Jesienią 2024 roku zaczęło się coś, co wtedy wydawało się tylko pasmem kolejnych infekcji. Leoś chorował coraz częściej, a rodzice mieli nadzieję, że wraz z nadejściem wiosny jego organizm w końcu się wzmocni. Zamiast poprawy pojawiały się jednak kolejne niepokojące sygnały, a na skórze synka zaczęły być widoczne siniaki i wybroczyny. Pod koniec maja 2025 roku rodzina trafiła do szpitala z powodu zapalenia płuc i podejrzenia choroby rozrostowej krwi. Po wykonaniu morfologii wszystko wydarzyło się błyskawicznie, a Leoś karetką został pilnie przewieziony do szpitala w Łodzi. Strach, niepewność i tysiące pytań towarzyszyły rodzicom od pierwszych chwil. Natychmiast rozpoczęła się walka o zdrowie synka. Leoś przeszedł przetoczenie krwi, a zaraz potem rozpoczęła się chemioterapia. W tym czasie rodzice usłyszeli diagnozę, która zatrzymała ich świat, czyli ostra białaczka szpikowa z mutacją FLT3 NUP98. Jakiś czas później Leoś trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie spędził ponad miesiąc, a każdy kolejny dzień przynosił nowe zagrożenia. Sepsa, zapalenie płuc, ostre zapalenie trzustki i wiele innych powikłań sprawiały, że rodzice każdego dnia drżeli o jego zdrowie. Patrzenie na cierpienie własnego dziecka jest doświadczeniem, którego nie sposób opisać słowami. Pod koniec czerwca, po pierwszym cyklu leczenia, okazało się, że choroba postępuje i konieczna jest chemioterapia ratunkowa. Leoś przeszedł również przeszczep szpiku od niespokrewnionego dawcy, który stał się dla niego kolejną szansą. Niestety mutacje wykryte u Leosia sprawiły, że został zakwalifikowany z grupy wysokiego ryzyka do grupy ultra wysokiego ryzyka. Powodem jest lekooporność oraz bardzo wysokie ryzyko nawrotu choroby. To oznacza, że walka wciąż trwa, a każdy kolejny etap leczenia jest niezwykle wymagający. Dziś Leoś pozostaje pod opieką lekarzy z Przylądka Nadziei we Wrocławiu oraz szpitala w Łodzi, a rodzina regularnie pokonuje te trasy, by synek mógł otrzymywać specjalistyczne leczenie i mieć szansę na zdrowie. Od dnia diagnozy życie rodziny zmieniło się całkowicie. Jeszcze niedawno mieli zwyczajne, spokojne życie, pełne planów i codziennych radości, a dziś każda decyzja i każda chwila podporządkowane są walce z chorobą synka. Ogromnym wyzwaniem stała się również codzienność. Ze względu na bardzo osłabioną odporność Leoś musi żyć w izolacji od innych dzieci, a każdy kontakt z otoczeniem wymaga ogromnej ostrożności. To szczególnie trudne dla dziecka, które najbardziej potrzebuje beztroski, zabawy i obecności rówieśników. Koszty związane z leczeniem są ogromne i znacznie przekraczają możliwości rodziny. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 29 482 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera bliskich w dalszym, wymagającym leczeniu oraz w regularnych dojazdach na trasie Wrocław–Łódź. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą z większym spokojem prowadzić Leosia przez kolejne etapy walki i dają mu szansę na zdrowie oraz dzieciństwo, które choroba próbowała mu odebrać.