Wszystko zaczęło się w lutym 2024 roku, gdy Gabrysi zaczęła drżeć prawa rączka. Lekarz, który ją badał, od razu zaniepokoił się jej stanem – wtedy mama jeszcze nie przypuszczała, jak bardzo ich życie za chwilę się zmieni. Potem wszystko potoczyło się błyskawicznie: kolejne wizyty, konsultacje i badania. Żyły od jednego wyniku do następnego, z nadzieją, że znajdzie się proste wyjaśnienie tego, co dzieje się z dziewczynką. Obrazowe badanie głowy wykazało jednak niepokojące zmiany, a strach, który wcześniej był tylko cieniem, stał się codziennością. W lipcu lekarze w Warszawie podjęli decyzję o wykonaniu biopsji – to były jedne z najtrudniejszych chwil, a każdy dzień oczekiwania wydawał się wiecznością. Na diagnozę nie trzeba było długo czekać. Padły słowa, których żadna mama nigdy nie chce usłyszeć: złośliwy nowotwór mózgu zlokalizowany w okolicy wzgórza. W jednej chwili świat się zatrzymał, a wszystko, co wcześniej było ważne, przestało mieć znaczenie – liczyła się już tylko Gabrysia i jej zdrowie. W grudniu dziewczynka przeszła operację usunięcia guza – kolejny etap pełen strachu, niepewności i modlitw o to, by wszystko się udało, w którym każda minuta oczekiwania dłużyła się w nieskończoność. Po operacji rozpoczęło się dalsze leczenie: radioterapia oraz terapia celowana. Codzienność na długo przestała przypominać życie, które rodzina znała wcześniej – zamiast planów i marzeń pojawiły się wizyty lekarskie, wyniki badań i kolejne etapy terapii. Dziś Gabrysia jest już w domu, jednak choroba wciąż jest obecna, a regularne wyjazdy do szpitala na badania i kontrole pozostają częścią ich życia. Jeszcze niedawno świat Gabrysi był pełen beztroskiej dziecięcej radości. Uwielbiała bawić się swoimi zabawkami, wymyślać nowe zabawy i spędzać czas z rodzeństwem – jej siostra Maja i brat Igor byli najlepszymi towarzyszami codziennych przygód. W domu nie brakowało śmiechu, wspólnych zabaw i dziecięcych marzeń, do których rodzina z całych sił pragnie wrócić. Każdy wyjazd do szpitala, badania kontrolne, leki, rehabilitacja i wizyty u specjalistów wiążą się z ogromnymi kosztami. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 27 990 zł – kwotę, która realnie odciąża rodzinę i pozwala spokojniej myśleć o dalszych kontrolach i leczeniu. To wsparcie, które daje Gabrysi szansę na to, co najcenniejsze – na spokojniejsze dzieciństwo, pełne zabaw z Mają i Igorem oraz powrotu do beztroski, którą choroba na pewien czas jej odebrała.