Diss na Raka
Historie
Historie

Aleksandra Lenik

To 18-latka, która tuż po maturze planowała rozpocząć studia medyczne. W styczniu 2026 roku niewielki, bezbolesny węzeł nad obojczykiem okazał się pierwszym sygnałem chłoniaka Hodgkina II stopnia. Dziś przechodzi wymagającą chemioterapię, trzymając się myśli, że jej plany na przyszłość tylko się przesunęły w czasie.

W styczniu 2026 roku zauważyła niewielkie powiększenie węzła chłonnego nad obojczykiem. Nie bolał, dlatego na początku nie traktowała go jak objawu, którym trzeba się martwić. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się kolejne sygnały, szybciej niż zwykle odczuwane zmęczenie, najmocniej widoczne podczas aktywności fizycznej, która wcześniej była jej codziennością, badminton, bieganie, ćwiczenia. Później doszły nocne poty. Kiedy zaczęła łączyć wszystkie objawy, coraz trudniej było tłumaczyć je zwykłym osłabieniem. Po serii badań padło rozpoznanie, chłoniak Hodgkina II stopnia.

Ma 18 lat. To miał być czas podejmowania decyzji ważnych dla jej przyszłości, pierwszy krok w dorosłość, na który bardzo czekała. Po maturze planowała rozpocząć studia medyczne, chciała wejść w świat, w którym kiedyś będzie mogła pomagać innym. Dziś sama jest pacjentką. Najbliższe pół roku spędzi głównie w domu i na dojazdach do szpitala w Bydgoszczy, kurczowo trzymając się myśli, że to etap przejściowy i że jej plany nie zniknęły, tylko przesunęły się w czasie.

Leczenie odbywa się w Bydgoszczy. Jest po dwóch wlewach chemioterapii podawanych co dwa tygodnie, a wstępnie zaplanowano łącznie dwanaście podań, więc przed nią jeszcze długa droga. Najtrudniejsze są pierwsze dwa, trzy dni po chemii, gdy pojawiają się nieustające wymioty, mdłości i ogromne zmęczenie. Po każdym cyklu wykonywane są kontrolne badania krwi, a w dalszym leczeniu lekarze będą też decydować o badaniach PET.

Większość czasu spędza w domu, do szpitala jeżdżąc na chemioterapię do innego miasta. Jej rodzina powoli oswaja się z diagnozą, a na początkowy strach i niedowierzanie z czasem odpowiedziały zaangażowanie i troska. Emocjonalnie bywa ciężko, stara się być silna, choć są momenty, w których choroba i złe samopoczucie biorą górę.

Choroba bardzo dużo zmieniła, ale nie zatrzymała wszystkiego. W dobre dni chce się uczyć, czyta i wraca myślami do medycyny. Lubi piec i kombinować w kuchni, lubi być aktywna i spędzać czas z bliskimi, doceniając małe chwile, które wcześniej wydawały się zwyczajne. Dzisiaj takie momenty znaczą więcej, dobre samopoczucie przez kilka godzin, rozmowa bez myślenia o chorobie, dzień, w którym mdłości są mniejsze.

Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 9112,95 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i pozwala jej przejść przez ten czas bez dodatkowego ciężaru, który odbiera spokój i poczucie bezpieczeństwa. To wsparcie, dzięki któremu może z większym spokojem kontynuować leczenie i wierzyć, że wróci do swoich planów, do nauki, medycyny i aktywnego życia, które choroba na ten czas tylko wstrzymała.