Diss na Raka
Historie
Historie

Matylda Czajkowska

Matylda ma dopiero rok, a guza Wilmsa wykryto u niej przypadkiem, podczas rutynowego badania kontrolnego, bez żadnych wcześniejszych objawów. Po chemioterapii przedoperacyjnej, która przesunęła guz w bezpieczniejsze miejsce, rodzina z nadzieją i strachem czeka na kluczową operację.

Bez alarmujących objawów i bez żadnego sygnału, który mógłby zaniepokoić rodziców. Nic. Zwykłe rutynowe badanie, którego datę będą pamiętać zawsze. 21 lipca 2026 roku u Matyldy zdiagnozowano guza Wilmsa. Jeden dzień, krótka chwila i wszystko, co przychodzi później, nie jest już takie samo. Zmienia się codzienność, sposób myślenia, poczucie bezpieczeństwa. Rodzice patrzyli na swoje dziecko, jeszcze chwilę wcześniej zdrowe w ich oczach i zadawali sobie pytanie, jak choroba mogła dotknąć kogoś tak małego, ich córeczkę, która ma dopiero rok. Matyldzie założono Broviaca, aby można było bezpiecznie podawać chemioterapię. Ten etap leczenia przedoperacyjnego jest już za nią. Chemioterapia miała przygotować córkę do zabiegu i wpłynąć na położenie guza. Początkowo zmiana była położona centralnie, ale po zastosowanym leczeniu przesunęła się bardziej na zewnątrz, co daje lekarzom możliwość podjęcia próby uratowania nerki. Rodzice trzymają się tej nadziei bardzo mocno. Wiedzą, że lekarze zrobią wszystko, by ocalić nerkę Matyldy, jeśli tylko będzie to bezpieczne, jednocześnie mają świadomość, że ostateczne decyzje zapadną dopiero podczas operacji. To czekanie jest jednym z najtrudniejszych etapów tej drogi. Matylda ciężko znosiła chemioterapię. Była osłabiona, nie chciała jeść ani pić, a pobyt w szpitalu był dla niej bardzo trudny. Po założeniu Broviaca pojawiły się także powikłania po intubacji, w tym obrzęk krtani. Dla rodziców widok cierpiącego dziecka był szczególnie trudny do udźwignięcia, dlatego w tym czasie robią wszystko, żeby Matylda ani przez chwilę nie czuła się sama. Pierwsze dwa tygodnie w szpitalu Matylda spędziła z tatą, później wracali do domu i dojeżdżali na chemioterapię oraz badania. Na czas leczenia tata zawiesił aktywność zawodową, aby móc w pełni zająć się córką. Ta decyzja wynikała z sytuacji rodzinnej, bo mama dopiero z początkiem lipca wróciła do pracy, a dodatkowo w czasie ciąży uległa wypadkowi i doznała urazu kręgosłupa, który do dziś utrudnia jej wiele codziennych czynności. Częste noszenie córki na rękach i opieka w warunkach szpitalnych są dla niej bardzo obciążające, dlatego rodzina musiała podzielić się opieką inaczej, niż wcześniej sobie wyobrażała. Przed roczną córeczką operacja, dalsze leczenie, kontrole i czas odzyskiwania sił po chemioterapii oraz zabiegu. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 37 283 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę w tym najtrudniejszym, kluczowym momencie tej drogi. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą zabezpieczyć potrzeby Matyldy w czasie leczenia i z nieco większym spokojem czekać na dzień operacji, w którym lekarze podejmą próbę uratowania jej nerki.