Diss na Raka
Historie
Historie

Filip Olchowy

Filip ma 12 lat i od pięciu lat żyje z guzem mózgu, którego nie można całkowicie usunąć. Najnowszy rezonans przyniósł rodzinie ulgę, guz pozostaje stabilny, jednak jego skutki, w tym poważne trudności neurologiczne, sprawiają, że rodzina potrzebuje dziś przede wszystkim bezpieczniejszego miejsca do życia, dostosowanego do potrzeb Filipa.

Historia choroby Filipa zaczęła się w sierpniu 2021 roku. Najpierw pojawiły się bóle głowy, początkowo niegroźne, z czasem coraz silniejsze. Później doszły wymioty. W szpitalu okazało się, że w głowie chłopca gromadzi się płyn, a ciśnienie osiągnęło poziom zagrażający życiu, pomoc przyszła w ostatnim możliwym momencie. Od tamtej chwili Filip przeszedł osiem poważnych operacji, pięć dotyczyło wodogłowia, dwie częściowego usunięcia guza, kolejna założenia portu do chemioterapii. Każdy z tych zabiegów miał ratować jego życie i każdy zostawił też po sobie ślad. Dziś Filip mierzy się z wodogłowiem, zaburzeniami widzenia, niedoczynnością przysadki oraz bardzo trudnymi konsekwencjami neurologicznymi i emocjonalnymi. W jego głowie nadal znajduje się część guza, której nie można usunąć, bo operacja mogłaby odebrać mu wzrok i sprawność. 9 lipca 2026 roku rodzina pojechała do Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie na długo wyczekiwany rezonans magnetyczny. Tym razem usłyszeli, że guz jest stabilny i nie powiększył się od poprzedniego badania. W ich sytuacji słowo stabilny znaczy bardzo wiele, po raz pierwszy od dłuższego czasu mogli wziąć głębszy oddech. To dobra wiadomość, jednak choroba nadal jest obecna, a jej skutki każdego dnia wpływają na życie Filipa, jego siostry Zuzi i całej rodziny. Najtrudniejsze jest to, że wynik rezonansu nie pokazuje całej prawdy o codzienności rodziny. Są dni, w których Filip jest czuły i delikatny, ale są też dni bardzo trudne, w których pojawiają się u niego silne, niekontrolowane emocje, będące konsekwencją choroby, operacji i uszkodzeń, z którymi przyszło mu żyć. Po takich epizodach Filip pamięta, co się wydarzyło, ma ogromne wyrzuty sumienia i bardzo cierpi. Rodzice wiedzą, że to nie jest jego wybór, a właśnie ta świadomość boli ich najbardziej. Filip wymaga opieki przez całą dobę, a rodzina nie ma możliwości zostawić go samego ani odpocząć tak, jak robią to inni. Dodatkowym, poważnym skutkiem pooperacyjnym jest brak poczucia sytości, a przy silnych epizodach coraz trudniej fizycznie zapewnić bezpieczeństwo jemu i domownikom. Schody, które w zwykłym domu są po prostu schodami, stały się dla nich przeszkodą i zagrożeniem. Rodzina szukała pomocy w placówkach i ośrodkach, jednak usłyszała, że przy takich potrzebach nie są w stanie przyjąć Filipa nawet na krótko. Rodzice rozważali też rozwiązania instytucjonalne, jednak świadomość trwałego oddzielenia syna od domu sprawia, że nie chcą takiego życia dla niego. Dlatego rozpoczęli bardzo trudny proces sprzedaży obecnego mieszkania i szukania nowego miejsca do życia, w którym na parterze będzie można przygotować dla Filipa pokój z łazienką. To nie jest kwestia wygody, lecz skutecznej i bezpiecznej opieki, która dziś bywa ponad ludzkie siły. Choroba Filipa dotyka także jego młodszą siostrę Zuzię, która podobnie jak rodzice żyje w napięciu i zmęczeniu, a wiele dziecięcych spraw musi ustępować miejsca chorobie brata. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 100 000 zł. To kwota, która realnie wspiera rodzinę w znalezieniu i przygotowaniu domu dostosowanego do potrzeb Filipa, bezpieczniejszego dla niego i dla całej rodziny. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą zawalczyć o życie, które mimo choroby będzie choć trochę spokojniejsze, dla Filipa, dla Zuzi i dla nich samych.