Pierwsze objawy pojawiły się na początku 2025 roku i szybko zaczęły budzić niepokój. Osłabienie, bóle nóg, nadmierna potliwość, gorączki oraz pojawiające się bez przyczyny siniaki wskazywały, że organizm Wojtusia nie funkcjonuje prawidłowo. Diagnostyka została wdrożona natychmiast i przyniosła jednoznaczną odpowiedź: ostra białaczka limfoblastyczna typu B. Leczenie rozpoczęło się bez zwłoki. Chemioterapia, liczne procedury medyczne oraz założenie cewnika Broviaca stały się codziennością chłopca. Terapia od początku była bardzo wymagająca, a jej przebieg dodatkowo komplikowała mutacja genu KMT2A, która znacząco wpływa na rokowania i sposób leczenia. W trakcie terapii pojawiły się poważne powikłania, gdyż Wojtuś przeszedł zapalenie płuc, zakażenia wirusowe, w tym COVID, oraz sepsę. Każde z tych zdarzeń stanowiło realne zagrożenie dla jego życia i dodatkowo osłabiało organizm, który już wcześniej był obciążony intensywnym leczeniem. Obecnie chłopiec znajduje się na etapie leczenia podtrzymującego i przebywa w domu, jednak jego stan zdrowia nadal wymaga stałej kontroli. Ostatnie wyniki badań wskazują na nieprawidłowości w pracy wątroby i nerek, co może wpłynąć na dalszy przebieg terapii. Regularne wizyty kontrolne, badania oraz rehabilitacja pozostają nieodłącznym elementem jego codzienności. Choroba całkowicie zmieniła życie rodziny. Rodzice musieli podporządkować swoje obowiązki opiece nad synem, często rezygnując z pracy i dzieląc czas między szpital a dom. Sytuacja wpływa również na starszego brata, który przeżywa chorobę Wojtusia na swój sposób. Mimo wszystko Wojtuś stara się zachować elementy dzieciństwa i w chwilach lepszego samopoczucia wraca do swoich ulubionych zajęć, które dają mu poczucie normalności. Wsparcie było niezwykle ważne, aby zapewnić mu ciągłość leczenia, pokrycie kosztów terapii oraz stworzyć warunki do dalszego powrotu do zdrowia. Dzięki zaangażowaniu w ramach wspólnej akcji udało się przekazać brakującą kwotę 24 443 zł, która umożliwiła kontynuację leczenia i wsparcie Wojtusia w kolejnych etapach tej wymagającej terapii.
Jeszcze niedawno Piotruś był zdrowym, radosnym czterolatkiem. Wszystko zmieniło się nagle, gdy diagnoza ostrej białaczki limfoblastycznej zatrzymała codzienność jego rodziny i rozpoczęła długą, wymagającą walkę o życie i zdrowie dziecka. Już pierwszy etap leczenia, który standardowo trwa nieco ponad miesiąc, w przypadku Piotrusia wydłużył się do dwóch i pół miesiąca z powodu poważnych powikłań. W krótkim czasie doszło do sepsy oraz dramatycznych komplikacji jelitowych, czyli perforacji jelita grubego i wstrząsu septycznego, które wymagały natychmiastowych operacji ratujących życie. Kolejne tygodnie chłopiec spędził na oddziale intensywnej terapii i intensywnego nadzoru onkologicznego. Leczenie pozostawiło trwały ślad w jego organizmie. W wyniku terapii doszło do ciężkiej polineuropatii, która odebrała mu możliwość samodzielnego poruszania się, a nawet siedzenia. Każdy ruch stał się bolesnym wyzwaniem, a powrót do sprawności wymaga intensywnej, długotrwałej rehabilitacji. Obecnie Piotruś kontynuuje leczenie onkologiczne, które wciąż wiąże się z ogromnym obciążeniem dla jego organizmu. Spadki parametrów krwi, konieczność transfuzji oraz kolejne etapy terapii sprawiają, że jego codzienność toczy się między domem a szpitalem. Każdy pobyt na oddziale jest dla niego ogromnym stresem i doświadczeniem, które odbiera mu poczucie bezpieczeństwa. Chłopiec wymaga stałej opieki, specjalistycznego leczenia, rehabilitacji neurologicznej oraz wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Jego rodzina zmuszona była całkowicie podporządkować swoje życie walce o jego zdrowie, co wiąże się również z dużym obciążeniem finansowym. Wsparcie było kluczowe, aby zapewnić Piotrusiowi dostęp do niezbędnej rehabilitacji, leczenia powikłań oraz specjalistycznego sprzętu, który daje szansę na odzyskanie sprawności. Zebrane w ramach akcji środki pozwoliły uzupełnić zbiórkę Piotrusia o brakującą kwotę 44 408 zł, co umożliwiło kontynuację leczenia i stworzenie mu realnych warunków do walki o powrót do sprawności i dzieciństwa.
