Sandra miała zaledwie cztery latka, gdy w lutym 2025 roku zdiagnozowano u niej neuroblastomę IV stopnia z przerzutami. Zanim rodzina zdążyła się z tym oswoić, pod koniec 2025 roku u jej taty rozpoznano glejaka wielopostaciowego IV stopnia. Dziś mama samotnie walczy o życie dwóch najbliższych osób.
13 lutego 2025 roku u Sandry zdiagnozowano neuroblastomę IV stopnia z przerzutami do kości ramiennej. Dziewczynka miała aż dwa guzy, o wielkości około 8 i 2 centymetrów. Świat rodziców się zawalił. Sandra miała wtedy tylko cztery latka, była taka maleńka i bezbronna. Rozpoczęło się ratujące życie leczenie, a rodzina skupiła wszystkie siły na walce o zdrowie córki.
Niestety na tym nie skończyła się ich tragedia. Pod koniec 2025 roku tata Sandry zaczął odczuwać drętwienie lewej strony ciała. Pierwsze badania nic nie wykazywały. Dopiero gdy doznał paraliżu, wykonano tomograf, w jego głowie był guz o wielkości aż 5 centymetrów. Kilka dni później wykonano biopsję, a diagnoza okazała się druzgocąca, glejak wielopostaciowy IV stopnia, wymagający operacji w trybie pilnym.
Mama rodziny stanęła przed czymś, czego nikt nie powinien musieć dźwigać w pojedynkę, jednoczesną, ciężką chorobą dwóch najbliższych osób. Mąż zrobiłby wszystko dla Sandry, ale dziś sam potrzebuje pomocy, dlatego to ona musi dziś zawalczyć o nich oboje. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 851 000 zł. To jedna z największych kwot, jakie udało się przekazać w ramach naszej akcji, i realne wsparcie dla rodziny mierzącej się z podwójnym, ogromnym ciężarem. To wsparcie, dzięki któremu mama może z większą siłą walczyć o życie córeczki i męża, których kocha ponad wszystko.