Diss na Raka
Historie
Historie

Szymon Siuta

Szymon to nastolatek o ogromnej sile i determinacji. W trakcie leczenia zdał egzamin ósmoklasisty, a jego największą pasją od zawsze jest siatkówka. Dziś walczy z ostrą białaczką mieszanoliniową w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, mierząc się z licznymi powikłaniami. Przed nim kolejne etapy: immunoterapia i przeszczep szpiku.
W lutym u Szymona pojawiły się pierwsze niepokojące problemy w jamie ustnej: najpierw afty, później krwawienia dziąseł. Wydawało się, że to problem, który uda się opanować leczeniem, jednak poprawa była nieznaczna. Podczas drugiej wizyty u pediatry rodzina otrzymała skierowanie na morfologię krwi, a jej wyniki okazały się bardzo niepokojące, bo liczba białych krwinek była alarmująco wysoka. Szymon trafił do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie po kolejnych badaniach i godzinach pełnych coraz większego strachu padła diagnoza, której żaden rodzic nie chce usłyszeć: ostra białaczka mieszanoliniowa. Od tamtej chwili rodzina podporządkowała wszystko walce o jego zdrowie. Dziś Szymon przebywa w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, gdzie przyjmuje leczenie. Choroba i terapia przyniosły ze sobą kolejne dramatyczne wyzwania, bowiem pojawiły się liczne powikłania: zakrzepica, posocznica oraz zakażenie wkłucia centralnego, a od początku leczenia chłopiec aż cztery razy trafiał na blok operacyjny. Przed nim kolejne etapy walki: lekarze planują immunoterapię, a następnie przeszczep szpiku. Dodatkowym obciążeniem jest małopłytkowość oraz obecność zmiany genetycznej BCR::ABL1, które czynią jego drogę jeszcze trudniejszą. Mimo wszystkiego, co przeszedł, Szymon się nie poddał. W czasie leczenia zdał egzamin ósmoklasisty, który pisał w domu pod nadzorem zewnętrznej komisji. Pokazał tym ogromną determinację i siłę. Bo jeszcze kilka miesięcy temu trudno było go zatrzymać w domu. Kocha sport, a jego największą pasją od zawsze była siatkówka. Dziś, zamiast treningów, jego codzienność wypełniają szpitalne sale, konsultacje i kolejne badania, a on marzy o tym, by znów wrócić na boisko i żyć jak jego rówieśnicy. W domu czeka na niego młodszy, 12-letni brat Bartosz, który choruje na zespół Cohena. Bardzo za sobą tęsknią. W tych niezwykle trudnych miesiącach ogromnym wsparciem są dla rodziny dziadkowie chłopców, dzięki którym bliscy mogą skupić się na zdrowiu Szymona. Koszty związane z leczeniem są wysokie i obciążają rodzinę, która całą swoją uwagę kieruje na powrót syna do zdrowia. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 914 zł, a więc kwotę, która domyka zbiórkę i realnie wspiera Szymona przed kolejnymi, wymagającymi etapami leczenia. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem towarzyszyć mu w walce i wierzyć, jak sami mówią, że dzięki ludziom o wielkich sercach Szymon odzyska uśmiech, zdrowie i wróci do tego, co kocha najbardziej: na siatkarskie boisko, do rówieśników i do brata Bartosza.