Diss na Raka
Historie
Historie

Emilia Krzywiec

Emilka i jej brat bliźniak pierwszą klasę mieli rozpocząć razem, jednak chłopiec przekroczył próg klasy bez siostry, która była wtedy w szpitalu, w samym środku leczenia białaczki. Od pierwszych objawów do rozpoczęcia chemioterapii ratunkowej minęły zaledwie godziny. Dziś Emilka mierzy się z licznymi powikłaniami, a jej rodzina czeka na wyniki, które pokażą dalszy kierunek leczenia.

Emilka kaszlała, była osłabiona i miała objawy infekcji dróg oddechowych. Niedługo później na jej nogach zaczęły pojawiać się wybroczyny, a następnie siniaki w kolejnych miejscach na ciele. 15 lipca mama poszła z nią do lekarza rodzinnego, skąd zostały skierowane na SOR. Badania wykazały dużą patologiczną masę w śródpiersiu, stwarzającą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia dziewczynki. Pilnie przewieziono je na oddział hematologii i onkologii dziecięcej UCK w Gdańsku, gdzie mama usłyszała diagnozę ostrej białaczki limfoblastycznej typu T. Niemal natychmiast założono Emilce głębokie wkłucie do żyły udowej i rozpoczęto chemioterapię ratunkową.

Leczenie rozpoczęło się według protokołu AIEOP BFM 2017 Poland. Już na początku pojawiły się poważne konsekwencje choroby i intensywnej terapii. Emilka wymagała przetoczeń preparatów krwi, doszło również do zespołu lizy guza, gwałtownego rozpadu komórek nowotworowych, który może prowadzić do groźnych zaburzeń metabolicznych. Pojawiły się także nieprawidłowości w pracy wątroby oraz podejrzenie rozpoczynającego się zapalenia trzustki. Dziś rodzina czeka przede wszystkim na odbudowę granulocytów, aby lekarze mogli bezpiecznie podać kolejną chemioterapię, a kolejnym krokiem będą punkcja lędźwiowa i biopsja szpiku, których wyniki pokażą dalszy kierunek terapii.

Szpital stał się dla mamy i Emilki miejscem, w którym spędzają większość czasu. Mama z dnia na dzień musiała przerwać prowadzenie swojej działalności, bo opieki nad córką nie dało się pogodzić z pracą. W domu został tata z synem, zajmując się wszystkim, co wcześniej dzielili między siebie, bez wsparcia rodziny w pobliżu, więc widują się bardzo rzadko. Najtrudniej patrzeć na to, jak choroba wpłynęła na dzieci. Bliźnięta są ze sobą bardzo związane, a dziś każde z nich żyje w zupełnie innej rzeczywistości, syn tęskni za Emilką, ale również za mamą i za codziennością, w której byli wszyscy razem.

Na ten moment rodzina nie wie, jak długo potrwa terapia, każda decyzja zależy od odpowiedzi organizmu Emilki na leczenie. Równolegle z chorobą pojawiły się konsekwencje zawodowe i finansowe, mama nie pracuje, a tata sam dźwiga ciężar utrzymania domu. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 950 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę w tym trudnym, pełnym niepewności czasie. To wsparcie, dzięki któremu mogą przejść przez kolejne miesiące leczenia z mniejszym lękiem o codzienne funkcjonowanie, wierząc, że wkrótce cała rodzina, w tym bliźniacze rodzeństwo, znów będzie razem.