Diss na Raka
Historie
Historie

Samantha Brylewicz

Samantha ma jedenaście lat, kocha piłkę nożną i grała w National Football Team for Deaf Children. 19 maja doznała kontuzji kolana podczas treningu, co doprowadziło do diagnozy nowotworu kości. Z Irlandii przyjechała na leczenie do Wrocławia, a dziś porusza się na wózku, czekając na operację, która zdecyduje o jej dalszej sprawności.

Samantha kocha piłkę nożną, ruch i życie pełne energii. 19 maja, podczas jednego z wielu treningów, doznała kontuzji kolana. W stawie od razu pojawił się obrzęk, któremu towarzyszył ogromny ból. Rodzice natychmiast pojechali z nią na pogotowie, skąd wrócili do domu z zaleceniem obserwacji. Przez kolejne tygodnie robili wszystko, żeby zmniejszyć opuchliznę. Z czasem zaczęła ustępować, ale ból nie mijał, był zbyt silny i zbyt uporczywy, żeby można było go zignorować. 1 lipca rodzina ponownie pojechała na pogotowie, gdzie wykonano RTG i na kości zobaczono niepokojącą zmianę. Rodzina na co dzień mieszka w Irlandii, dlatego w pierwszej kolejności liczyła na objęcie Samanthy opieką medyczną właśnie tam. Niestety zaproponowany termin rozpoczęcia leczenia przypadał dopiero na listopad, a rodzice nie mogli czekać. Skontaktowali się z kliniką we Wrocławiu i już 4 lipca Samantha została przyjęta do Przylądka Nadziei. Decyzja o wyjeździe zapadła natychmiast, mama pojechała z córką do Polski, a w Irlandii został tata wraz z rodzeństwem. Nie było czasu na oswajanie tej zmiany ani na spokojne wytłumaczenie dzieciom, dlaczego nagle wszystko musi wyglądać inaczej. Tata i rodzeństwo nie mogli od razu przyjechać razem z nimi, bo brat Samanthy sam choruje, ma guza mózgu i musiał przejść badania kontrolne. To dziecko, które ma za sobą aż 83 cykle chemioterapii. Pierwszy czas w Polsce był dla Samanthy bardzo ciężki, samotność i tęsknota za tatą, rodzeństwem, domem i psem przytłaczały ją niemal tak samo mocno jak samo leczenie. Dziś rodzina jest już razem, ale choroba nadal wymaga życia między szpitalem, domem i niepewnością. Samantha jest już po pierwszym cyklu chemioterapii, miała dwukrotnie pobieraną biopsję oraz założonego Broviaca. Obecnie trwa chemioterapia przedoperacyjna, której celem jest zmniejszenie guza. Następnym etapem ma być operacyjne usunięcie zmiany, a po niej dalsza chemioterapia pooperacyjna. Rodzice patrzą na córkę, która kocha piłkę nożną i żyła ruchem, treningami, spacerami i pływaniem i wiedzą, że nie mają dziś pewności, czy nogę uda się uratować. To jedno z najtrudniejszych zdań, jakie rodzic może wypowiedzieć o swoim dziecku. Wiedzą, że najważniejsze jest życie Samanthy, ale wiedzą też, jak wiele dla dziecka znaczy sprawność i możliwość powrotu do tego, co kocha, dlatego trzymają się nadziei, że leczenie zadziała i że operacja przyniesie najlepszy możliwy efekt. Samantha już wcześniej mierzyła się z trudnościami. Ma ciężki niedosłuch obustronny, zmaga się także ze średnim porażeniem mózgowym oraz leukomalacją okołokomorową, co oznacza, że jej codzienność już wcześniej wymagała od niej więcej wysiłku niż od wielu rówieśników. W Samanthcie zawsze był jednak prawdziwy duch sportowca, taki, który przy kolejnych przeciwnościach mówi, że da radę. Grała w piłkę nożną w National Football Team for Deaf Children U12, lubi pływać, chodzić do szkoły i grać z rodzeństwem w Roblox. Ma też swoją wyjątkową pasję, klasyczne auta, razem z mamą uwielbiała zloty samochodowe i pokazy drift cars. To były ich wspólne, kolorowe i pełne emocji chwile, zupełnie inne niż cisza, której dziś tak często doświadczają. Chorobę Samanthy bardzo przeżywa jej rodzeństwo. Ta rodzina zna już życie w cieniu nowotworu, wie, czym jest walka o zdrowie dziecka i czekanie na wyniki, a dziś choroba dotknęła kolejne dziecko, podczas gdy drugie wciąż wymaga stałej kontroli onkologicznej. Ten ciężar przytłacza serce i nie da się rozłożyć go równo, każdy z nich niesie go inaczej. Przed Samanthą dalsze leczenie, obejmujące chemioterapię, operację, chemioterapię pooperacyjną oraz intensywną rehabilitację, która będzie kluczowa dla jej powrotu do sprawności. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 975 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę na tym kluczowym etapie leczenia, w tym przed operacją i po niej. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą z większym spokojem walczyć o córkę i wierzyć, że przyjdzie dzień, w którym Samantha znów stanie na nogi.