Wiktor to piętnastolatek, który mimo choroby ukończył ósmą klasę z czerwonym paskiem i dostał się do wymarzonej szkoły średniej. W kwietniu 2026 roku, zaledwie kilka miesięcy po zakończonym leczeniu mięsaka prążkowanokomórkowego, choroba wróciła. Dziś Wiktor po raz drugi przechodzi chemioterapię, tym razem z guzem, którego na razie nie można operować.
Historia choroby Wiktora zaczęła się w 2025 roku, kiedy w okolicach pachwiny pojawił się guz. Rodzice zareagowali natychmiast, a wizyta u urologa zakończyła się pilnym skierowaniem na SOR. Chwilę później Wiktor był już przyjęty na oddział chirurgii i urologii, gdzie wykonano badania obrazowe. Rodzina w napięciu czekała na każdy wynik, do końca trzymając się nadziei, jednak badania z dużym prawdopodobieństwem wskazywały na chorobę onkologiczną. Guz udało się usunąć w całości podczas operacji, a wynik badania histopatologicznego, który przyszedł w marcu 2025 roku, jednoznacznie wskazał na mięsaka prążkowanokomórkowego. Wiktor trafił pod opiekę kliniki Przylądek Nadziei, gdzie rozpoczęto dalsze leczenie. Wszystkie badania pokazywały wtedy, że w organizmie nie ma komórek nowotworowych, a zgodnie z protokołem przeprowadzono chemioterapię, którą Wiktor zakończył w sierpniu 2025 roku. Rodzinie pozostało pilnować wyników i regularnie stawiać się na kontrolach, a z ulgą przyjęli myśl, że syn będzie mógł wracać do swojego życia. Po zaledwie kilku miesiącach, w kwietniu 2026 roku, usłyszeli jednak, że choroba wróciła. Podczas jednego z badań kontrolnych u Wiktora wykryto ponownie guz, tym razem w okolicach miednicy. Chłopiec ponownie trafił do Przylądka Nadziei i już w maju przyjął pierwszy cykl chemioterapii. Tym razem leczenie jest jeszcze trudniejsze, bo umiejscowienie i wielkość guza na ten moment uniemożliwiają jego operacyjne usunięcie. Celem wdrożonej chemioterapii jest doprowadzenie do jego zmniejszenia, aby lekarze mogli rozważyć usunięcie pozostałości. W sierpniu 2026 roku rodzina jest mniej więcej w połowie drogi, a jeśli wszystko będzie przebiegało zgodnie z protokołem, przed Wiktorem są jeszcze cztery cykle chemioterapii. To już kolejny rok leczenia, przepełniony stresem i nieustannym czuwaniem, jak mówi mama, czasem brakuje sił, ale walka o życie syna nie pozwala im się zatrzymać. Wiktor bardzo dobrze się uczył. Mimo choroby ukończył ósmą klasę z bardzo dobrymi wynikami i czerwonym paskiem na świadectwie, a jego plany na nowy etap, wymarzoną szkołę średnią, nowych znajomych i zwykłe nastoletnie sprawy, na które tak bardzo zasłużył po pierwszym leczeniu, choroba znów pokrzyżowała. Zamiast budować normalność, Wiktorowi znów przyszło przechodzić wszystko od nowa. Świadomość tego, co czeka rodzinę i jak długa jest droga do upragnionego spokoju, w obliczu wznowy bywa jeszcze trudniejsza. Życie tej rodziny toczy się między szpitalem a domem. Mama musiała zrezygnować z aktywności zawodowej, dzięki czemu może być przy Wiktorze w szpitalu. W domu jest jeszcze jeden syn, bardzo związany z bratem, dla którego ten trwający niemal dwa lata czas, wypełniony lękiem i niepewnością, jest niezwykle trudny. Wszyscy czują ogromne zmęczenie, emocjonalne, organizacyjne i codzienne, a choroba nie zostawia przestrzeni na prawdziwą ulgę. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 50 000 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę na tym kolejnym, wymagającym etapie walki. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większą siłą prowadzić Wiktora przez tę drugą, trudniejszą już drogę i wierzyć, że wróci do zdrowia, do szkoły i do życia, na które tak bardzo zasłużył.