Diss na Raka
Historie
Historie

Bruno Zweifler

Bruno ma cztery lata, a jeszcze niedawno jego świat wypełniały zabawa, śmiech i radosny taniec. Zwyczajna infekcja z uporczywą gorączką doprowadziła do diagnozy ostrej białaczki limfoblastycznej. Dziś Bruno przechodzi immunoterapię w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, a rodzice czuwają przy nim, z dala od rodzinnego domu.

Jeszcze do niedawna świat Bruna wypełniały zabawa, śmiech i radosny taniec. Tę codzienność przerwała z pozoru zwyczajna infekcja, która z początku nie wydawała się niczym groźnym. Gdy jednak gorączka zamiast ustępować utrzymywała się uparcie, w sercach rodziców pojawił się niepokój, który ostatecznie wymusił decyzję o hospitalizacji.

Pobyt w szpitalu przyniósł poczucie ulgi. Opieka lekarzy dawała poczucie bezpieczeństwa i nadzieję, że po kilku dniach obserwacji i rutynowych badaniach wszystko wróci na właściwe tory. Los napisał jednak inny scenariusz. Wyniki krwi ujawniły niepokojące zmiany, które doprowadziły do diagnozy, ostra białaczka limfoblastyczna. W jednej chwili życie całej rodziny zmieniło swój rytm, a wszystko zostało podporządkowane leczeniu, które odtąd stało się codziennością wypełnioną czuwaniem i troską.

Pierwszy etap leczenia Bruno przeszedł w Zielonej Górze, skąd został przetransportowany do wrocławskiego Przylądka Nadziei. Tam wdrożono immunoterapię, nowoczesną i wymagającą metodę leczenia, dającą szansę na trwałą remisję choroby. Terapia jest długotrwała i bardzo obciążająca dla organizmu, ale dla rodziców to droga, by przywrócić synowi zdrowie i beztroskę. Rodzice towarzyszą mu na każdym kroku i tymczasowo przenieśli się do Wrocławia, z dala od domu, aby czuwać przy nim nieustannie.

Każdy dzień to logistyka leczenia, kolejne kontrole i dojazdy, a także konieczność pokrywania kosztów leków, które nie zawsze są refundowane. Dochodzą do tego wydatki związane z utrzymaniem poza domem, specjalistyczną żywnością i środkami pielęgnacyjnymi. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 21 886 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodziców na tym długim etapie immunoterapii. To wsparcie, dzięki któremu mogą oni skupić się na czuwaniu przy synu, a Bruno ma szansę wrócić do zabawy, śmiechu i tańca, które tak bardzo kocha.