Alina to dziewczynka pełna energii i wrażliwości, która przed chorobą kochała ruch, rolki, rower i taniec, a w wolnych chwilach tworzyła biżuterię i malowała. W marcu 2026 roku uporczywy ból nogi doprowadził do diagnozy mięsaka niezróżnicowanego kości piszczelowej z podejrzeniem przerzutów do płuc. Dziś Alina jest w trakcie chemioterapii, a przed nią operacja usunięcia guza.
Wszystko zaczęło się w marcu 2026 roku. Najpierw był zwykły ból w nodze, Alina mówiła, że pobolewa ją piszczel, raz mocniej, raz słabiej. Potem przyszła pierwsza wizyta u specjalisty, który spojrzał uważniej, niż można by się spodziewać przy zwykłym bólu nogi. Skierowania zaczęły się mnożyć, jedno badanie, drugie, obrazowanie, konsultacje. Wszystko zaczęło dziać się szybko, jakby ktoś nagle przyspieszył czas, a z dnia na dzień znikała zwyczajność. W kwietniu była już biopsja. Ten moment mama Aliny pamięta inaczej niż pozostałe dni, nie jako dzień, tylko jako napięcie, które trudno opisać, czekanie, które nie ma zegara i milczenie, które waży więcej niż słowa. Potem przyszła diagnoza, mięsak niezróżnicowany kości piszczelowej z podejrzeniem przerzutów do płuc. Dziś Alina jest w trakcie chemioterapii. To etap, który wyznacza nowy rytm dnia, wizyty w szpitalu, leczenie i okresy, kiedy organizm musi się regenerować. Przed nią operacja usunięcia guza, ważny moment na tej drodze, trudny, ale dający nadzieję. Po zabiegu planowana jest dalsza chemioterapia. Odległość między domem rodziny w Radomsku a miejscem leczenia Aliny w Warszawie to około 180 kilometrów. To droga, która zaczyna się wcześnie rano, kiedy miasto jeszcze się nie obudziło, a w samochodzie panuje cisza gęsta od myśli, odcinek między codziennością a nadzieją. W domu jest brat Aliny, który zmaga się z niepełnosprawnością i nie do końca rozumie, co dzieje się z siostrą i dlaczego ich codzienność się zmieniła. W opiece nad nim ogromną pomoc okazują dziadkowie, za co rodzice są bardzo wdzięczni. Przed chorobą Alina była pełna energii, kochała ruch, rolki, rower, pływanie i taniec dawały jej radość i poczucie wolności. Miała też w sobie dużo wrażliwości i pasji tworzenia, robiła biżuterię i malowała, wyrażając w ten sposób swój świat i emocje. Rodzina bardzo potrzebuje dziś wsparcia dla Aliny, sama nie jest w stanie unieść tego ciężaru. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 18 717 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszym etapie leczenia, w tym przed nadchodzącą operacją. To wsparcie, dzięki któremu Alina zyskuje szansę na powrót do zdrowia i do przyszłości, w której znów będzie mogła żyć tak, jak przed chorobą, z ruchem, radością i swoją delikatną, twórczą energią.