Silne bóle głowy początkowo nie wskazywały na tak dramatyczną diagnozę. Dopiero szczegółowe badania wykazały, że Sebastian choruje na medulloblastomę – złośliwy guz mózgu zlokalizowany w móżdżku i obrębie komory IV. Dla jego rodziny był to moment, który całkowicie zmienił codzienność i rozpoczął trudną walkę o zdrowie chłopca. Już kilka dni po diagnozie Sebastian przeszedł operację usunięcia guza mózgu. Następnie rozpoczęło się intensywne leczenie onkologiczne obejmujące chemioterapię, wszczepienie dostępu naczyniowego oraz protonoterapię osi mózgowo-rdzeniowej. Radioterapia trwała wiele tygodni i bardzo obciążyła organizm chłopca. Obecnie Sebastian pozostaje w trakcie chemioterapii podtrzymującej i wymaga dalszej stałej kontroli oraz rehabilitacji. Choroba wpłynęła na życie całej rodziny. Każdy pobyt w szpitalu, kolejne badania i niepewność związana z leczeniem stały się ogromnym obciążeniem psychicznym oraz finansowym. Rodzice próbują pogodzić opiekę nad Sebastianem z codziennymi obowiązkami i trudną sytuacją rodzinną, jednocześnie walcząc o jego powrót do zdrowia i sprawności. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Sebastiana kwotę 17 475 zł, która pomoże pokryć koszty dalszego leczenia, rehabilitacji oraz codziennego wsparcia chłopca w powrocie do zdrowia.
Jeszcze niedawno codzienność Alka wypełniała muzyka, gra na trąbce, konkursy szkolne i rodzinne wyprawy w góry. Wszystko zmieniło się, gdy zaczął mieć problemy ze wzrokiem i koncentracją. Początkowo objawy wydawały się niegroźne, jednak kolejne badania przyniosły dramatyczną diagnozę – guz mózgu. Od tego momentu życie całej rodziny zostało podporządkowane leczeniu i walce o zdrowie chłopca. Alek przeszedł chemioterapię, a następnie bardzo poważną operację usunięcia guza mózgu. Leczenie pozostawiło jednak trudne konsekwencje. Nastolatek zmaga się dziś z podwójnym widzeniem oraz znacznym pogorszeniem wzroku, które utrudniają mu codzienne funkcjonowanie i wymagają stałej pomocy najbliższych. W maju rozpoczął również protonoterapię w Krakowie. Regularne dojazdy na leczenie, rehabilitacja oraz kolejne konsultacje specjalistyczne stały się codziennością całej rodziny. Rodzice robią wszystko, aby zapewnić synowi bezpieczeństwo i wsparcie, jednocześnie opiekując się także pozostałym rodzeństwem. Mimo choroby Alek nie przestał być ambitnym i wrażliwym chłopcem. Nadal marzy o powrocie do swoich pasji – muzyki, górskich wypraw, szachów i aktywnego życia, które choroba nagle zatrzymała. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Alka kwotę 29 929 zł, która pomoże pokryć koszty rehabilitacji, konsultacji specjalistycznych, leczenia, transportu oraz dalszej walki o odzyskanie sprawności i samodzielności.
Jeszcze kilka miesięcy temu życie Wiktorii wypełniały szkoła, sport i spotkania z przyjaciółmi. Wszystko zmieniło się w marcu 2026 roku, gdy usłyszała diagnozę – ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Od tego momentu codzienność nastolatki podporządkowana została leczeniu prowadzonemu w UCK w Gdańsku według specjalistycznego protokołu hematologicznego. Już na początku terapii konieczne było założenie wkłuć centralnych, które umożliwiają podawanie intensywnej chemioterapii. Leczenie bardzo obciążyło organizm Wiktorii. Pojawiły się liczne powikłania, między innymi zakażenie Clostridium, COVID-19, anemia, neutropenia oraz problemy z przełykiem. Organizm nastolatki jest bardzo osłabiony, a nawet codzienne czynności stały się dla niej ogromnym wyzwaniem. Choroba całkowicie zmieniła również życie całej rodziny. Wiktoria musiała zrezygnować ze spotkań z przyjaciółmi, szkoły i aktywności, które wcześniej były dla niej naturalną częścią codzienności. Bardzo trudny czas przeżywa także jej rodzeństwo, które z ogromnym lękiem obserwuje walkę siostry o zdrowie. Przed chorobą Wiktoria uwielbiała siatkówkę, interesowała się muzyką rap i historią. Dziś jej największym marzeniem jest odzyskanie sił i możliwość powrotu do zwykłego życia nastolatki. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Wiktorii kwotę 26 530 zł, która pomoże pokryć koszty leczenia, leków, dojazdów do szpitala oraz codziennych wydatków związanych z długotrwałą terapią.
