Kuba to piętnastolatek, który marzy o podróżach i o tym, by w przyszłości zostać stewardem. Wiosną 2023 roku zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę szpikową, a po wznowie w 2025 roku przeszedł przeszczep szpiku od młodszego, dwunastoletniego brata. Dziś, po powrocie do domu, wciąż mierzy się z powikłaniami i długą rehabilitacją.
Wiosna 2023 roku przyniosła sygnały, które z początku wydawały się jedynie przejściowym osłabieniem. Kuba, dotąd pełen energii i naturalnej ciekawości świata, zaczął zasypiać na lekcjach, tracił motywację oraz zainteresowanie tym, co wcześniej sprawiało mu radość. Rodzicom wydawało się, że to etap dorastania, moment, który bywa trudny do uchwycenia i interpretacji. Z czasem pojawiły się bóle brzucha i coraz bardziej widoczna bladość, co skłoniło rodziców do wykonania rozszerzonej morfologii. Wyniki nadeszły szybko i nie pozostawiły miejsca na wątpliwości. Lekarz zalecił natychmiastowy transport medyczny do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, gdzie rozpoznano ostrą białaczkę szpikową. Kuba stanął przed leczeniem, którego ciężar i długość wymknęły się wszelkim wyobrażeniom. Pierwsza faza terapii obejmowała intensywną chemioterapię, na którą organizm Kuby odpowiadał z nadzieją na poprawę i przez długi czas wydawało się, że leczenie prowadzi w stronę stabilizacji. W maju 2025 roku pojawiła się jednak wznowa, bez żadnych objawów klinicznych, sygnalizowana jedynie spadkiem płytek krwi. Wznowa oznaczała powrót do chemioterapii, a także kwalifikację do przeszczepu szpiku. Dawcą został młodszy, dwunastoletni brat Kuby, a zwyczajna na co dzień braterska więź stała się w tej chwili najgłębszym gestem ratunku. Przeszczep został przeprowadzony, a terapia dobiegła końca, jednak organizm chłopca potrzebował czasu, by odbudować siły utracone w trakcie wielomiesięcznego leczenia. Po przeszczepie u Kuby pojawiły się jednak powikłania w postaci grafu, które spowodowały pogorszenie wyników wątrobowych oraz spadek płytek krwi. Konieczne były częste wizyty we Wrocławiu, raz w tygodniu na konsultacje, a lekarze wykonali również rezonans magnetyczny wątroby, aby dokładniej ocenić jego stan. Początkowo włączono leczenie sterydami, które nie przyniosło oczekiwanej poprawy, dopiero ponowne włączenie cyklosporyny sprawiło, że wyniki zaczęły się stopniowo poprawiać. Obecnie Kuba powoli schodzi ze sterydów, choć skutkiem ubocznym leczenia jest duża opuchlizna, która wciąż daje się we znaki. Lekarze uważnie obserwują jego stan i reagują na bieżąco, aby leczenie przynosiło jak najlepsze efekty. Towarzyszy mu też przykurcz ścięgna Achillesa, wymagający specjalistycznej terapii oraz regularnych ćwiczeń. Kuba najbardziej tęskni za przyjaciółmi, szkołą i zwyczajnymi dniami, które przed chorobą układały się bez wysiłku i bez bólu. Marzy o podróżach oraz o tym, by w przyszłości zostać stewardem, a te marzenia są dla niego kompasem, który prowadzi go przez czas rekonwalescencji. Kuba ma młodszego brata oraz młodszą siostrę, a mama musiała zrezygnować z pracy, aby móc towarzyszyć synowi w każdym etapie leczenia. Choroba dotknęła całą rodzinę, rozłąka na czas pobytów w szpitalu, troska rodzeństwa i trudności finansowe sprawiły, że codzienność stała się dla nich próbą sił emocjonalnych i logistycznych. Zebrane środki zostaną przeznaczone na rehabilitację, dojazdy na wizyty, prywatną opiekę medyczną i edukację, dzięki której Kuba będzie mógł nadrobić czas stracony przez leczenie. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 46 824 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera chłopca w tym trudnym, poprzeszczepowym etapie oraz w powrocie do sprawności. To wsparcie, dzięki któremu Kuba może zamieniać swoją siłę w nadzieję i krok po kroku wracać do nastoletniego życia, przyjaciół i szkoły, które choroba przerwała zbyt wcześnie.