Diss na Raka
Historie
Historie

Przemysław Łazaruk

Przemek to piętnastolatek z ogromnym apetytem na życie: jeździł na wyczynowym rowerze, łowił ryby i godzinami majsterkował, zanim wszystko to zostało za szpitalną szybą. Od dwóch lat walczy z ostrą białaczką limfoblastyczną typu B, a dziś, po intensywnym leczeniu, wraca na oddział na bilans – badania, które mają pokazać, czy jego organizm zmierza w dobrą stronę.
Ferie zimowe miały być super, a tu grypa. Gorączka nie ustępowała mimo podanego antybiotyku, a kiedy doszło osłabienie, nie był to jeszcze moment, który niepokoił – gorączka przecież osłabia organizm. Kolejne objawy, jak wysypka i siniaki na ciele, rodzice tłumaczyli alergią na podany lek, bo i to zdarza się w trakcie leczenia antybiotykami. Stan Przemka wciąż się jednak pogarszał, a bladość i narastające zmęczenie skłoniły rodzinę do ponownej konsultacji z lekarzem rodzinnym, po której padła decyzja o skierowaniu nastolatka do szpitala. Po wstępnych badaniach lekarze postawili diagnozę: ostra białaczka limfoblastyczna typu B, a w ciągu zaledwie trzech godzin Przemek został przetransportowany do Przylądka Nadziei we Wrocławiu. Po przyjęciu do szpitala leczenie rozpoczęło się natychmiast, bo wyniki były bardzo złe. Zastosowano chemioterapię i zakwalifikowano Przemka do leczenia celowanego, a od tamtej chwili chłopak jest podłączony do pompy z lekiem. Każdy cykl trwa trzy miesiące: bez przerwy, bez możliwości opuszczenia sali. Nawet krótki spacer jest niemożliwy, bo przerwanie terapii mogłoby zaszkodzić. Przemek został więc zamknięty, dosłownie i emocjonalnie, odizolowany w sali pełnej sprzętu, mierząc się z samotnością, nudą i bólem. A mimo to nie traci siły, bo wie, że ta walka toczy się o wszystko. Świat, który Przemek tak kocha, na długo pozostał za szpitalną szybą. Jeździł na wyczynowym rowerze, łowił ryby, godzinami zajmował się majsterkowaniem i spotykał z kolegami. Dziś jego codzienność to cisza szpitalnej sali, zamknięte drzwi i dźwięk aparatury, który zagłusza rozmowy. Pasja, energia i potrzeba działania musiały ustąpić miejsca leczeniu , a trudno to zaakceptować, gdy ma się 15 lat i tak wielki apetyt na życie. Po dwóch latach walki, bólu i ogromnej nadziei na powrót do zdrowia Przemek wraca do szpitala, szczęśliwie nie po kolejne dawki chemii, ale na bilans, czyli badania, które mają pokazać, w jakim stanie jest jego organizm i czy wszystko zmierza w dobrą stronę. To moment pełen napięcia, w którym strach miesza się z nadzieją, a każda minuta oczekiwania przywołuje wspomnienia, o których najbliżsi chcieliby już zapomnieć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 11 994 zł, a zatem kwotę, która domyka zbiórkę i realnie wspiera Przemka oraz jego rodzinę w tym pełnym napięcia czasie oczekiwania na wyniki. To wsparcie, które jest dla nastolatka nie tylko pomocą finansową, ale też znakiem, że w tej walce nie jest sam i że po drugiej stronie szpitalnej szyby wciąż czeka na niego świat, do którego z całych sił pragnie wrócić: rower, ryby i zwykłe chwile z kolegami.