Kajetan miał zaledwie kilka miesięcy, gdy w połowie maja stał się bardzo niespokojny, co doprowadziło do rozpoznania wodogłowia, a następnie diagnozy medulloblastoma. Dziś maleńki chłopiec przechodzi chemioterapię wysokiego ryzyka, a szpital stał się dla niego i jego mamy drugim domem.
W połowie maja mama Kajetana zauważyła, że jej kilkumiesięczny synek stał się bardzo niespokojny. Zaczęła się o niego martwić i czuła, że powinna jak najszybciej skonsultować to z lekarzem, dlatego pojechała z nim na wizytę. Lekarz uważnie ją wysłuchał, a następnie dokładnie zbadał Kajetana. Wtedy okazało się, że u synka występuje objaw zachodzącego słońca, a rozpoznano u niego wodogłowie. W bardzo szybkim tempie rozpoczęły się kolejne badania. Wszystko działo się tak szybko, że mamie trudno było poukładać myśli. Pamięta przede wszystkim ogromny niepokój i ciągłe pytania, co dzieje się z jej dzieckiem i co jeszcze przed nimi, bardzo bała się o Kajetana. Niedługo później usłyszała diagnozę syna, medulloblastoma. Nie mogła w to uwierzyć, nagle musiała zmierzyć się z informacją, której nigdy nie spodziewała się usłyszeć, a w głowie wciąż pojawiało się jedno pytanie, dlaczego on. Lekarze szybko wdrożyli u Kajetana chemioterapię wysokiego ryzyka. Niestety leczeniu towarzyszyły powikłania, syn przeszedł między innymi sepsę oraz powikłania ze strony układu oddechowego. Każdy kolejny dzień przynosił nowe emocje. Dziś szpital stał się dla rodziny drugim domem, to tutaj spędzają większość czasu, a ich życie podporządkowane jest leczeniu i kolejnym etapom terapii. Trudną sytuację bardzo przeżywa również rodzeństwo Kajetana, a każde z nich na swój sposób próbuje odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Codzienność mamy bardzo szybko się zmieniła. Dziś to przede wszystkim strach, niepewność i niedowierzanie, a ona sama musiała w krótkim czasie oswoić się z diagnozą syna. Leczenie wiąże się również z dużymi kosztami, rodzina potrzebuje środków między innymi na rehabilitację, transport oraz środki higieniczne, a mama sama nie jest w stanie udźwignąć wszystkich tych wydatków. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 99 620 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża mamę, pozwalając jej skupić się na tym, co w tej chwili najważniejsze, czyli na synku i jego zdrowiu. To wsparcie, dzięki któremu Kajetan zyskuje szansę na kontynuację leczenia w tym trudnym, pierwszym etapie swojej walki.