Diss na Raka
Historie
Historie

Aleksandra Dec

Ola kocha rysować, malować i bawić się slime’em oraz ciastoliną. 12 sierpnia mama, mimo zapewnień, że to pewnie nic poważnego, zdecydowała się zbadać niepokojące objawy córki, co doprowadziło do diagnozy białaczki. Dziś Ola dopiero rozpoczyna leczenie, mierząc się z ogromnym lękiem przed procedurami medycznymi.

12 sierpnia mama zauważyła, że z Olą dzieje się coś złego. Dziewczynka miała stan podgorączkowy, nie chciała jeść, była cicha, zmęczona i wycofana. Mama słyszała, że to pewnie nic poważnego, ale nie potrafiła tego zostawić i poszła z córką do lekarza. Pani doktor od razu potraktowała objawy poważnie i tego samego dnia padło podejrzenie białaczki. Następnego dnia karetka przewiozła Olę do szpitala w Olsztynie, gdzie badania pokazały, że aż 90% jej krwi stanowiły komórki nowotworowe.

Leczenie zaczęło się natychmiast. 20 sierpnia Oli założono cewnik centralny, coś, co dla dziewczynki jest bardzo obce i trudne, panikuje przy zmianie opatrunku. Przeszła już biopsje szpiku i punkcje lędźwiowe, podczas których chemioterapia podawana jest bezpośrednio do płynu mózgowo-rdzeniowego. Lekarze mówią, że Ola dobrze reaguje na leczenie, czego mama trzyma się bardzo mocno, choć pojawiło się już zakażenie bakteryjne, wymagające dodatkowego antybiotyku.

Od dnia diagnozy Ola jest w szpitalu, a mama jest przy niej całą dobę, podczas gdy tata pracuje i przyjeżdża, kiedy tylko może. Dziewczynka tęskni za domem, zabawkami i kuzynami, których traktuje jak braci. Choroba mocno odbiła się na jej psychice, bywa smutna i boi się kolejnych procedur, a wypadające włosy sprawiają, że wstydzi się swojego wyglądu, choć dla rodziny wciąż jest tą samą, najpiękniejszą dziewczynką.

Mimo wszystkiego Ola kocha rysować, malować, bawić się slime’em i ciastoliną, uwielbia tworzyć i wymyślać po swojemu. Dziś te rzeczy zostały poza szpitalem, razem z codziennością, do której mama tak bardzo chciałaby ją bezpiecznie odprowadzić. Przed rodziną kolejne etapy terapii, a wraz z nimi wydatki, których nie da się przewidzieć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 35 935 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę na tym dopiero rozpoczętym etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu mama może z większym spokojem reagować na potrzeby córki i wierzyć, że Ola wróci do domu nie tylko jako pacjentka po chorobie, ale jako dziewczynka, która znów ma przed sobą zwykłe dzieciństwo, pełne kolorów i twórczych pomysłów.