Kuba to nastolatek, u którego sporadyczne bóle kolana i kontuzja na lekcji WF-u okazały się początkiem walki ze złośliwym nowotworem kości, osteosarcomą. Po sześciu cyklach chemioterapii przeszedł operację wycięcia guza i rekonstrukcję nogi endoprotezą. Dziś, mierząc się z silnym bólem, ma przed sobą jeszcze jedenaście kolejnych cykli leczenia.
Na początku marca 2026 roku Kuba zaczął skarżyć się na sporadyczne bóle kolana. Potem przyszła kontuzja na lekcji WF-u. W pierwszej chwili wszystko wyglądało jak uraz, który mógł przytrafić się aktywnemu nastolatkowi. Rodzice możliwie najszybciej umówili konsultację u ortopedy, a rozpoczęta seria badań z każdym kolejnym wynikiem budziła coraz większy niepokój. Diagnozę złośliwego nowotworu kości usłyszeli 18 kwietnia, a na domiar złego pojawiło się także podejrzenie zmian przerzutowych w płucach, które wymagają obserwacji. Początek po diagnozie rodzice wspominają jako najtrudniejszy, gdy strach, ból i bezradność odbierały im siły. Kuba rozpoczął chemioterapię według protokołu EURAMOS. Przed operacją przeszedł sześć cykli, które bardzo źle znosił, a wymioty, brak apetytu i osłabienie coraz mocniej wpływały na jego ogólną kondycję. 16 lipca 2026 roku w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie odbyła się operacja wycięcia guza kości udowej prawej, a noga została zrekonstruowana endoprotezą. To był jeden z tych dni, które rodzic zapamiętuje całym ciałem, czekanie na informację z sali operacyjnej niemal paraliżowało rodziców. Po operacji pojawiła się neuropatia obwodowa i Kubie, zarówno w dzień, jak i w nocy, towarzyszy bardzo silny ból prawej stopy, który odbiera sen i nie pozwala na prawdziwą regenerację. Za rodziną bardzo ważny etap, ale leczenie Kuby wciąż trwa, do jego zakończenia pozostało jeszcze jedenaście cykli chemioterapii, co oznacza kolejne hospitalizacje i stałe oczekiwanie na wyniki badań kontrolnych. Rodzina przemierza trasę między szpitalem a domem, zmagając się z bezsennością i zmęczeniem, wciąż mając nadzieję, że organizm Kuby wytrzyma leczenie, które ratuje mu życie. W szpitalu najczęściej jest z Kubą jego mama, a tata zostaje w domu z córkami, choć czasem się zamieniają. Choroba syna bardzo mocno wpłynęła na życie zawodowe i finansowe rodziny, ich dochody spadły o około 80 procent, bo nie mają już czasu pracować tak jak wcześniej. Najmłodsza córka nie do końca rozumie, co się dzieje, wie tylko, że Kubuś ma chorą nogę, a starsza córka od początku próbowała dawać rodzicom siłę, mówiąc im, że wszystko będzie dobrze, kiedy oni sami nie potrafili jeszcze wypowiedzieć tego z przekonaniem. Rodzina idzie do przodu małymi krokami, trzymając się kolejnych etapów i decyzji lekarzy, ku dniowi, w którym Kuba będzie mógł odetchnąć bez bólu i kolejnego cyklu chemii przed sobą. Przed synem dalsza chemioterapia, kontrole, leczenie bólu, rehabilitacja i codzienność podporządkowana walce o zdrowie. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 31 611 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszym, długim etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu Kuba i jego bliscy zyskują większe poczucie bezpieczeństwa w tej wciąż bardzo długiej drodze do zdrowia.