Wiosną tego roku Oskar zaczął skarżyć się na silne bóle brzucha. Pojawiły się nagle i z każdym dniem stawały się coraz bardziej dokuczliwe. Widząc, jak bardzo syn cierpi, mama pilnie udała się z nim do lekarza. Lekarz dokładnie zbadał chłopca i zalecił wykonanie kolejnych badań. Wszystko działo się bardzo szybko, jedno badanie prowadziło do następnego, a rodzina żyła nadzieją, że wkrótce pozna przyczynę dolegliwości i usłyszy, że to nic poważnego. Niestety stało się inaczej. Niedługo później lekarz przekazał diagnozę, która odebrała im spokój i poczucie bezpieczeństwa. U Oskara rozpoznano chłoniaka Burkitta w II stopniu zaawansowania. W jednej chwili życie mamy stało się pełne strachu, niepewności i walki o zdrowie dziecka. Już pod koniec maja Oskar przeszedł częściową resekcję jelita cienkiego, a kilka dni później konieczna była kolejna. Obie operacje przeprowadzono w szpitalu w Szczecinie. To były niezwykle trudne chwile, bo patrzenie na własne dziecko po kolejnych operacjach jest doświadczeniem, którego nie sposób opisać słowami. Od czasu diagnozy Oskar przyjął już dwa protokoły chemioterapii, wzmocnione podaniem rytuksymabu. Leczenie jest bardzo intensywne i niestety nie pozostaje bez skutków. Chłopiec jest bardzo osłabiony, dokuczają mu nudności, a ogromne zmęczenie sprawia, że brakuje mu sił nawet na najprostsze codzienne czynności. Obecnie Oskar jest w trakcie intensywnego leczenia cytostatycznego, które odbywa się głównie w warunkach szpitalnych. Szpital stał się drugim domem rodziny i to tutaj mijają kolejne tygodnie ich walki. Mimo wszystkiego Oskar pozostaje chłopcem z pasjami. Uwielbia sport, szczególnie boks i piłkę nożną, a z ogromnym zaangażowaniem kolekcjonuje piłkarskie pamiątki i zbiera vlepki. Dziś zamiast boiska i treningów towarzyszą mu jednak szpitalne sale i kolejne etapy leczenia. Mama jest przy synu cały czas i nie opuszcza go ani na chwilę. Trzyma go za rękę, kiedy najbardziej tego potrzebuje, rozmawia z nim, dodaje mu sił i stara się być dla niego oparciem w każdej trudnej chwili. Ze względu na chorobę syna mama nie może pracować. Samotnie wychowuje Oskara i całkowicie poświęciła się opiece nad nim, a wydatki związane z leczeniem i codziennym funkcjonowaniem są bardzo wysokie i nie jest w stanie udźwignąć ich sama. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 19 399 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża mamę, pozwalając jej skupić się na tym, co dziś najważniejsze, czyli na walce o zdrowie syna. To wsparcie, dzięki któremu Oskar zyskuje realną szansę na powrót do codzienności, którą choroba tak nagle mu odebrała, do sportu, boiska i ukochanych piłkarskich pasji.