Diss na Raka
Historie
Historie

Oskar Bartków

Oskar jeszcze niedawno był na boisku. Dziś toczy walkę, której nie planował. Diagnoza nowotworu zmieniła wszystko, a każdy kolejny dzień to walka o zdrowie i sprawność.
Jeszcze pod koniec 2025 roku wszystko wyglądało zwyczajnie. Ból kolana wydawał się efektem treningów i aktywnego trybu życia. Nic nie wskazywało na to, że za tą dolegliwością kryje się coś znacznie poważniejszego. Ból jednak nie ustępował. Z dnia na dzień stawał się silniejszy. Oskar musiał zrezygnować z treningów, przestał normalnie spać, stracił apetyt. W końcu pojawiło się utykanie, które zmusiło go do wizyty w szpitalu. Badanie RTG w Lubinie wykazało zmianę w kości. Już wtedy pojawiło się podejrzenie nowotworu. Dalsza diagnostyka we Wrocławiu potwierdziła najgorsze. 20 lutego padła diagnoza: osteosarcoma – złośliwy nowotwór kości piszczelowej o wysokim stopniu agresywności. Leczenie rozpoczęło się natychmiast. Na początku marca Oskar trafił do Przylądka Nadziei. Badania, przygotowanie do terapii i założenie cewnika Broviac. 6 marca podano pierwszą chemioterapię. Trzy wlewy w ciągu trzech dni. Towarzyszył im bardzo silny ból, który wymagał intensywnego leczenia przeciwbólowego. To dopiero początek. Przed Oskarem kolejne cykle chemioterapii. Po ich zakończeniu lekarze podejmą decyzję o operacji. Stawką jest bardzo wiele – walka toczy się o uratowanie nogi. Jeśli leczenie nie przyniesie oczekiwanych efektów, konieczna może być amputacja. Alternatywą pozostaje operacja oszczędzająca z endoprotezą. Codzienność tej rodziny zmieniła się całkowicie. Życie toczy się między szpitalem a domem. Mama samotnie wychowuje dwoje dzieci i każdego dnia walczy o to, by być przy synu. Musiała zrezygnować z pracy, aby towarzyszyć mu w leczeniu. W domu została młodsza siostra Julia, która również bardzo przeżywa chorobę brata. Tęsknota i strach stały się jej codziennością. Jakby tego było mało, rodzinę czekają kolejne trudne doświadczenia – operacja babci, która zmaga się z guzem przysadki. Jeszcze niedawno Oskar żył sportem. Piłka nożna była jego codziennością, pasją i sposobem na życie. Dziś zamiast treningów są szpitalne sale i leczenie. Mimo wszystko nie jest sam. Przyjaciele są obok, wspierają go każdego dnia, przypominając, że wciąż należy do ich świata. Dzięki wsparciu wielu osób ta historia może toczyć się dalej. Zebrana została brakująca kwota – Oskar otrzymał dokładnie 48 435 zł, które umożliwiają kontynuację leczenia i przygotowanie do kolejnych etapów walki. To pomoc, która w tym momencie daje tej rodzinie realne wsparcie i poczucie, że nie są w tym sami.