Wszystko zaczęło się od infekcji RSV w połowie lutego. Zamiast poprawy pojawił się niepokój – wyniki badań były coraz gorsze, a na ciele Gabrysi pojawiły się wybroczyny. Rodzice do końca wierzyli, że to przejściowy problem. 10 marca padła diagnoza: ostra białaczka limfoblastyczna. Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Chemioterapia stała się codziennością, a wraz z nią pojawiły się kolejne trudności. Organizm Gabrysi walczy nie tylko z chorobą, ale także ze skutkami leczenia. Reakcje alergiczne, cukrzyca posterydowa i konieczność ciągłego monitorowania poziomu cukru to tylko część wyzwań, z którymi musi się mierzyć każdego dnia. Dodatkowy niepokój przyniosły wyniki rezonansu. Lekarze biorą pod uwagę chorobę Moya-Moya – rzadkie schorzenie powodujące stopniowe zamykanie się naczyń krwionośnych w mózgu. Rodzina czeka na decyzję specjalistów dotyczącą dalszego leczenia. Gabrysia od urodzenia zmaga się z wieloma problemami zdrowotnymi. Zespół Downa, padaczka lekooporna, niedoczynność tarczycy, wada wzroku i poważna wada serca to tylko część jej historii. Przeszła już 15 wylewów, 2 udary i liczne operacje. Mimo tego wszystkiego każdego dnia pokazuje ogromną siłę i potrafi się uśmiechać. Dziś jej codzienność to szpital i leczenie. Mama jest przy niej cały czas, a tata opiekuje się w domu starszą siostrą. Rodzina funkcjonuje między domem a kliniką, mierząc się jednocześnie z ogromnymi kosztami leczenia, dojazdów i codziennego funkcjonowania. Przed Gabrysią bardzo trudna droga. Dzięki wsparciu w ramach akcji udało się uzupełnić brakującą kwotę 61 069 zł, co pozwala zabezpieczyć jej leczenie i najpilniejsze potrzeby w tym niezwykle wymagającym czasie.