Marysia ma zaledwie 9 lat. Powinna beztrosko cieszyć się wakacjami, śmiać się z siostrą, odwiedzać tatę i z zapałem tworzyć kolejne kolorowe prace plastyczne. Zamiast tego przyszło jej zmierzyć się z rzeczywistością, której żadne dziecko nie powinno doświadczać. W czerwcu tego roku rodzice zauważyli, że u córeczki pojawił się zez w prawym oku, a niedługo później okazało się również, że doszło do wodogłowia. Bardzo ich to zaniepokoiło, więc nie czekali ani chwili i pilnie udali się z Marysią do lekarza. Sytuacja od początku zaniepokoiła również lekarzy i wszystko potoczyło się błyskawicznie. Marysi założono drenaż zewnętrzny do komory bocznej prawej mózgu. Rodzice patrzyli na swoje dziecko i ogromnie się bali, a ich strach był nie do opisania. Kilka dni później Marysia przeszła lewostronną kraniotomię, podczas której lekarze częściowo usunęli guz wzgórza i konaru mózgu po stronie lewej. Niedługo później wykonano kolejny zabieg neurochirurgiczny i usunięto drenaż komorowy zewnętrzny. Był to następny etap niezwykle trudnego leczenia, które odmieniło życie rodziny, a każda operacja była dla rodziców ogromnym stresem i oczekiwaniem na wiadomość, że wszystko przebiegło pomyślnie. W międzyczasie przyszła również diagnoza, czyli glejak IV stopnia. Mama pamięta chwilę, w której usłyszała te słowa, do dziś brzmią jej w uszach. Czuła ogromny strach i bezsilność, nie potrafiąc uwierzyć, że tak ciężka choroba dotknęła właśnie ich dziecko. Kolejnym krokiem w leczeniu Marysi jest planowana protonoterapia. Obecnie mama przebywa z córką w szpitalu, dlatego nie może uczęszczać do pracy. Każdą chwilę chce być przy niej, bo wie, jak bardzo Marysia potrzebuje jej obecności, a tata pracuje i odwiedza córkę, kiedy tylko może. Marysia jest bardzo zżyta ze swoim tatą, przed chorobą często jeździła do niego do domu, a dziś bardzo za nim tęskni. Tęskni również za swoją starszą siostrą, bo dziewczynki bardzo się kochają i uwielbiają spędzać razem każdą wolną chwilę, którą choroba im odebrała. Kiedy Marysia ma lepszy dzień, bardzo lubi prace plastyczne, kocha kolorowanki i wszelkie prace manualne. To właśnie wtedy na jej twarzy znów pojawia się uśmiech, a rodzice choć przez chwilę widzą po prostu swoją ukochaną 9-letnią córeczkę, która jest szczęśliwa. Koszty związane z leczeniem Marysi są bardzo wysokie i rodzina nie jest w stanie sama ich udźwignąć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 2464 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża bliskich na dalszym etapie leczenia, w tym przed planowaną protonoterapią. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą z większym spokojem skupić się na tym, co dziś najważniejsze, czyli na walce o zdrowie Marysi, i pielęgnować to, co przywraca jej uśmiech: bliskość taty i siostry oraz kolorowy świat jej prac plastycznych.