W grudniu ubiegłego roku Franek, dotąd pełen energii i dziecięcej radości, zaczął się zmieniać. Stał się apatyczny i wycofany, a rodziców zaniepokoiło coś jeszcze: jedno oczko zaczęło mu uciekać, a główkę coraz częściej przekrzywiał w nienaturalny sposób. Czuli, że dzieje się coś niedobrego, i od razu udali się do lekarza, który po zbadaniu chłopca natychmiast potraktował sytuację bardzo poważnie. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że za chwilę rozpocznie się najtrudniejszy rozdział w ich życiu. Kolejne dni upływały pod znakiem niepewności, strachu i niekończących się badań. Wszystko działo się bardzo szybko, a każda wizyta przynosiła więcej pytań niż odpowiedzi. Badanie obrazowe wykazało niepokojącą zmianę w głowie synka, a pod koniec grudnia Franek przeszedł biopsję guza. Na wyniki rodzina nie czekała długo: rozlany glejak pnia mózgu w IV stadium. Dziś Franek jest już po pierwszym cyklu radioterapii, który dał promyk nadziei, bowiem guz udało się zmniejszyć. Choroba i leczenie odcisnęły jednak piętno na jego małym organizmie: chłopiec szybko się męczy i czasami skarży na ból głowy. Po trzech długich miesiącach spędzonych w szpitalnej sali rodzina wróciła do domu, a Franek bierze także udział w badaniu klinicznym, bo każda szansa, która może pomóc synkowi, jest dla bliskich bezcenna. Rodzina żyje dziś między nadzieją a lękiem. Franek ma starszego, 6-letniego brata Stasia, który również zmaga się z chorobą. Chłopcy są ze sobą bardzo związani, to najlepsi przyjaciele, którzy uwielbiają wspólnie się bawić, śmiać i spędzać czas. Ta braterska więź jest jednym z najjaśniejszych punktów ich codzienności. Franek ma też swoje wielkie marzenie: kiedy dorośnie, chciałby zostać policjantem. Fascynują go radiowozy, mundury i wszystko, co związane z pomaganiem innym, a godzinami potrafi bawić się samochodami i tworzyć własne historie. Jest po prostu małym chłopcem, który powinien myśleć o zabawie i spełnianiu marzeń, a nie o kolejnych badaniach, szpitalach i leczeniu. Ze względu na stan zdrowia obu synów mama musiała zrezygnować z pracy, by być przy nich każdego dnia. Rodzina otrzymała też informację o leku dostępnym za granicą, który mógłby pomóc zahamować rozwój choroby Franka i niestety wiąże się to z ogromnymi kosztami, przekraczającymi jej możliwości. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 3 884 zł – kwotę, która domyka zbiórkę i realnie przybliża rodzinę do dalszego leczenia synka. To wsparcie, które pozwala bliskim z większym spokojem walczyć o zdrowie Franka i pielęgnować to, co w tej historii najważniejsze: nadzieję, braterską więź ze Stasiem i marzenia małego chłopca, który wciąż chce zostać policjantem.