Jeszcze niedawno Marcelinka była radosnym, zdrowym dzieckiem. Wszystko zmieniło się w marcu 2024 roku, gdy rutynowe badania krwi wykazały poważne zaburzenia. Rozpoczęła się długa i trudna diagnostyka, która przez wiele miesięcy nie dawała odpowiedzi. Dopiero szczegółowe badania genetyczne przyniosły diagnozę: dyskeratoza wrodzona typu 3. To niezwykle rzadka, nieuleczalna choroba, która stopniowo wyniszcza organizm, prowadząc do niewydolności szpiku, płuc i innych narządów. Jedyną szansą na przedłużenie życia jest przeszczep komórek macierzystych. Dawcą została starsza siostra Marcelinki. To moment, który daje nadzieję, ale jednocześnie wiąże się z ogromnym ryzykiem. Niestety, podczas przygotowań do przeszczepu pojawiła się kolejna dramatyczna informacja. W badaniu rezonansu wykryto nieoperacyjnego guza pnia mózgu. Ze względu na jego lokalizację nie można wykonać biopsji ani podjąć leczenia operacyjnego. Pozostaje jedynie obserwacja i walka o stabilizację stanu zdrowia. Codzienność Marcelinki to nieustanna walka. Szpik pracuje bardzo słabo, dlatego konieczne są regularne transfuzje. Dziewczynka przeszła również zabieg założenia gastrostomii, który wiązał się z dodatkowymi komplikacjami. Przed nią najtrudniejszy etap: intensywna chemioterapia i przeszczep. To ogromne obciążenie dla tak małego organizmu, ale jednocześnie jedyna szansa, by przedłużyć jej życie. Rodzina każdego dnia uczy się funkcjonować w rzeczywistości, w której przyszłość jest niepewna. Trzyma ich nadzieja i miłość, która pozwala przetrwać kolejne dni. Dzięki wsparciu w ramach akcji udało się uzupełnić brakującą kwotę 168 000 zł, co pozwala rodzinie skupić się na tym, co najważniejsze – leczeniu Marcelinki i walce o każdy kolejny dzień.