Krzyś to chłopiec, który jeszcze niedawno łowił ryby, grał w piłkę nożną i układał klocki Lego. Pod koniec lipca silne bóle głowy doprowadziły do wykrycia guza mózgu, medulloblastoma. Po operacji w Warszawie Krzyś jest teraz w trakcie chemioterapii, a przed nim kolejne, wymagające etapy leczenia.
Pod koniec lipca Krzyś zaczął skarżyć się na silne bóle głowy. Pojawiły się też dolegliwości żołądkowe i sztywność karku. Zaniepokoiło to rodziców, dlatego nie czekali i od razu pojechali z synem do lekarza pierwszego kontaktu. Potem wszystko zaczęło dziać się bardzo szybko. Seria specjalistycznych badań pokazała, że w mózgu chłopca znajduje się zmiana. To właśnie wtedy rodzice po raz pierwszy usłyszeli słowo, którego żaden rodzic nie chce usłyszeć, czyli guz. Krzyś został pilnie przetransportowany do Warszawy, gdzie przeszedł operację usunięcia zmiany. Rodzice czekali na kolejne informacje, próbując odnaleźć się w tym wszystkim i oswoić z myślą, że ich synek przechodzi przez coś bardzo trudnego. Wkrótce przyszła również diagnoza, medulloblastoma. Trudno opisać emocje, które im wtedy towarzyszyły, strach, bezsilność, niedowierzanie i ogrom smutku. Nie byli gotowi usłyszeć takiej diagnozy, bo żadne słowa nie są w stanie przygotować rodzica na wiadomość, że jego dziecko będzie musiało przejść przez długie i wymagające leczenie. Obecnie Krzyś jest w trakcie chemioterapii. Później lekarze planują radioterapię lub protonoterapię, a dalszy plan leczenia będzie zależał od wyników chłopca. Rodzice wiedzą też, że przed nimi rehabilitacja i kolejne miesiące, które będą wymagały od nich dużo siły, cierpliwości i obecności przy synu. Dziś mama jest z Krzysiem w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, a tata pracuje i jednocześnie opiekuje się drugim synem, Szymonem. Każde z nich stara się robić to, co w tej chwili może najlepiej, choć nie zawsze łatwo jest pogodzić codzienne obowiązki z tym, co dzieje się z dzieckiem. Jeszcze niedawno Krzyś miał zupełnie inne zmartwienia. Uwielbiał łowić ryby, grać w piłkę nożną i układać klocki Lego. Te zwyczajne, dziecięce chwile były po prostu częścią życia rodziny, a dziś patrzą na nie z ogromnym sentymentem, bardzo chcąc, żeby znów stały się ich codziennością. Wraz z leczeniem pojawiają się również koszty, których sami nie są w stanie udźwignąć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 800 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszych etapach leczenia. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą skupić się na tym, co w tej chwili najważniejsze, czyli na zdrowiu Krzysia, i pomóc mu wrócić do tego, co kocha najbardziej, czyli do wędkowania, piłki nożnej i klocków Lego.