Diss na Raka
Historie
Historie

Mateusz Rolniczak

Mateusz to chłopiec, który przed chorobą żył piłką nożną i wiernie kibicował ulubionym zawodnikom, oglądał mecze, a w spokojniejszych chwilach układał klocki LEGO i słuchał muzyki. Od ubiegłego roku walczy z osteosarcomą z przerzutami do płuc, przechodząc operację, rekonstrukcję endoprotezą i kolejne cykle chemioterapii w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.
Podczas wakacji w ubiegłym roku Mateusza zaczęła boleć noga. Mama myślała, że to zwykłe przeciążenie, nic poważnego, że za kilka dni ból zniknie i o wszystkim zapomną. Dyskomfort jednak się utrzymywał, a noga mocno napuchła, aż w końcu chłopiec nie mógł się zwyczajnie poruszać. Lekarz potraktował sytuację bardzo poważnie i w szybkim tempie zlecał kolejne badania, a każde następne skierowanie budziło coraz większy niepokój. Rodzinie towarzyszyła ogromna bezsilność i strach przed tym, co usłyszą. Niedługo później otrzymali diagnozę: osteosarcoma z przerzutami do płuc. Od tego czasu Mateusz przeszedł operację wycięcia guza kości udowej lewej wraz z rekonstrukcją endoprotezą, a także kilkukrotną torakotomię. Obecnie leczenie podstawowym protokołem zostało zakończone, jednak ze względu na przerzuty lekarze zdecydowali o kilku dodatkowych cyklach chemioterapii, przy których pojawiło się wiele skutków ubocznych przypominających grypę: brak sił czy katar. Chłopiec mierzy się dodatkowo z problemami zdrowotnymi, które wymagają opieki diabetologicznej. Każdy z tych etapów to osobne wyzwanie, z którym Mateusz radzi sobie z ogromną siłą. Przed chorobą syna mama pracowała i mieszkała w Ustce. Ze względu na jego zdrowie zrezygnowała z pracy, by być z nim cały czas w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie, gdzie Mateusz przyjmuje leczenie. Tata chłopca pracuje za granicą, by zapewnić rodzinie środki na utrzymanie w tej nowej rzeczywistości, co oznacza, że bliscy często są od siebie oddaleni. Bo przed chorobą Mateusz uwielbiał grać w piłkę nożną i nieustannie obserwował ulubionych zawodników, oglądał mecze i wiernie kibicował. W spokojniejszych chwilach grał w gry komputerowe i układał klocki LEGO, a wieczorami zazwyczaj słuchał ulubionej muzyki. To właśnie te pasje są dla niego obrazem zwyczajnego życia, za którym dziś bardzo tęskni. Codzienność rodziny jest teraz bardzo trudna, Mateusz tęskni za zwyczajnym życiem i za tatą, a towarzyszy mu ciągły stres. Koszty związane z leczeniem są coraz wyższe i bliscy nie są w stanie udźwignąć ich sami. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 30 000 zł, czyli kwotę, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na dalszym etapie leczenia z dala od domu. To wsparcie, dzięki któremu mama może z większym spokojem towarzyszyć synowi w Warszawie, a Mateusz z nadzieją myśleć o powrocie do zdrowia, do taty i do ukochanej piłki, meczów oraz zwykłych, spokojnych wieczorów, których dziś najbardziej mu brakuje.