Pierwsze sygnały choroby nie były jednoznaczne. Leoś od najmłodszych lat zmagał się z lekką anemią, jednak wyniki badań długo pozostawały pod kontrolą. Sytuacja zmieniła się nagle pod koniec października, kiedy badania wykazały niepokojące odchylenia. Dalsza diagnostyka rozwiała wszelkie wątpliwości, bowiem u chłopca zdiagnozowano ostrą białaczkę limfoblastyczną typu B. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna walka o zdrowie. Leoś trafił pod opiekę specjalistów i niemal natychmiast wdrożono leczenie: sterydoterapię oraz kolejne protokoły chemioterapii. Terapia okazała się długotrwała i wymagająca, a jej przebieg był uzależniony od reakcji organizmu oraz pojawiających się powikłań, takich jak infekcje czy spadki parametrów krwi. Do tej pory Leoś przeszedł już kilka etapów leczenia szpitalnego. Obecnie stoi przed najintensywniejszym protokołem, którego celem jest całkowite wyeliminowanie komórek białaczkowych. Przed nim wciąż wiele miesięcy terapii, a także co najmniej dwa lata leczenia podtrzymującego. Choroba znacząco wpłynęła na codzienne funkcjonowanie całej rodziny. Leoś nie może uczęszczać do przedszkola i musi unikać skupisk ludzi, co oznacza życie w izolacji i stałą ostrożność. Jego rodzice całkowicie podporządkowali swoje życie opiece nad nim – dzieląc się obowiązkami, by chłopiec nigdy nie był sam, a jednocześnie starając się zapewnić opiekę młodszemu bratu. Leczenie wiąże się również z dużym obciążeniem finansowym. Koszty leków, badań oraz codziennego funkcjonowania w trakcie terapii sprawiają, że wsparcie z zewnątrz stało się niezbędne. Dzięki wspólnej akcji udało się przekazać brakującą kwotę 35 415 zł, co pozwoliło domknąć zbiórkę Leosia i realnie wesprzeć jego dalsze leczenie oraz codzienność w trakcie tej długiej terapii.
Halinka przez pierwsze miesiące życia rozwijała się prawidłowo i nic nie wskazywało na to, że w jej organizmie toczy się ciężka choroba. Wszystko zmieniło się w jednej chwili, gdy podczas rutynowej wizyty lekarz wyczuł niepokojące powiększenie w obrębie jamy brzusznej. Dalsza diagnostyka przeprowadzona w trybie pilnym ujawniła poważne nieprawidłowości. W ciągu zaledwie kilku godzin zapadła diagnoza: ostra białaczka limfoblastyczna typu B z rearanżacją genu KMT2A. Od tego momentu rozpoczęła się natychmiastowa walka o życie dziecka. Już pierwszego dnia wdrożono intensywne leczenie, bowiem wykonano niezbędne zabiegi, rozpoczęto chemioterapię oraz przeprowadzono transfuzje. Leczenie przebiegało zgodnie ze specjalistycznym protokołem i od początku było bardzo obciążające dla organizmu tak małego dziecka. Kolejne tygodnie to nieustanne procedury medyczne, hospitalizacja oraz przygotowania do jednego z najważniejszych etapów terapii – przeszczepu szpiku kostnego. W marcu 2026 roku przeprowadzono przeszczep, który stał się przełomowym momentem w leczeniu Halinki. Dawcą została jej starsza siostra. Po zabiegu pojawiły się jednak poważne powikłania, w tym choroba zarostowa naczyń wątroby (VOD), wymagająca specjalistycznego leczenia. Obecnie stan dziewczynki stopniowo się stabilizuje, choć nadal wymaga intensywnej opieki, transfuzji oraz rehabilitacji. Leczenie znacząco wpłynęło również na rozwój Halinki. Obniżone napięcie mięśniowe sprawiło, że dziewczynka wymaga wsparcia w zakresie podstawowych umiejętności ruchowych. Przed nią długotrwała rehabilitacja oraz kolejne miesiące powrotu do zdrowia. Choroba całkowicie zmieniła życie całej rodziny. Mama pozostaje przy Halince w szpitalu, podczas gdy tata opiekuje się starszymi córkami w domu. Rozłąka, konieczność leczenia daleko od miejsca zamieszkania oraz długotrwała hospitalizacja stanowią ogromne obciążenie emocjonalne i organizacyjne. Wsparcie było kluczowe, aby umożliwić kontynuację leczenia, pokrycie kosztów pobytu w ośrodku przeszczepowym, zakupu leków oraz późniejszej rehabilitacji. Kwota 32 183 zł, której brakowało do zamknięcia zbiórki Halinki, została przekazana dzięki wspólnej akcji, zapewniając jej dalsze leczenie i wsparcie w powrocie do zdrowia.
