Diss na Raka
Historie
Historie

Marika Misiak

Marika choruje na niezwykle rzadki i agresywny nowotwór mózgu AT/RT. Za trzynastolatką jest wielogodzinna operacja, protonoterapia, sepsa oraz autoprzeszczep szpiku, a jej organizm wciąż walczy o odzyskanie sił po bardzo intensywnym leczeniu.
Wszystko zaczęło się od bólu głowy. Przez wiele dni Marika skarżyła się na silne dolegliwości, które nie ustępowały mimo leków przeciwbólowych. Pojawiła się nadwrażliwość na światło i dźwięki, a mama zauważyła również niepokojąco poszerzone żyły w okolicy lewej skroni. Intuicja podpowiadała jej, że dzieje się coś bardzo złego. 25 kwietnia 2025 roku trzynastoletnia Marika trafiła na SOR w Bolesławcu. Wykonany pilnie rezonans ujawnił ogromny guz mózgu. W ciągu kilku godzin dziewczynka została przetransportowana do Katowic, gdzie rozpoczęła się dramatyczna walka o jej życie. Zaledwie cztery dni później lekarze przeprowadzili ponad ośmiogodzinną operację neurochirurgiczną. Przed zabiegiem mama usłyszała słowa, których żaden rodzic nigdy nie powinien słyszeć – że musi przygotować się również na najgorszy scenariusz. Mimo ogromnego ryzyka operacja zakończyła się powodzeniem. Guz o wielkości dziesięciu centymetrów udało się usunąć w całości. Przez kolejne tygodnie Marika dochodziła do siebie na oddziale neurochirurgii, podczas gdy lekarze prowadzili bardzo szczegółową diagnostykę histopatologiczną. Początkowo rozpoznano wyściółczaka trzeciego stopnia i wdrożono leczenie według dwóch protokołów chemioterapii. Ostateczna diagnoza okazała się jednak jeszcze bardziej dramatyczna. Badania potwierdzone dodatkowo w Bonn i Heidelbergu wykazały atypowy teratoidalny rabdoidalny guz AT/RT – jeden z najrzadszych i najbardziej agresywnych nowotworów mózgu wieku dziecięcego. To oznaczało konieczność rozpoczęcia leczenia praktycznie od początku. Marika przeszła protonoterapię w Krakowie, następnie rozpoczęła intensywną chemioterapię we Wrocławiu. Lekarze już wtedy wiedzieli, że konieczny będzie także przeszczep szpiku kostnego, dlatego pobrano komórki macierzyste. W trakcie leczenia doszło również do kolejnego dramatycznego momentu. Marika przeszła wstrząs septyczny, który doprowadził do pęknięcia drobnej żyłki w mózgu i powstania krwiaka wymagającego pilnej interwencji. Rodzina po raz kolejny stanęła twarzą w twarz z lękiem o życie dziecka. Mimo wszystkich komplikacji Marika nie przestała walczyć. W połowie marca przeszła autoprzeszczep szpiku. Dziś jej organizm bardzo powoli odbudowuje się po wyniszczającym leczeniu. Szpik zaczyna podejmować pracę, jednak na pełną ocenę efektów trzeba będzie jeszcze długo czekać. Obecnie dziewczynka jest żywiona dojelitowo i wymaga stałej opieki oraz dalszego leczenia. Mama Mariki nie pracuje i nie odstępuje córki ani na krok. Całe życie rodziny zostało podporządkowane walce o zdrowie trzynastolatki. Mimo wszystkiego mama podkreśla jedno – największym cudem jest to, że Marika nadal chodzi, rozmawia i zachowała wszystkie funkcje poznawcze. W przypadku tak agresywnego nowotworu to ogromna nadzieja. Przed rodziną wciąż bardzo długa i kosztowna droga. Kolejne etapy leczenia, rehabilitacja, leki, dojazdy do specjalistycznych ośrodków oraz codzienna opieka wymagają ogromnych nakładów finansowych i nieustannej walki o utrzymanie stabilności organizmu dziewczynki. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Mariki kwotę 42 770 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć ją w dalszym leczeniu, rehabilitacji oraz niezwykle wymagającej walce o powrót do zdrowia.