Pod koniec wakacji 2024 roku rodzice Nadii zauważyli niewielkie zgrubienie między szyją a ramieniem córki. Początkowo wydawało się czymś niegroźnym – reakcją alergiczną albo skutkiem ukąszenia. Zmiana jednak nie znikała, dlatego rodzina zgłosiła się na szpitalny oddział ratunkowy. Pierwsze podejrzenia mówiły o powiększonym węźle chłonnym, jednak dla bezpieczeństwa Nadia została skierowana na oddział onkologiczny w Szczecinie. Tam wykonano szczegółową diagnostykę, która przyniosła trudną diagnozę. Włókniak. Choć guz nie miał charakteru złośliwego, jego umiejscowienie okazało się bardzo niebezpieczne. Widoczna pod skórą zmiana była jedynie fragmentem dużo większej masy, która rozrastała się wewnątrz organizmu dziewczynki i osiągnęła rozmiar blisko 5x2x10 cm. Operacja nie była możliwa. Wkrótce pojawiła się kolejna zmiana pod obojczykiem, co oznaczało dalszy rozwój choroby. Lekarze zdecydowali o wdrożeniu specjalistycznego leczenia farmakologicznego, które daje szansę na zatrzymanie zmian, ale jednocześnie bardzo obciąża organizm dziecka. Terapia wymaga stałej kontroli i ogromnej ostrożności. Nadia musi unikać słońca, wysiłku fizycznego i przestrzegać specjalnej diety. Każdy dzień podporządkowany jest leczeniu, regularnym konsultacjom oraz monitorowaniu skutków ubocznych terapii. Największy lęk budzi ryzyko utraty wzroku, które stale towarzyszy rodzinie. Codzienność Nadii to dziś nie tylko szpital i leki, ale również suplementacja, prywatne wizyty medyczne, środki łagodzące skutki leczenia oraz ciągła troska o bezpieczeństwo dziewczynki. Rodzice robią wszystko, by mimo choroby Nadia mogła zachować choć część zwyczajnego dzieciństwa i nie dorastała wyłącznie w cieniu leczenia. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Nadii kwotę 18 715 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć rodzinę w dalszym leczeniu oraz codziennej walce o zdrowie dziewczynki.