Tosia miała zaledwie półtora roku, gdy jej stan zdrowia nagle się pogorszył. Z radosnego, aktywnego dziecka stała się apatyczna, przestała chodzić i zaczęła zmagać się z utrzymującym się stanem podgorączkowym. Badania szybko wykazały poważne nieprawidłowości, a diagnoza była jednoznaczna, czyli ostra białaczka limfoblastyczna. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna walka o zdrowie i życie dziewczynki. Pierwsze tygodnie leczenia Tosia spędziła w szpitalu, gdzie przeszła transfuzje krwi i rozpoczęła chemioterapię. Terapia okazała się niezwykle wymagająca i obciążająca dla jej organizmu. W trakcie leczenia wystąpiły poważne powikłania: dwukrotna sepsa, konieczność wymiany cewników centralnych oraz uszkodzenie nerwu twarzowego. Chemioterapia doprowadziła również do utraty zdolności chodzenia, a jej organizm stał się wyjątkowo podatny na infekcje. Codzienność Tosi i jej rodziny została całkowicie podporządkowana leczeniu. Życie toczy się między szpitalem a domem, który musi spełniać niemal sterylne warunki. Stałe badania, kontrola parametrów krwi oraz nieustanna ostrożność to rzeczywistość, z którą mierzą się każdego dnia. Obecnie Tosia zakończyła intensywny etap leczenia szpitalnego i rozpoczęła terapię podtrzymującą. To ważny krok naprzód – dziewczynka może wrócić do domu, powoli odzyskuje siły i podejmuje pierwsze próby powrotu do sprawności. Przed nią jednak wciąż długi proces leczenia i rehabilitacji, który potrwa jeszcze wiele miesięcy. Wsparcie było niezbędne, aby zapewnić jej dostęp do leczenia, rehabilitacji oraz stworzyć bezpieczne warunki do powrotu do zdrowia. Dzięki środkom przekazanym w ramach akcji udało się zamknąć zbiórkę Tosi, pokrywając brakującą kwotę 3 908 zł i umożliwiając jej dalszą terapię oraz spokojniejszy powrót do codzienności.
Władzio przyszedł na świat jako zdrowy noworodek, jednak już po kilku tygodniach jego stan zaczął się pogarszać. Pojawiły się gorączki, silny niepokój oraz bolesne zmiany skórne, które szybko przerodziły się w poważne infekcje. Kolejne miesiące jego życia upływały pod znakiem nawracających zakażeń – obejmujących układ oddechowy, skórę i inne obszary organizmu. Pomimo licznych hospitalizacji i leczenia objawowego stan chłopca nie poprawiał się. Dopiero szczegółowa diagnostyka, w tym biopsje szpiku kostnego, pozwoliła postawić ostateczne rozpoznanie: ciężka wrodzona neutropenia z mutacją ELANE. To rzadka choroba genetyczna, w której organizm nie jest w stanie wytwarzać komórek odpowiedzialnych za walkę z infekcjami. Jedyną szansą na poprawę była transplantacja szpiku kostnego. Po trzech latach poszukiwań niespokrewnionego dawcy podjęto decyzję o przeszczepie rodzinnym. W lipcu 2025 roku dawcą został tata Władzia, który oddał synowi część siebie, dając mu szansę na dalsze życie. Po przeszczepie pojawiły się jednak poważne powikłania. Organizm chłopca częściowo odrzucił przeszczep, co wymagało zastosowania bardzo silnej immunosupresji. Leczenie doprowadziło do znacznego osłabienia układu odpornościowego oraz spadków parametrów krwi, co sprawia, że Władzio nadal wymaga intensywnej opieki medycznej i dalszej diagnostyki. Mimo wszystkich trudności Władzio pozostaje pogodnym i pełnym nadziei dzieckiem. Uczy się w trybie indywidualnym, marzy o powrocie do szkoły i normalnego dzieciństwa. Codziennie mierzy się z ograniczeniami, które narzuca choroba, ale nie traci wiary w to, że odzyska zdrowie. Wsparcie było niezwykle ważne, aby zapewnić mu dostęp do specjalistycznego leczenia, badań oraz stworzyć bezpieczne warunki do dalszej walki o zdrowie. Dzięki środkom przekazanym w ramach wspólnej akcji udało się domknąć zbiórkę Władzia, przekazując brakującą kwotę 27 341 zł i umożliwiając kontynuację jego leczenia oraz dalszą walkę o sprawność i przyszłość.
