Diss na Raka
Historie
Historie

Natalia Jokiel

Natalia, nastolatka, która jeszcze niedawno żyła z rodziną w Anglii i planowała college, dziś walczy z osteosarcomą – guzem kości piszczelowej z przerzutami na płuca. Jej codzienność to chemioterapia i 135-kilometrowe dojazdy do Warszawy, a przed nią lipcowa operacja nogi i wstawienie endoprotezy.
Zaczęło się niepozornie – pod koniec zeszłego roku Natalia zaczęła skarżyć się na ból w kolanie. Z początku wszystko wskazywało na coś błahego: przeciążenie, drobny uraz, dolegliwość, która minie sama. Ból jednak nie ustępował. Z czasem pojawił się niepokój, a po nim kolejne badania i wizyty u lekarzy – każda miała przynieść ulgę, a przynosiła coraz większe napięcie. W końcu padła diagnoza, która zatrzymała cały świat: osteosarcoma, guz kości piszczelowej prawej z przerzutami na płuca. Dziś Natalia jest w trakcie chemioterapii. Przed nią kolejny ważny krok – zaplanowana na lipiec 2026 roku operacja nogi i wstawienie endoprotezy, po której leczenie chemiczne ma być kontynuowane. Droga nie jest prosta: w trakcie terapii pojawiły się powikłania w postaci obustronnych zmian ogniskowych w płucach. Każdy etap to walka, w której rodzina trwa przy niej każdego dnia. Jeszcze niedawno życie tej rodziny toczyło się w Anglii. Tam rodzice pracowali, tam Natalia chodziła do szkoły, przygotowywała się do egzaminów i aplikowała do college’u – wszystko zdawało się iść spokojnym, zaplanowanym torem. Diagnoza zmieniła wszystko. Rodzina zdecydowała się wrócić do Polski na czas leczenia. Nie mając tu własnego domu, znalazła ogromne oparcie w bliskich i zamieszkała u cioci. Dziś codzienność wyznaczają dojazdy do Warszawy na chemioterapię – 135 kilometrów w jedną stronę, droga pełna zmęczenia, nadziei i ciszy, w której mieści się wszystko, czego nie da się wypowiedzieć. W tej historii jest też wyjątkowa więź. Natalia ma starszego brata Kubę, który zmaga się z porażeniem mózgowym, a ich relacja jest pełna miłości. Kiedy Natalia jest w szpitalu, Kuba często o nią pyta, a gdy wraca – wszystko się zmienia, bo w jego oczach pojawia się radość, która mówi więcej niż jakiekolwiek słowa. Przed chorobą Natalia była bardzo aktywną nastolatką. Kochała konie – jazda konna i opieka nad własnym koniem były dla niej czymś więcej niż hobby; to była relacja, odpowiedzialność i przestrzeń, w której czuła się naprawdę sobą. Uwielbiała wycieczki z tatą i jazdę na rowerze, która dawała jej poczucie swobody, a w domu zostawały spokojniejsze pasje: rysowanie, robótki, drobne rzeczy tworzone rękami i wyobraźnią. Między tym wszystkim byli przyjaciele i zwykłe, ważne bycie razem. Dziś codzienność tej rodziny to nie tylko walka o zdrowie Natalii, ale też koszty, które z każdym tygodniem stają się coraz większym ciężarem. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 715 zł – kwotę, która realnie odciąża rodzinę i pozwala spokojniej myśleć o nadchodzącej operacji, dalszej chemioterapii i niekończących się dojazdach na leczenie. To wsparcie, które przybliża Natalię o krok do tego, co najważniejsze – do powrotu do zdrowia i do życia, które choroba na chwilę zatrzymała.