Diss na Raka
Historie
Historie

Nazarii Fedoruk

Nazarii wygrał walkę z białaczką, jednak leczenie pozostawiło dramatyczne powikłania w postaci jałowej martwicy obu stawów biodrowych. Dziś nastolatek porusza się na wózku i walczy o odzyskanie sprawności oraz uratowanie swoich nóg przed kolejnymi operacjami.
Jeszcze kilka lat temu Nazarii był zupełnie zdrowym chłopcem. Miał niespełna piętnaście lat, gdy jego życie nagle zatrzymała diagnoza nowotworu krwi. Leczenie rozpoczął na Ukrainie, w rodzinnym Łucku. Wkrótce jednak wybuch wojny sprawił, że walka o zdrowie stała się jeszcze trudniejsza i pełna niepewności. Ratunkiem okazała się Polska oraz Przylądek Nadziei we Wrocławiu, gdzie Nazarii wraz z rodziną znalazł schronienie i możliwość dalszego leczenia. Intensywna chemioterapia przynosiła efekty. Wyniki badań stopniowo się poprawiały, a rodzice chłopca zaczęli wierzyć, że najtrudniejszy etap jest już za nimi. Niestety choroba pozostawiła po sobie bardzo ciężkie konsekwencje. W marcu 2024 roku Nazarii zaczął odczuwać silny ból bioder. Początkowo wydawało się, że to chwilowe osłabienie organizmu po leczeniu onkologicznym, jednak kolejne badania ujawniły dramatyczną diagnozę – jałową martwicę obu stawów biodrowych. Leczenie farmakologiczne okazało się niemożliwe ze względu na wcześniejszą terapię onkologiczną. Ból stopniowo odbierał nastolatkowi możliwość normalnego poruszania się. Dziś Nazarii korzysta z wózka inwalidzkiego i każdego dnia walczy o zachowanie sprawności oraz samodzielności. Jedyną szansą pozostaje kosztowna i bardzo intensywna rehabilitacja. Niestety stan chłopca nadal się pogarszał. Kolejne rezonanse wykazały postępującą martwicę kości udowych. Lekarze podjęli decyzję o konieczności operacji usunięcia martwego fragmentu kości lewej nogi i zastąpienia go endoprotezą. Wszystko wskazuje jednak na to, że w przyszłości podobny zabieg będzie konieczny również w drugiej nodze. Przed Nazariim bardzo długa droga. Operacja, rehabilitacja, nauka ponownego poruszania się i codzienne zmaganie z bólem są dziś jego rzeczywistością. Każde zajęcia rehabilitacyjne to ogromny koszt, którego rodzina nie jest już w stanie samodzielnie udźwignąć. Rodzice chłopca wykorzystali wszystkie oszczędności na leczenie syna. Mama Nazara, mimo własnego ogromnego zmęczenia i trudnej sytuacji życiowej, rozpoczęła pracę w Przylądku Nadziei, by pomagać innym rodzinom przechodzącym przez podobny dramat. Łączyła pracę z opieką nad synem oraz codzienną walką o jego zdrowie. Mimo ogromnego cierpienia Nazarii nie przestaje walczyć. Każdy dzień to dla niego próba odzyskania choć części dawnej sprawności i nadziei, że jeszcze kiedyś będzie mógł funkcjonować bez bólu i ograniczeń. Choroba odebrała mu beztroskę, ale nie odebrała determinacji. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Nazariego kwotę 24 955 zł, co pozwoliło zamknąć zbiórkę i realnie wesprzeć go w operacji, rehabilitacji oraz dalszej walce o odzyskanie sprawności po dramatycznych powikłaniach leczenia onkologicznego.