Diss na Raka
Historie
Historie

Oliwia Trybulska

Oliwia zmaga się z chłoniakiem ziarnistym. Leczenie już trwa, ale przed nią długie tygodnie chemioterapii, rozłąki z bliskimi i wymagającej walki o zdrowie.
Na początku marca Oliwia wyczuła na szyi niewielkie zgrubienie w okolicy węzłów chłonnych. To odkrycie natychmiast wzbudziło niepokój. Kilka dni później, razem z mamą, zgłosiły się do lekarza. Decyzja zapadła od razu i jeszcze tego samego dnia skierowanie do szpitala i rozpoczęcie diagnostyki. Każdy kolejny dzień przynosił nowe pytania, ale odpowiedzi wciąż nie nadchodziły. Nadzieja przeplatała się ze strachem, a czas zaczął płynąć inaczej, jakby wolniej, ciężej. 16 marca wykonano biopsję. Tydzień później, 23 marca, w Przylądku Nadziei padła diagnoza: chłoniak ziarnisty. Cztery dni później rozpoczęła się chemioterapia. To pierwszy z sześciu zaplanowanych cykli leczenia. Terapia jest wymagająca, a organizm Oliwii reaguje osłabieniem i pogorszeniem samopoczucia. Najbliższe tygodnie spędzi w szpitalu, z dala od tego, co dotąd było jej codziennością. Najtrudniejsza jest samotność. Szpital znajduje się ponad 100 kilometrów od domu. To oznacza rozłąkę z rodziną, przyjaciółmi i światem, który jeszcze niedawno był na wyciągnięcie ręki. Mama Oliwii bez wahania zrezygnowała z pracy, by móc być przy córce każdego dnia. Tata przejął odpowiedzialność za utrzymanie domu i próbuje pogodzić pracę z troską o rodzinę. Wsparciem jest także starsze rodzeństwo, obecne w rozmowach, wiadomościach i codziennych gestach, które pomagają przetrwać najtrudniejsze chwile. Jeszcze niedawno to Oliwia była tą, która pomagała innym. Jako wolontariuszka angażowała się w działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami. Potrafiła słuchać, zauważać i być obok tych, którzy tego potrzebowali. Dziś sama znalazła się w miejscu, w którym to wsparcie jest niezbędne. Po powrocie do domu czekały na nią ukochane psy i zwyczajne chwile, które dziś nabierają zupełnie innego znaczenia. Lubiła rysować i malować i w ten sposób wyrażała emocje i odnajdywała spokój. Dziś jej codzienność wygląda inaczej. To leczenie, szpitalne sale i nieustanna walka o powrót do zdrowia. Zebrane środki pozwalają na pokrycie kosztów leczenia, dojazdów do szpitala oraz wsparcie rodziny w czasie, który wymaga ogromnej siły, zarówno fizycznej, jak i emocjonalnej. Dzięki wspólnej akcji przekazano na rzecz Oliwii kwotę 41 327 zł, co pozwoliło realnie wesprzeć ją w trakcie leczenia i pomóc jej rodzinie przejść przez ten trudny czas z większym poczuciem bezpieczeństwa.