Jesienią 2023 roku życie Marceliny nagle się zatrzymało. Wszystko zaczęło się od bólu lewej ręki, który początkowo wyglądał jak zwykłe przeciążenie po szkole czy zabawie. Kolejne badania przyniosły jednak diagnozę, której nikt się nie spodziewał – mięsak Ewinga kości promieniowej. Dziewczynka bardzo szybko rozpoczęła intensywne leczenie onkologiczne. Przeszła dziewięć cykli chemioterapii, a następnie trudną operację usunięcia guza wraz z rekonstrukcją kości. Po kolejnych miesiącach leczenia pojawiła się nadzieja, że najgorsze udało się pokonać. Niestety w 2025 roku nowotwór wrócił. Wznowa została potwierdzona biopsją tkanek miękkich lewego przedramienia. Marcelina ponownie musiała wejść w świat szpitalnych sal, chemii i ciągłego lęku o przyszłość. Za nią kolejne cykle chemioterapii, immunoterapia oraz następna operacja. W najbliższym czasie rozpocznie również radioterapię. Choroba wpłynęła na całą rodzinę. Codzienność została podporządkowana wyjazdom do szpitala, leczeniu i organizacji życia pomiędzy domem a oddziałem onkologicznym. Rozłąka z rodzeństwem, nieobecności w szkole i ciągła niepewność stały się częścią życia Marceliny. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać na rzecz Marceliny kwotę 49 525 zł, która pomoże sfinansować dalsze leczenie, rehabilitację, dojazdy, zakwaterowanie oraz bieżące potrzeby związane z walką o zdrowie dziewczynki.
Wszystko zaczęło się podczas wakacyjnego wyjazdu. W trakcie gry w tenisa Hubert doznał złamania kości udowej. Początkowo nikt nie przypuszczał, że za tym urazem stoi nowotwór. Szczegółowa diagnostyka przyniosła jednak dramatyczną diagnozę – osteosarcoma z obustronnymi przerzutami do płuc. Rozpoczęła się natychmiastowa walka o zdrowie i życie nastolatka. Przez wiele tygodni Hubert był całkowicie unieruchomiony. Następnie przeszedł bardzo rozległą operację usunięcia guza oraz wszczepienia endoprotezy kości udowej i kolana. Zabieg otworzył drogę do dalszego leczenia, ale jednocześnie rozpoczął długi proces odzyskiwania sprawności. Hubert kontynuuje chemioterapię według intensywnego protokołu MAP. Leczenie bardzo obciąża jego organizm. Pojawiły się poważne powikłania, w tym gorączka neutropeniczna, zakażenia bakteryjne, reakcje po przetoczeniach krwi oraz konieczność kolejnych zabiegów chirurgicznych związanych z endoprotezą i portem do chemioterapii. Mimo ogromnych trudności Hubert nie przestaje walczyć. Po wielu tygodniach hospitalizacji wrócił do domu i powoli odzyskuje siły przed kolejnymi etapami leczenia, w tym planowaną operacją płuc. Jeszcze niedawno jego codzienność wypełniały treningi, piłka nożna i spotkania z przyjaciółmi. Dziś każdy dzień podporządkowany jest rehabilitacji, badaniom i walce o odzyskanie samodzielności. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Huberta kwotę 71 690 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć go w dalszym leczeniu, rehabilitacji oraz walce o powrót do sprawności.
Początkowo były tylko nudności. Pod koniec 2024 roku Nadia zaczęła coraz gorzej się czuć. Nie była w stanie normalnie jeść, a codzienne nudności odbierały jej siły. Pierwsze badania nie wykazywały nic niepokojącego, dlatego przez chwilę wydawało się, że problem szybko minie. Przełom nastąpił podczas badania USG jamy brzusznej. Lekarz zauważył zmianę na lewym jajniku, która wymagała dalszej diagnostyki. Kolejne badania i markery nowotworowe nie pozostawiły wątpliwości, w organizmie Nadii rozwijał się guz. Mimo wdrożonego leczenia hormonalnego nowotwór rósł bardzo szybko. W krótkim czasie zwiększył się z 3 do aż 13 centymetrów, dlatego konieczna była pilna operacja. Najtrudniejsze przyszło jednak później. Badania histopatologiczne wykazały, że guz był zmianą złośliwą. Choroba zdążyła dać przerzuty do drugiego jajnika, węzłów chłonnych oraz żeber. Dla Nadii i jej mamy był to moment, który całkowicie zmienił ich życie. Obecnie Nadia leczy się w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, gdzie przechodzi kolejne cykle chemioterapii. Towarzyszy jej mama, która zrezygnowała z pracy, aby każdego dnia być przy córce i wspierać ją w tej trudnej walce. Jeszcze niedawno świat Nadii wypełniała muzyka, nauka języków obcych i rysowanie. Dziś jej codzienność to szpitalne sale, badania i leczenie, które wymaga ogromnej siły oraz wytrwałości. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Nadii kwotę 42 687 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć ją w dalszym leczeniu oraz walce o powrót do normalnego życia.
