Jesienią zeszłego roku brzuszek Szymona zaczął wyglądać inaczej niż zwykle. Badania nie pokazywały jednak nic złego, gdyż wyniki były w normie, a lekarze uspokajali, że wszystko wygląda dobrze. Szymon żyje z chorobą FAP, dlatego od zawsze był pod stałą opieką lekarzy i co pół roku miał wykonywane USG. Tym razem również nic nie budziło niepokoju. Wszystko zaczęło się zmieniać pod koniec maja, gdy chłopiec zaczął skarżyć się na ból brzucha. Kolejne badania przyniosły wiadomość, która zatrzymała świat całej rodziny: w brzuszku wykryto 8-centymetrowego guza, który zdążył już dać przerzuty do płuc. W jednej chwili rodzina trafiła do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, gdzie padła diagnoza, której nikt nigdy nie chce usłyszeć: hepatoblastoma z przerzutami do płuc. Szymon rozpoczął chemioterapię. Rodzice patrzą na niego każdego dnia, próbując jednocześnie być silni i nie pokazać strachu, który w nich jest. Jeśli organizm chłopca dobrze zareaguje na leczenie, w październiku czeka ich kolejny, ważny krok, czyli operacja usunięcia guza. To cel, do którego rodzina zmierza dzień po dniu, z nadzieją wpisaną w każdy kolejny etap terapii. Dziś mama jest z Szymonkiem w szpitalu, a dni płyną między badaniami, rozmowami z lekarzami i czekaniem na kolejne informacje. Tata odwiedza ich przy każdej możliwej okazji, dzieląc swój czas między szpitalną salę a dom, w którym jest jeszcze Kacper, czyli drugi syn, który również potrzebuje rodziców, uwagi i poczucia bezpieczeństwa. Na szczęście rodzina nie jest sama: dziadkowie otoczyli ją ogromnym wsparciem, przejmując codzienne obowiązki i dając przestrzeń, by być tam, gdzie teraz najbardziej trzeba, za co bliscy są wdzięczni bardziej, niż da się wyrazić słowami. W chwilach, kiedy nie ma badań ani wizyt lekarskich, Szymonek wraca do swojego dziecięcego świata. Najbardziej lubi bawić się traktorami, zwierzątkami i dinozaurami – wystarczy kilka zabawek, by szpitalna sala na moment zamieniła się w farmę, dżunglę albo prehistoryczną krainę. W tych małych momentach widać po prostu szczęśliwego chłopca, który mimo wszystkiego wciąż potrafi się uśmiechać i marzyć. Każdy dzień walki o jego zdrowie wiąże się jednak nie tylko z ogromnym stresem i niepewnością, ale także z rosnącymi kosztami leczenia. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 14 955 zł, a zatem kwotę, która domyka zbiórkę i pozwala rodzinie skupić się na tym, co najważniejsze: na zdrowiu synka i na nadchodzącej operacji. To realne wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem towarzyszyć Szymonkowi w jego walce i pielęgnować każdy uśmiech, który mimo wszystko nie znika z jego twarzy.