Walka Emilii zaczęła się, zanim przyszła na świat. Podczas rutynowego badania w ciąży lekarze dostrzegli u jeszcze nienarodzonej dziewczynki niepokojące zmiany i pojawiło się podejrzenie, że maleńka może mieć neuroblastomę lub guza Wilmsa. Rodzice pamiętają ten moment do dziś, bowiem zamiast spokojnie czekać na narodziny upragnionego dziecka, zaczęli odliczać dni w niepewności, zastanawiając się, co przyniesie przyszłość. Ten strach był tak ogromny, że Emilia przyszła na świat wcześniej, niż planowano. Kiedy dziewczynka miała zaledwie trzy tygodnie, specjaliści potwierdzili diagnozę: neuroblastoma, z guzem umiejscowionym w nadnerczu. Wtedy jednak pojawiła się iskierka nadziei, bo guz zaczął samoistnie się zmniejszać. Rodzice wierzyli, że to dobry znak, że najgorsze już za nimi i że za chwilę będą mogli skupić się na tym, co najpiękniejsze: pierwszych uśmiechach, przytulaniu i poznawaniu swojej córeczki. Niestety rzeczywistość napisała inny scenariusz. W maju, podczas kolejnego badania kontrolnego, usłyszeli wiadomość, której bardzo się obawiali – guz zaczął rosnąć i pojawiły się przerzuty. Ich świat po raz kolejny stanął w miejscu. Emilka przeszła serię specjalistycznych badań, w tym biopsję, a teraz rodzina czeka na wyniki, które zdecydują o dalszym leczeniu. Obecnie mama jest z córeczką w Przylądku Nadziei we Wrocławiu. Wie, że na pewien czas wrócą do domu, a pod koniec lipca otrzymają informację, od której będzie zależała dalsza walka o zdrowie dziewczynki. Choroba Emilki całkowicie zmieniła życie rodziny, której towarzyszy ogromna niepewność. Bliscy chcieliby już działać i rozpocząć leczenie, muszą jednak czekać na wyniki wyznaczające kolejne kroki. W tym trudnym czasie są wdzięczni za wsparcie, jakie mają; tata Emilki pracuje zdalnie, a jego pracodawca okazuje rodzinie ogromne zrozumienie i elastyczność. Rodzice chcą zrobić wszystko, aby Emilia była zdrowa i aby jej dzieciństwo było pełne zabawy, śmiechu i beztroskich chwil, a nie szpitalnych sal, badań i strachu. Ich córeczka jest maleńką wojowniczką i ma dopiero kilka miesięcy, a już musi mierzyć się z czymś, czego żadne dziecko nie powinno doświadczać. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 24 958 zł, a zatem kwotę, która realnie odciąża rodzinę w tym pełnym niepewności czasie oczekiwania na wyniki i dalsze decyzje lekarzy. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem trwać przy Emilii i wierzyć, że razem uda się dać jej największy prezent: szansę na spokojne, szczęśliwe dzieciństwo.