Jeszcze niedawno życie Gosi toczyło się zwyczajnym rytmem. Dziś każdy dzień wyznaczają kolejne etapy leczenia i walka o zdrowie. Po czterech cyklach chemioterapii pojawiły się pierwsze dobre wiadomości. Guz zmniejszył się aż o 86%. To ogromny krok naprzód i znak, że leczenie zaczyna przynosić efekty. Niestety, droga do tego momentu była bardzo trudna. Chemioterapia spowodowała poważne powikłania — poparzony przełyk uniemożliwił Gosi jedzenie i picie przez kilka dni. Każdy cykl leczenia to nie tylko nadzieja, ale też ogromne obciążenie dla organizmu. Historia choroby zaczęła się niepozornie — od zmęczenia, przyspieszonego pulsu i problemów z oddechem. Początkowo podejrzewano infekcję wirusową, jednak kolejne badania przyniosły diagnozę: chłoniak śródpiersia z dużych komórek B. Sytuacja była na tyle poważna, że wykonanie biopsji guza w klatce piersiowej groziło utratą życia. Jedyną szansą była operacja guza przy jajniku, przeprowadzona w znieczuleniu zewnątrzoponowym. To właśnie ona pozwoliła potwierdzić diagnozę i rozpocząć leczenie. Dziś przed Gosią kolejne etapy terapii. W sierpniu zaplanowany jest następny cykl chemioterapii, który będzie jeszcze bardziej wymagający, ale niezbędny, aby zatrzymać chorobę. To długa i wyczerpująca droga, w której każdy dzień przynosi nowe wyzwania, ale też nadzieję. Dzięki ogromnemu wsparciu w ramach akcji udało się uzupełnić brakującą kwotę 9 143 zł, dając Gosi realne zabezpieczenie kolejnych etapów leczenia.