Diss na Raka
Historie
Historie

Filip Rumowski

Filip to nastolatek, który kiedy tylko zdrowie pozwalało, uwielbiał jeździć na rowerze. Od lipca 2024 roku walczy z chłoniakiem Hodgkina w III stadium. Mimo że chorobę udało się raz pokonać, przyszły dwie kolejne wznowy. Dziś, po autoprzeszczepie komórek macierzystych, Filip jest w trakcie leczenia w Przylądku Nadziei we Wrocławiu.

Wszystko zaczęło się w lipcu 2024 roku. Filip nagle poczuł się gorzej, poleciała mu krew z nosa. Niedługo później, jeszcze przed umówioną wizytą u lekarza, wyczuł przy lewym obojczyku niewielki guz. Od tamtej chwili codziennością rodziny stały się kolejne badania, wizyty lekarskie i czekanie na wyniki w strachu przed tym, co za chwilę usłyszą. Rozpoznanie wskazało na chłoniaka Hodgkina w III stadium, z zajętą śledzioną.

Od tamtego dnia wydarzyło się tak wiele, że czasami trudno uwierzyć, że to wszystko naprawdę spotkało tę rodzinę. Udało się pokonać chorobę, a mama Filipa myślała, że najgorsze jest już za nimi i że wreszcie będą mogli zacząć żyć normalnie, bez ciągłego lęku. Niestety choroba wróciła, a później przyszła druga wznowa. Dziś mama jest z synem w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, gdzie Filip jest już po autoprzeszczepie komórek macierzystych. Ostatnie lata były dla nich niezwykle ciężkie, bo żyli z niepewnością i lękiem niemal każdego dnia, a każdy wynik badania mógł przynieść ulgę albo odebrać nadzieję.

Na szczęście rodzina nie jest sama. Partner mamy bardzo ich wspiera, przejął wszystkie domowe obowiązki, a najbliżsi są przy nich w każdej minucie. Filip ma również starszą, dwudziestoletnią siostrę, która bardzo martwi się o brata. Choć nie zawsze mogą być obok siebie, starają się być w kontakcie, rozmawiają i piszą do siebie, bo choroba zmieniła życie całej rodziny, nie tylko samego Filipa.

Kiedy zdrowie pozwalało mu na więcej, Filip bardzo często jeździł na rowerze, co było dla niego radością i chwilą wolności od tego, co trudne. Dziś tęskni za tymi momentami, a w lepszych dniach gra na komputerze, starając się znaleźć choć odrobinę normalności. Zamiast wycieczek i spotkań ze znajomymi są szpitalne korytarze, badania i oczekiwanie na lepsze dni.

Mama ma ogromne szczęście, że jej szefostwo rozumie sytuację i jest bardzo elastyczne, dzięki czemu może być przy Filipie wtedy, kiedy najbardziej jej potrzebuje. Leczenie wiąże się jednak z ogromnymi kosztami, które trudno udźwignąć. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 50 000 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę na tym wymagającym, poprzeszczepowym etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą odłożyć na bok choć część trosk i skupić się na tym, co najważniejsze, żeby Filip wrócił do zdrowia i do tego, co kocha najbardziej, czyli do rowerowych wycieczek i zwyczajnego, nastoletniego życia.