Diss na Raka
Historie
Historie

Jakub Dudziński

Kubuś to mały chłopiec, który najchętniej maluje, układa układanki i słucha o dinozaurach, a w lepsze dni w domu znów słychać jego śpiew i taniec. Dziś jego rodzina mierzy się z wykryciem guza konarów móżdżku i mostu, czekając na biopsję, która ma przynieść odpowiedzi potrzebne do dalszego leczenia.
Od połowy maja rodzice zaczęli zauważać u Kubusia niepokojące objawy. Chłopczyk zaczął przechylać główkę na lewą stronę i ślinił się z lewego kącika ust, a sytuacja powtarzała się coraz częściej. Nie wiedzieli, co się dzieje, a każdy kolejny epizod budził coraz większy niepokój. Zdecydowali się skonsultować z lekarzem pierwszego kontaktu, który po wysłuchaniu ich obserwacji nie zwlekał i skierował rodzinę do szpitala na dalszą diagnostykę. Tam wykonano tomografię komputerową głowy. Czekanie na wyniki dłużyło się w nieskończoność, a gdy lekarze wrócili z odpowiedzią, świat zatrzymał się na moment – badanie wykazało obecność guza konarów móżdżku i mostu po stronie prawej. Dziś mama jest w domu razem z Kubusiem i wspólnie czekają na kolejny krok. Biopsja ma dać odpowiedzi, których tak bardzo potrzebują. Każdy dzień jest teraz inny, jakby czas płynął wolniej, a jednocześnie zbyt szybko. Życie rodzinne przestało mieć dawny rytm i zostało zastąpione kalendarzem wizyt, konsultacji, badań i powrotów do szpitala. Plany przestały być pewne, a codzienność zaczęła zależeć od tego, co przyniesie kolejny telefon albo kolejna decyzja lekarzy. Trudno jest dziś poradzić sobie z emocjami, które są w środku: cichy, nieustanny stres towarzyszy rodzinie nawet wtedy, gdy próbuje normalnie funkcjonować, a niepewność nie daje odpocząć myślom. W tym wszystkim jest też 7-letnia córka, która bardzo mocno przeżywa chorobę młodszego braciszka. Stara się być dzielna, ale nie potrafi ukryć strachu i tęsknoty za tym, jak było wcześniej. Rodzice starają się być dla niej ostoją, tłumaczyć tyle, ile są w stanie, a jednocześnie chronić ją przed ciężarem, który nie powinien spoczywać na jej małych barkach. To codzienne balansowanie między troską o jedno dziecko a obecnością przy drugim stało się częścią ich nowej rzeczywistości. Kiedy Kubuś ma więcej siły, wraca do swoich małych dziecięcych rytuałów. Uwielbia malować, a zdarza się, że tańczy albo śpiewa i wtedy w domu znów słychać beztroskę, która jest teraz tak bardzo potrzebna. W spokojniejsze dni układa układanki, cierpliwie dopasowując kolejne elementy, i lubi słuchać o dinozaurach, które fascynują go od dawna; wtedy na jego twarzy pojawia się ciekawość i spokój, jakby na moment wszystko wracało do miejsca, w którym powinno być. Patrząc na Kubusia, rodzice widzą w nim ogromną siłę, choć to wciąż tylko mały chłopiec, który powinien beztrosko się bawić, a nie walczyć o zdrowie. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 27 567 zł – kwotę, która realnie odciąża rodzinę w tym pełnym niewiadomych czasie oczekiwania na biopsję i dalsze decyzje lekarzy. To wsparcie, które daje bliskim nadzieję i przybliża Kubusia do szansy na lepsze jutro – takie, w którym znów będzie więcej miejsca na malowanie, dinozaury i beztroski śpiew rozbrzmiewający w domu.