Na początku wszystko wydawało się zwyczajne. Ból kolana po lekcji wychowania fizycznego wyglądał jak drobne przeciążenie, czyli sygnał, że trzeba odpocząć i dać ciału chwilę wytchnienia. Smarowanie maścią, kilka dni regeneracji, leki przeciwbólowe: to miało wystarczyć. Przyniosło ulgę, lecz tylko na moment. Pod osłoną tej krótkiej ciszy, w ukryciu przed wszystkimi, rozwijała się choroba, której istnienia nikt wówczas nie podejrzewał – osteosarcoma G3, złośliwy nowotwór kości charakteryzujący się szybkim tempem wzrostu i skłonnością do odległych przerzutów. 19 września Maja trafiła na stół operacyjny, by stawić czoła najtrudniejszej próbie, bowiem lekarze walczyli o jej nogę. W czasie pięciogodzinnej operacji usunęli dwadzieścia centymetrów kości udowej oraz całe kolano, zastępując je implantem. Była to decyzja konieczna, jedna z dwóch dróg, aby powstrzymać rozwój choroby, a jej cena okazała się ogromna: długa i bolesna rehabilitacja, mozolna nauka chodzenia od nowa oraz codzienność zdominowana przez ból i ograniczenia w zgięciu kolana. Przed Mają kolejne miesiące leczenia: chemioterapia ma zniszczyć to, co mogło się pojawić po badaniu PET. Równolegle dziewczyna codziennie ćwiczy, zmagając się z bólem, który niejednokrotnie wyciska łzy. Każdy krok, każde zgięcie nogi to wysiłek, ale też mały krok ku nadziei, że odzyska sprawność i normalne życie. Od czerwca mama mieszka z Mają w „Przylądku Nadziei”. Codzienność została przeorganizowana, a świat rodziny wywrócił się do góry nogami. W domu został starszy brat, którego relacja z Mają jest silna, choć ograniczona dziś do krótkich spotkań i tęsknoty. Bo Maja ma dopiero 16 lat i, jak każda nastolatka, ma swój świat, za którym tęskni. Uwielbia rysować, grać na komputerze, spędzać czas z przyjaciółmi i opiekować się zwierzętami, zwłaszcza ukochaną kotką Psotką. Choroba brutalnie przerwała jej codzienność, zmuszając do życia w szpitalnych murach, z dala od tego, co kocha najbardziej. Środki ze zbiórki pozwolą pokryć koszty intensywnej rehabilitacji, transportu, wsparcia psychologicznego i codziennych potrzeb związanych z leczeniem. To one mogą dać Mai szansę, by wróciła do życia, które dziś wydaje się tak odległe. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 7 918 zł, zatem kwotę, która domyka zbiórkę i realnie wspiera dziewczynę w najważniejszym dziś zadaniu: w mozolnej nauce chodzenia od nowa i odzyskiwaniu sprawności. To wsparcie, dzięki któremu rodzina może z większym spokojem towarzyszyć Mai w jej walce, a nastolatka, z nadzieją myśleć o powrocie do rysowania, przyjaciół i zwykłych chwil ze swoją ukochaną Psotką.