Laura ma zaledwie 3 latka. Podczas wakacyjnego wyjazdu opuchlizna, ból dłoni i gorączka rozpoczęły długą drogę diagnostyczną przez trzy różne szpitale, która zakończyła się diagnozą ostrej białaczki limfoblastycznej typu B. Dziś Laura jest w pierwszym protokole leczenia w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, a jej rodzina z napięciem czeka na kluczowe wyniki badań.
Podczas ostatnich dni wakacyjnego wyjazdu rączka Laury bardzo spuchła, a opuchliźnie towarzyszyły ból i gorączka. Rodzice pojechali na SOR w Szczecinie, gdzie początkowo nie potrafiono znaleźć przyczyny jej stanu. Z podejrzeniem zapalenia stawów skierowano ich do innego szpitala, na oddział reumatologii, jednak reumatolog nie znalazł nic, co sugerowałoby zapalenie i dociekliwie szukał innej przyczyny. Ponieważ stan Laury się nie poprawiał, a córka z powodu bólu nogi przestała chodzić, lekarz kierował rodzinę na mnóstwo różnych badań. Podczas USG brzucha zaniepokoiły go nerki, więc z podejrzeniem guzów skierowano ich do kolejnego szpitala, na oddział hematoonkologii. Cała rodzina głęboko wierzyła, że to wszystko jakaś pomyłka, jednak po sześciu dniach diagnostyki punkcja szpiku przyniosła odpowiedź, ostra białaczka limfoblastyczna typu B. W chwili, gdy usłyszeli diagnozę, rodzice zrozumieli, co naprawdę znaczy, że ziemia usuwa się spod nóg. 29 lipca 2026 roku Laurze założono Broviaca. Po ośmiu dobach leczenia rodzina została przetransportowana karetką ze Szczecina do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, skąd mają dużo bliżej do domu. Aktualnie Laurka jest w pierwszym protokole leczenia, w 24 dobie terapii, otrzymując sterydoterapię oraz chemioterapię. Na razie leczenie przebiega bez większych powikłań, ale przy białaczce trudno mówić o prawdziwym spokoju, rodzina trwa w nieustannym czuwaniu i czeka na każdy wynik. Czekają na wyniki choroby resztkowej oraz badań genetycznych, od których będą zależeć dalsze decyzje lekarzy i kolejne etapy leczenia. Ten czas oczekiwania jest dla nich szczególnie trudny, bo strach przed informacjami od lekarzy jest ogromny, a jednocześnie chcieliby wiedzieć wszystko od razu, żeby skrócić to męczące zawieszenie. Obecnie Laura przebywa w szpitalu, a mama jest przy niej całą dobę. Tata w tygodniu pracuje, zajmuje się domem i opiekuje rodzeństwem Laury, ośmioletnim i pięcioletnim braćmi. Choroba zmienia życie całej rodziny, ktoś jest w szpitalu, ktoś zostaje z dziećmi, ktoś musi pracować i jednocześnie nie pozwolić, by lęk rozlał się na wszystko. Jeszcze trudniejsze są jednak emocje dzieci, starszy brat Laury bardzo przeżywa chorobę siostry, czuje smutek i strach, choć nie zawsze potrafi nazwać to, co dzieje się w jego sercu, a młodszy również tęskni i smuci się, choć nie rozumie jeszcze, czym naprawdę jest choroba siostry. Rodzina jest dopiero na początku leczenia, a już wie, jak bardzo choroba potrafi zmienić codzienność. Każda okazana pomoc pozwoli przejść przez ten czas z większym poczuciem bezpieczeństwa i zabezpieczyć potrzeby Laury w trakcie leczenia. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 48 680 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę na tym dopiero rozpoczętym, pełnym niewiadomych etapie walki. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem czekać na kolejne wyniki i wierzyć, że powrót Laury do domu, który jest dziś ich największym marzeniem, stanie się możliwie najbliższą rzeczywistością.