Diss na Raka
Historie
Historie

Kaja Czupryńska

Kaja to pogodna, ciekawa świata dziewczynka, która uwielbia tańczyć, słuchać muzyki i z dziecięcą radością malować kolorowe obrazki. W lipcu zdiagnozowano u niej ostrą białaczkę limfoblastyczną, a jej codzienność wypełniły szpitalne sale i kolejne procedury. Mimo wszystko Kaja wciąż potrafi się uśmiechać i każdego dnia pokazuje bliskim, czym jest prawdziwa siła.
Kiedy mama Kai była w zaawansowanej ciąży, trafiła do szpitala we Wrocławiu, ponieważ lekarz prowadzący zauważył, że córeczka przestała prawidłowo przybierać na wadze. Resztę ciąży spędziła pod opieką lekarzy, czekając na moment, w którym w końcu będzie mogła ją przytulić. W 39. tygodniu konieczne było wywołanie porodu. Po narodzinach Kaja została dokładnie zbadana, lekarze nie zauważyli niczego niepokojącego, a dziewczynka otrzymała 10 punktów w skali Apgar. Rosła i rozwijała się prawidłowo, aż w lutym tego roku zaczęła chodzić do żłobka. To wtedy zaczęły pojawiać się liczne infekcje. Problemy z poziomem żelaza, RSV, COVID i kolejne choroby sprawiały, że Kaja praktycznie cały czas była osłabiona. Później pojawiły się gorączki i silne bóle mięśni, które nie miały wyraźnej przyczyny. Rodzice szukali odpowiedzi, ale słyszeli, że to zapewne kolejna infekcja i że to normalne, bo wiele dzieci często choruje po rozpoczęciu żłobka. Rodzina trafiła do szpitala, gdzie po badaniach Kaja otrzymała antybiotyk, a po kilku dniach wróciła do domu. Kontrolne badania krwi wykonywane po wypisie były jednak coraz bardziej niepokojące, a wyniki pogarszały się z dnia na dzień. Tydzień później gorączka i bóle wróciły. 12 lipca rodzice pojechali z Kają na SOR w Trzebnicy, gdzie od razu wykonano komplet badań, w tym morfologię z rozmazem. Jeszcze tego samego wieczoru usłyszeli słowa, które zatrzymały ich świat. Ostra białaczka limfoblastyczna. Następnego dnia rodzina była już w Przylądku Nadziei we Wrocławiu i od tamtej chwili szpital stał się jej drugim domem. Kaja jest obecnie po pierwszej dawce chemioterapii, a przed nią długa i bardzo wymagająca walka o zdrowie. Mimo wszystkiego Kaja pozostaje pogodną, ciekawą świata dziewczynką. Uwielbia tańczyć, słuchać muzyki i z dziecięcą radością malować kolorowe obrazki, choć dziś jej codzienność wygląda zupełnie inaczej i wypełniają ją szpitalne sale, kroplówki i badania. A jednak wciąż potrafi się uśmiechać i nadal jest dzielną dziewczynką, która każdego dnia pokazuje bliskim, czym jest prawdziwa siła. Mama jest przy Kai przez całą dobę. Trzyma ją za rękę, tuli, kiedy się boi i dodaje odwagi przed każdym kolejnym badaniem, a tata robi wszystko, aby utrzymać rodzinę i zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa. Leczenie wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, a przed Kają jeszcze długa droga i wiele miesięcy walki. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 20 677 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszych, wymagających etapach leczenia. To wsparcie, które daje córeczce większą szansę na spokojne leczenie i pozwala bliskim wierzyć, że nadejdzie dzień, w którym Kaja będzie mogła cieszyć się beztroskim dzieciństwem, już z dala od szpitalnych ścian.