opieki związanej z walką o zdrowie chłopca.

W maju 2024 roku życie Dawida i jego rodziny całkowicie się zmieniło. Diagnoza przyszła nagle i nie pozostawiła czasu na przygotowanie – medulloblastoma, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu u dzieci. Już dzień po usłyszeniu diagnozy Dawid przeszedł operację usunięcia guza oraz wszczepienia portu naczyniowego. Niestety po zabiegu pojawiły się poważne powikłania: obrzęk mózgu, problemy z równowagą oraz podwójne widzenie. Od tamtej chwili rozpoczęła się długa i bardzo trudna walka o zdrowie chłopca. Dawid przeszedł intensywne leczenie obejmujące chemioterapię oraz protonoterapię. Organizm chłopca nadal bardzo odczuwa skutki terapii. Pojawiają się spadki wyników, osłabienie oraz konieczność przetaczania trombocytów. Każdy dzień to również ciężka praca z fizjoterapeutami nad odzyskaniem siły mięśni i równowagi. Choroba wpłynęła na życie całej rodziny. Mama czuwa przy Dawidzie podczas leczenia, natomiast tata opiekuje się rodzeństwem i organizuje codzienność domu. Od momentu diagnozy rodzina mierzy się także z ogromnym obciążeniem finansowym związanym z leczeniem, rehabilitacją oraz codziennym funkcjonowaniem. Mimo trudnych doświadczeń Dawid nadal marzy o powrocie do swoich pasji. Uwielbia koszykówkę i bardzo chciałby znów spotykać się z przyjaciółmi oraz prowadzić życie podobne do swoich rówieśników. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Dawida kwotę 26 755 zł, która pomoże pokryć koszty dalszej rehabilitacji, leczenia, specjalistycznej opieki oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie chłopca.

Dawid miał tylko dwa lata, gdy zwykła infekcja okazała się początkiem dramatycznej walki o życie. Antybiotyk nie działał, a z każdym dniem pojawiały się kolejne niepokojące objawy. Zasinienia pod oczami, siniaki i bardzo złe wyniki badań krwi sprawiły, że chłopiec pilnie trafił do szpitala w Poznaniu, gdzie usłyszał diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna. Rozpoczęło się bardzo intensywne leczenie. Początkowo organizm Dawida nie reagował na terapię tak, jak oczekiwali lekarze, dlatego konieczne było wdrożenie protokołu wysokiego ryzyka. Po ciężkiej chemioterapii udało się osiągnąć remisję, jednak niestety choroba wróciła. Wznowa oznaczała kolejne miesiące wyczerpującego leczenia, naświetlania całego ciała oraz przygotowania do przeszczepu szpiku kostnego. We wrześniu 2024 roku Dawid przeszedł transplantację, a dawcą został jego starszy brat, który dał mu największą możliwą szansę na zdrowie. Leczenie pozostawiło jednak bardzo poważne konsekwencje. Dawid wielokrotnie zmagał się z zakażeniami, wymagał żywienia przez sondę i przeszedł wiele trudnych procedur medycznych. Dziś walczy również z problemami ortopedycznymi, które są skutkiem długotrwałej terapii. Potrzebuje rehabilitacji, specjalistycznych wkładek oraz stałego wsparcia medycznego. Choroba całkowicie zmieniła życie całej rodziny. Mama przez wiele miesięcy mieszkała z synem w szpitalu, a tata próbował pogodzić pracę z opieką nad pozostałymi dziećmi i organizacją codziennego życia. Leczenie odbiło się także na rodzeństwie Dawida, które bardzo przeżywało sytuację brata. Obecnie Dawid pozostaje pod opieką poradni transplantacyjnej w Poznaniu i regularnie przechodzi kolejne kontrole. Rodzina każdego dnia walczy o to, by chłopiec odzyskiwał siły i mógł wracać do normalnego dzieciństwa. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Dawida kwotę 20 375 zł, która pomoże pokryć koszty rehabilitacji, leków, suplementacji, dojazdów do szpitala oraz dalszego procesu powrotu do zdrowia.