Początkowo wszystko wyglądało jak zwykła infekcja. Gorączka, która nie ustępowała mimo leczenia, stopniowo zaczęła budzić niepokój. Do tego doszły powiększone węzły chłonne, osłabienie i coraz trudniejsze noce. Z każdym dniem objawy nasilały się, a stan dziewczynki wyraźnie się pogarszał. Badania wykonane w szpitalu wykazały poważne nieprawidłowości, w tym krytycznie niski poziom płytek krwi. Choć początkowo wskazywano na infekcje wirusowe, lekarze nie mieli wątpliwości, że konieczna jest dalsza, pogłębiona diagnostyka. Mariia została przewieziona do specjalistycznego ośrodka, gdzie postawiono ostateczną diagnozę – ostra białaczka limfoblastyczna. Od tego momentu rozpoczęło się intensywne leczenie onkologiczne. Dziewczynka przebywa pod stałą opieką lekarzy, a każdy dzień terapii to kolejny krok w wymagającej i długiej drodze do zdrowia. Dodatkowym wyzwaniem jest fakt, że Mariia znajduje się w spektrum autyzmu, co sprawia, że leczenie i pobyt w szpitalu są dla niej jeszcze trudniejsze. Wymaga szczególnej troski, spokoju i wsparcia ze strony najbliższych. Rodzina Mariii przyjechała do Polski z Ukrainy, szukając bezpieczeństwa w obliczu wojny. Zamiast upragnionego spokoju musieli zmierzyć się z kolejnym dramatem. Mimo to pozostają przy niej nieustannie, wspierając ją w każdej chwili tej trudnej walki. Wsparcie było niezwykle istotne, aby umożliwić Mariii dostęp do leczenia, pokrycie kosztów związanych z terapią oraz zapewnienie jej odpowiednich warunków w trakcie długotrwałej hospitalizacji. Dzięki środkom przekazanym w ramach wspólnej akcji udało się uzupełnić zbiórkę Mariii o brakującą kwotę 45 121 zł, co pozwoliło zabezpieczyć jej dalsze leczenie i stworzyć warunki do kontynuowania walki o zdrowie.
Dominik przyszedł na świat z poważnym obciążeniem zdrowotnym, bowiem już od pierwszych chwil jego życie było zagrożone przez guz rozrastający się wzdłuż kręgosłupa i sięgający do jamy brzusznej. Zmiana uciskała struktury nerwowe, powodując objawy neurologiczne, w tym brak czucia i ruchu w lewej stopie. Szybka diagnostyka pozwoliła postawić jednoznaczną diagnozę, czyli neuroblastoma, złośliwy nowotwór układu nerwowego. Leczenie musiało rozpocząć się natychmiast. W pierwszych miesiącach życia Dominik przeszedł aż pięć skomplikowanych operacji, które były konieczne, aby opanować rozwój choroby. Równolegle wdrożono chemioterapię, która mimo ogromnego obciążenia dla organizmu tak małego dziecka, pozwoliła zahamować postęp nowotworu. Dzięki szybkiej reakcji lekarzy i odpowiednio dobranej terapii udało się osiągnąć kontrolę nad chorobą. Obecnie Dominik zakończył leczenie onkologiczne i pozostaje pod stałą opieką specjalistów. Przed nim jednak kolejny, bardzo ważny etap – intensywna rehabilitacja neurologiczna. To właśnie ona ma pomóc mu odzyskać sprawność ruchową i umożliwić prawidłowy rozwój. Codzienność chłopca i jego rodziny wciąż jest podporządkowana konsekwencjom choroby. Regularne wizyty kontrolne, badania oraz rehabilitacja są nieodłącznym elementem życia, a każdy postęp, nawet najmniejszy, ma ogromne znaczenie. Wsparcie było kluczowe, aby zapewnić Dominikowi dostęp do dalszej rehabilitacji, specjalistycznej opieki oraz warunków niezbędnych do jego rozwoju. Dzięki środkom przekazanym w ramach akcji udało się pokryć brakującą kwotę 27 504 zł, co umożliwiło kontynuację rehabilitacji i dalszą walkę o sprawność oraz samodzielność Dominika.
