Patrycja od jedenastu lat, czyli od piątego roku życia, zmaga się z guzem mózgu, przez który przeszła już kilka operacji i mierzy się dziś z padaczką oraz niedowładem. Najbardziej na świecie kochała grać w piłkę nożną, która dawała jej radość i poczucie, że może być po prostu dzieckiem.
Kiedy Patrycja miała 5 lat, pojawiły się u niej dolegliwości żołądkowe i bóle głowy bez wyraźnej przyczyny. Bardzo to zaniepokoiło jej mamę, więc trafiły na SOR. Mama pamięta ten strach, niepewność i oczekiwanie na wyniki badań. Wtedy tomografia pokazała guza i torbiele w głowie dziewczynki. Konieczna była operacja ratująca życie, subtotalna resekcja guza. W jednej chwili beztroskie dzieciństwo Patrycji zostało zastąpione szpitalami, operacją i ogromnym lękiem o jej zdrowie. Przez kilka kolejnych lat sytuacja była stabilna. Powoli, bardzo ostrożnie, mama z córką próbowały wrócić do codzienności, chciały po prostu żyć normalnie i patrzeć w przyszłość z nadzieją. Niestety w 2022 roku pojawiła się kolejna wiadomość, nastąpiło powiększenie zmiany resztkowej i Patrycja musiała przejść kolejną operację. Mama pamięta, jak bardzo wtedy się bała o jej zdrowie i o to, co przyniesie jutro. Każda kolejna wizyta czy badania przypominały im, że choroba wciąż jest częścią ich życia. W zeszłym roku znowu nastąpił progres guza, a tym razem pojawiło się również wodogłowie, co wymagało kolejnego zabiegu, implantacji zastawki komorowo-otrzewnowej. Wraz z kolejnymi wydarzeniami przyszła również dokładna diagnoza, czyli guz struktur głębokich lewej półkuli mózgu i pnia mózgu, znany jako gwiaździak włosowatokomórkowy. Od 2025 roku Patrycja jest leczona onkologicznie, a choroba i jej konsekwencje każdego dnia przypominają o sobie. W związku z przebytymi operacjami i leczeniem dziewczynka mierzy się z padaczką, prawostronnym niedowładem ciała oraz zmianami skórnymi. Jest pod stałą opieką wielu specjalistów i wymaga dalszego leczenia, a każdy kolejny etap tej wieloletniej walki wymaga od niej ogromnej wytrwałości. Mimo tego wszystkiego mama każdego dnia patrzy na córkę i pamięta, jak najbardziej na świecie kochała grać w piłkę nożną. To była jej największa pasja, która dawała jej radość, swobodę i poczucie, że może być po prostu dzieckiem. Dziś leczenie i wszystko, co wiąże się z chorobą, generuje ogromne koszty, których mama nie jest w stanie sama udźwignąć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 99 900 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża mamę na tej długiej, trwającej już od jedenastu lat drodze leczenia. To wsparcie, dzięki któremu może z większym spokojem towarzyszyć córce w kolejnych etapach terapii i wierzyć, że Patrycja wróci choć trochę do tego, co kochała najbardziej, czyli do piłki nożnej i radości bycia po prostu dzieckiem.