Pierwsze objawy pojawiały się stopniowo. Nadia zaczęła mieć problemy z równowagą, coraz częściej się potykała i skarżyła na drżenie rąk. Początkowo lekarze podejrzewali problemy ze wzrokiem, jednak kolejne badania nie dawały odpowiedzi, a stan dziewczynki stale się pogarszał. Przełom nastąpił dopiero podczas pilnej wizyty na szpitalnym oddziale ratunkowym we Wrocławiu. Wykonana tomografia komputerowa wykazała dramatyczną diagnozę: guz mózgu, wodogłowie oraz silny obrzęk zagrażający życiu dziecka. Nadia natychmiast trafiła na stół operacyjny. Choć pierwsza operacja zakończyła się powodzeniem, dwa dni później pojawiły się bardzo groźne powikłania. Doszło do nadciśnienia śródczaszkowego oraz wycieku płynu mózgowo-rdzeniowego, dlatego konieczna była kolejna operacja i dalszy pobyt w szpitalu. Najtrudniejsza okazała się jednak informacja, że guza nie można usunąć. Zmiana znajduje się w bardzo głębokim miejscu mózgu, a jej operowanie wiązałoby się z ogromnym ryzykiem. Dodatkowo nowotwór jest chemiooporny, co oznacza brak skutecznych możliwości leczenia. Dziś Nadia żyje z guzem, który stale wymaga kontroli. Co dwa miesiące przechodzi badania, od których zależy spokój całej rodziny. Każdy rezonans to ogromny stres i nadzieja, że choroba nie zaczęła ponownie postępować. Codzienność rodziny podporządkowana została życiu w ciągłej niepewności i czuwaniu nad zdrowiem dziewczynki. Mimo wszystko najbliżsi robią wszystko, by Nadia mogła nadal czuć się bezpiecznie i doświadczać zwykłej dziecięcej codzienności. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Nadii kwotę 28 035 zł, która pomoże pokryć koszty dalszej diagnostyki, leczenia, rehabilitacji oraz codziennych wydatków związanych z walką o zdrowie dziewczynki.

Początek choroby wyglądał niepozornie. U Olhy przez wiele tygodni utrzymywała się gorączka i silny ból kolan. Rodzice szukali przyczyny pogarszającego się samopoczucia córki, jednak kolejne badania przyniosły dramatyczną diagnozę, czyli ostra białaczka limfoblastyczna typu B-common. Od tamtej chwili życie dziewczynki podporządkowane zostało leczeniu hematologicznemu. Olha przeszła już liczne biopsje szpiku, punkcje lędźwiowe oraz wiele trudnych procedur medycznych. Leczenie prowadzone jest według specjalistycznego protokołu AIEOP BFM 2017 i obejmuje bardzo intensywną chemioterapię. Organizm dziewczynki jest dodatkowo obciążony przez choroby współistniejące – trisomię chromosomu 21 oraz celiakię, które utrudniają przechodzenie przez terapię i zwiększają ryzyko powikłań. W trakcie leczenia konieczne były między innymi przetoczenia krwi, częściowe żywienie pozajelitowe oraz implantacja cewnika centralnego. Choroba wpłynęła na całą rodzinę. Rodzice na zmianę czuwają przy córce w szpitalu, próbując jednocześnie zadbać o codzienność domu oraz potrzeby rodzeństwa. Szczególnie trudny czas przeżywa siostra Olhy, która bardzo tęskni za rodzicami i dawną codziennością. Mimo ogromnych trudności Olha nadal pozostaje wrażliwą dziewczynką, która kocha muzykę, filmy i rysowanie. To właśnie te małe chwile pomagają jej choć na moment zapomnieć o szpitalnej rzeczywistości. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Olhy kwotę 29 995 zł, która pomoże pokryć koszty leczenia, rehabilitacji, transportu, wsparcia psychologicznego oraz innych wydatków związanych z długotrwałą terapią.