Pierwsze objawy pojawiały się stopniowo i początkowo nie tworzyły jednoznacznego obrazu choroby. Wybroczyny, siniaki bez urazu, wysoka gorączka, bladość oraz krwawienia z jamy ustnej wskazywały, że organizm Zosi przestaje funkcjonować prawidłowo. Kolejne badania eliminowały następne możliwe przyczyny, jednak przez długi czas nie udawało się ustalić jednoznacznego rozpoznania. Ostatecznie postawiono diagnozę: niedokrwistość aplastyczna o nieustalonej przyczynie. Oznacza to, że szpik kostny nie wytwarza odpowiedniej liczby komórek krwi, co bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie całego organizmu. Brak określonej przyczyny choroby znacząco utrudnia leczenie, ponieważ na tym etapie nie można wdrożyć terapii celowanej. Obecnie leczenie Zosi polega przede wszystkim na podtrzymywaniu jej funkcji życiowych. Dziewczynka regularnie otrzymuje przetoczenia płytek krwi oraz koncentratu krwinek czerwonych, które pozwalają stabilizować jej stan. Równolegle prowadzona jest szczegółowa diagnostyka, w tym badania szpiku kostnego, mające na celu określenie dalszego kierunku leczenia. Dodatkowym obciążeniem jest współistniejące zakażenie, które wymaga stałej kontroli. Choć Zosia obecnie przebywa w domu, jej codzienność wciąż podporządkowana jest wynikom badań. Każde pogorszenie parametrów oznacza konieczność natychmiastowego powrotu do szpitala. Stała czujność i szybka reakcja są kluczowe dla jej bezpieczeństwa. Choroba znacząco ograniczyła jej aktywność i dotychczasowe życie. Zajęcia, które były dla niej naturalną częścią codzienności, sport, zabawa czy kontakt z rówieśnikami, musiały zostać ograniczone. Mimo to pozostają ważnym elementem, do którego chce wrócić. Proces diagnostyczny wciąż trwa i to jego wynik zdecyduje o dalszym leczeniu. W tej sytuacji kluczowe jest zapewnienie ciągłości badań, terapii oraz dostępu do specjalistycznej opieki. Dzięki wsparciu w ramach wspólnej akcji udało się uzupełnić zbiórkę Zosi o brakującą kwotę 25 502 zł, co pozwoliło zabezpieczyć środki na dalszą diagnostykę i leczenie bez ryzyka przerwania terapii.
Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się tuż po pierwszych urodzinach Liama. Chłopiec nagle przestał przyjmować pokarmy i płyny, a jego stan szybko się pogarszał. Początkowo podejrzewano mniej poważne przyczyny, jednak kolejne badania zaczęły ujawniać coraz poważniejsze zaburzenia funkcjonowania organizmu. Przełomowym momentem było badanie USG, które wykazało obecność dużego guza w jamie brzusznej. Biopsja potwierdziła najgorszy scenariusz, czyli mięsak prążkowanokomórkowy w IV stopniu zaawansowania. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna walka o życie dziecka. Leczenie obejmowało wieloetapową chemioterapię, jednak guz początkowo uznawany był za nieoperacyjny. Rodzice nie pogodzili się z tą diagnozą i szukali dalszych możliwości leczenia. Ostatecznie podjęto decyzję o terapii łączonej – operacji oraz specjalistycznej brachyterapii, która została przeprowadzona za granicą. Po długim leczeniu udało się usunąć guz, jednak pojawiły się kolejne powikłania wymagające interwencji chirurgicznych. Mimo chwilowej stabilizacji choroba powróciła. Wznowa została potwierdzona w 2025 roku i wymusiła wdrożenie kolejnych linii leczenia. Stan Liama ponownie się pogorszył, co doprowadziło do kolejnej operacji, podczas której usunięto rozległe zmiany nowotworowe wraz z pęcherzem i fragmentem jelit. Obecnie chłopiec funkcjonuje z urostomią i kolostomią, a jego leczenie nadal trwa i obejmuje chemioterapię oraz radioterapię. Mimo ogromu przejść jego stan jest obecnie stabilny, jednak terapia wciąż wymaga czasu, zaangażowania i stałej opieki specjalistów. Codzienność rodziny podporządkowana jest leczeniu, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania i decyzje. Wsparcie było niezbędne, aby umożliwić kontynuację leczenia, pokrycie kosztów terapii oraz zapewnienie Liamowi dostępu do specjalistycznej opieki. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu udało się uzupełnić zbiórkę Liama o brakującą kwotę 65 677 zł, co pozwoliło zabezpieczyć kolejne etapy jego leczenia i dalszą walkę o zdrowie.