Początkowo wszystko wyglądało niegroźnie. Szymon kilka razy zasłabł, jednak badania neurologiczne nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Rodzina próbowała wrócić do codzienności, choć niepokój wciąż pozostawał. Kilka tygodni później pojawiły się kolejne objawy – bóle brzucha, gorączka, wymioty i gwałtowna utrata wagi. Organizm nastolatka słabł z dnia na dzień. Lekarze początkowo podejrzewali zapalenie wyrostka, jednak wyniki badań krwi natychmiast skierowały Szymona na oddział hematologii. Tam padła diagnoza. Ostra białaczka o mieszanym fenotypie, bardzo rzadka i niezwykle agresywna postać nowotworu krwi. Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Szymon przeszedł intensywną chemioterapię, która bardzo mocno obciążyła jego organizm. Pojawiło się skrajne osłabienie, utrata apetytu, problemy z oddychaniem i nasilenie astmy oskrzelowej. Każdy kolejny cykl leczenia był ogromnym wyzwaniem dla nastolatka i jego najbliższych. W maju 2025 roku konieczny był przeszczep szpiku od niespokrewnionego dawcy. Choć początkowo pojawiła się ogromna nadzieja, szybko wystąpiły ciężkie powikłania. U Szymona doszło do reaktywacji wirusa Epsteina–Barr, a następnie pojawiły się kolejne groźne infekcje wirusowe, w tym CMV oraz BKV. Największym obciążeniem stała się jednak reakcja przeszczep przeciwko gospodarzowi, która zaatakowała skórę oraz przewód pokarmowy. Powikłania te wymagają bardzo intensywnego leczenia i stałej kontroli specjalistów. Mimo ogromnego wyczerpania Szymon nie przestaje walczyć. Każdy dzień spędza dziś w szpitalu, przechodząc kolejne terapie, badania i leczenie powikłań, które pojawiły się po przeszczepie. Przy nim nieustannie czuwają najbliżsi, próbując odnaleźć siłę w codzienności podporządkowanej wyłącznie walce o zdrowie syna. Koszty leczenia, dojazdów, specjalistycznych terapii i nierefundowanych procedur stale rosną, dlatego wsparcie pozostaje dla rodziny ogromnie ważne. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Szymona kwotę 69 607 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć go w dalszym leczeniu oraz niezwykle trudnej walce z powikłaniami po przeszczepie szpiku.
Siedemnaste urodziny Natalii miały być początkiem pięknego lata. Zamiast beztroskich wakacji pojawiła się jednak diagnoza, która całkowicie zmieniła życie całej rodziny. Lekarze rozpoznali u Natalii pierwotnego chłoniaka śródpiersia z dużych komórek B – bardzo agresywny nowotwór układu chłonnego rozwijający się w przestrzeni pomiędzy płucami, w bezpośrednim sąsiedztwie serca i najważniejszych naczyń krwionośnych. Choroba postępowała błyskawicznie. W krótkim czasie konieczne były kolejne dramatyczne procedury ratujące życie: usunięcie płynu z worka osierdziowego, założenie drenu do opłucnej, biopsja, implantacja VA-ECMO oraz tracheotomia. Każdy dzień był walką o oddech i kolejną szansę dla młodego organizmu. Od tamtej chwili szpital stał się codziennością Natalii. Nastolatka przebywa w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku i przechodzi immunoterapię podawaną co trzy tygodnie. Leczenie przyniosło także powikłania neurologiczne, dlatego przed Natalią wciąż bardzo długa i wymagająca droga. Przy jej łóżku nieustannie czuwają rodzice, którzy próbują odnaleźć siłę pomiędzy strachem, zmęczeniem i nadzieją na poprawę. Choroba dotknęła całą rodzinę, podporządkowując życie codziennym wyjazdom, leczeniu i niepewności o przyszłość. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Natalii kwotę 38 980 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć ją w dalszym leczeniu oraz walce o powrót do zdrowia.
Wszystko zaczęło się od pozornie zwykłych objawów. Marysia stała się apatyczna, brakowało jej energii i apetytu. Początkowo lekarze podejrzewali infekcję i wdrożono antybiotykoterapię, która przyniosła jedynie chwilową poprawę. Gdy dziewczynka rozpoczęła naukę w pierwszej klasie szkoły podstawowej, wydawało się, że najgorsze mija. Niestety niedługo później pojawiła się gorączka i kolejne niepokojące sygnały. Badania krwi wykazały bardzo wysoki stan zapalny, a dalsza diagnostyka w szpitalu doprowadziła do dramatycznej diagnozy – chłoniak Hodgkina typu mieszanokomórkowego, czyli ziarnica złośliwa. Marysia trafiła na Oddział Hematologii i Onkologii w Gdańsku, gdzie natychmiast rozpoczęto leczenie. Podano pierwszą chemioterapię, a lekarze zaplanowali kolejne cykle terapii oraz badania obrazowe, które mają pokazać, jak organizm reaguje na leczenie. Mimo trudnej sytuacji Marysia pozostaje bardzo dzielna i obecnie dobrze znosi terapię. Rodzice robią wszystko, by zapewnić córce bezpieczeństwo i spokojne warunki do walki z chorobą, jednak leczenie wiąże się z ogromnymi kosztami związanymi z dojazdami, dietą, suplementacją oraz późniejszą rehabilitacją. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Marysi kwotę 13 620 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i wesprzeć ją w dalszej walce o zdrowie i powrót do normalnego dzieciństwa.