Historia Szymona to nieustanna walka o życie, która trwa od 2021 roku. Wszystko zaczęło się od pozornie niegroźnego objawu – powiększonych źrenic. Badania wykazały dramatyczną prawdę: neuroblastomę IV stopnia z licznymi przerzutami do szpiku, kości i węzłów chłonnych. Guz w głowie uciskał nerw wzrokowy, a pierwsza operacja pozostawiła po sobie bardzo ciężkie powikłania neurologiczne. Szymon stracił wzrok. Chłopiec przeszedł intensywne leczenie w Polsce, Barcelonie oraz USA. Za nim są liczne cykle chemioterapii, immunoterapia, protonoterapia oraz bardzo trudne operacje. Choć kilka razy udawało się osiągnąć remisję, choroba wracała ponownie. Obecnie Szymon po raz kolejny walczy ze wznową neuroblastomy i przechodzi dalsze leczenie w Barcelonie. Nowotwór oraz leczenie bardzo wyniszczyły organizm chłopca. Pojawiły się także ataki epilepsji oraz konieczność całodobowej opieki. Rodzina podporządkowała całe swoje życie ratowaniu syna. Rodzice zostawili w Polsce dom, pracę i codzienność, by móc kontynuować leczenie za granicą. Bardzo trudną sytuację przeżywa również starszy brat Szymona, który musiał zmienić całe swoje życie i przejść na naukę zdalną. Mimo ogromnego cierpienia Szymon nadal pozostaje bardzo wrażliwym chłopcem, który kocha muzykę i zwierzęta. To właśnie te małe chwile pomagają mu zachować dziecięcą radość mimo wieloletniej walki z chorobą. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Szymona kwotę 600 000 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, nierefundowanych leków, terapii oraz pobytu chłopca w Barcelonie.

Wszystko zaczęło się od bólu brzucha Początkowo był tylko bardzo silny ból brzucha. Rodzice Emiliana trafili z nim na SOR w Gdańsku, gdzie po serii badań lekarze wykryli niedrożność w okolicach jelita cienkiego. Stan chłopca wymagał dalszej diagnostyki i pilnego transportu do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Diagnoza, która zmieniła wszystko Po kolejnych badaniach rodzina usłyszała diagnozę, która całkowicie odmieniła ich życie – chłoniak Burkitta typu B, jeden z najbardziej agresywnych nowotworów układu chłonnego. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna walka o zdrowie Emiliana. Dzieciństwo zamknięte w szpitalnej sali Szpital stał się codziennością chłopca. Kolejne badania, leczenie i długie dni spędzane na oddziale odebrały mu dziecięcą beztroskę. Emilian stał się wycofany, zmaga się z lękiem oraz codziennymi nudnościami związanymi z terapią. Jeszcze niedawno uwielbiał aktywność fizyczną, jazdę na rowerze i grę w piłkę nożną. Dziś jego świat ogranicza się do szpitalnej sali i walki o zdrowie. Rodzina prosi o pomoc Rodzina robi wszystko, by wspierać Emiliana w tym niezwykle trudnym czasie, jednak leczenie i codzienna opieka wiążą się z ogromnymi kosztami. Zebrane środki zostaną przeznaczone na nierefundowane leki, rehabilitację, wsparcie psychologiczne oraz dalsze leczenie chłopca. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Emiliana kwotę 42 260 zł, która pomoże rodzinie w dalszej walce o powrót chłopca do zdrowia i normalnego dzieciństwa.

Wojtek jeszcze niedawno większość czasu spędzał na boisku. Piłka nożna była jego największą pasją, a Robert Lewandowski sportowym idolem. Wszystko zmieniła ciężka choroba nowotworowa, która całkowicie zatrzymała codzienność nastolatka. W trakcie leczenia Wojtek przeszedł liczne cykle chemioterapii, radioterapię oraz przeszczep szpiku kostnego. Były momenty, gdy jego stan był bardzo ciężki – dwukrotnie przebywał na Oddziale Wzmożonego Nadzoru z bezpośrednim zagrożeniem życia. Choć leczenie onkologiczne dobiegło końca, skutki terapii nadal bardzo mocno wpływają na jego zdrowie. Wojtek stracił śledzionę, a jego odporność pozostaje bardzo osłabiona. Każda infekcja stanowi realne zagrożenie i wymaga ogromnej czujności. Dodatkowo po wysiłku fizycznym pojawiają się silne bóle nóg i kolan, dlatego chłopiec wymaga kosztownej, specjalistycznej rehabilitacji. To właśnie ona daje szansę na stopniowy powrót do sprawności i spełnienie największego marzenia Wojtka – ponownego wyjścia na boisko razem z kolegami. Mama samotnie wychowuje dwójkę dzieci i każdego dnia walczy o zapewnienie synowi odpowiedniego leczenia, rehabilitacji, szczepień oraz wizyt u specjalistów. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Wojtka kwotę 8 253 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i wesprzeć dalszą rehabilitację oraz leczenie chłopca.