Diss na Raka
Historie
Historie

Franciszek Kaleciński

Franek przed chorobą uwielbiał sport, grał w piłkę nożną i uczył się taekwondo. W połowie lipca zwykłe przeziębienie okazało się początkiem diagnozy nieziarniczego chłoniaka T-limfoblastycznego. Dziś Franek przyjmuje chemioterapię w Przylądku Nadziei, tęskniąc za sportem i za siostrą.

Rodzice dokładnie pamiętają chwilę, w której usłyszeli diagnozę syna. To był jeden z tych momentów, w których człowiek rozumie sens wypowiadanych słów, ale jeszcze nie potrafi dopuścić do siebie, że właśnie stały się częścią jego własnego życia. Wszystko zaczęło się w połowie lipca tego roku, gdy u Franka pojawił się zatkany nos i katar. Początkowo podejrzewali zwykłe przeziębienie i wydawało im się, że za chwilę wszystko wróci do normy. Niedługo później pojawiła się jednak opuchlizna węzłów chłonnych na szyi oraz opuchlizna śródpiersia. Lekarz był mocno zaniepokojony tymi objawami, dlatego zlecił kolejne badania.

W sierpniu Franek miał biopsję węzłów chłonnych i przeszedł kilka punkcji. Na diagnozę nie trzeba było długo czekać, nieziarniczy chłoniak T-limfoblastyczny. W jednej chwili pojawił się strach i niedowierzanie, a trudno było uwierzyć, że te słowa dotyczą właśnie ich dziecka.

Od tego czasu Franek przyjmuje chemioterapię, której niestety towarzyszą skutki uboczne. Pojawiają się dokuczliwe bóle brzucha, często boli go żuchwa i głowa, ma też mdłości i zmaga się z osłabieniem organizmu. Codzienność rodziny mocno się zmieniła. Mama ma przerwę w pracy i na co dzień jest z synem w Przylądku Nadziei, a zmieniają ją tata Franka i babcia. Cała rodzina stara się być blisko niego i wspierać go najlepiej, jak potrafi.

Przed diagnozą Franek uwielbiał sportowe aktywności. Bardzo dużo czasu spędzał, grając w piłkę nożną i ucząc się taekwondo, a sport dawał mu ogromną radość i energię i był ważną częścią jego codzienności. Dużo czasu spędzał też z siostrą, na zabawach, treningach i rozmowach, byli ze sobą bardzo blisko. Siostra mocno przeżywa chorobę brata, a oboje bardzo za sobą tęsknią, bo choroba sprawiła, że ich wspólna codzienność musiała się zmienić.

Koszty związane z leczeniem syna i jego powrotem do zdrowia są bardzo wysokie. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 610 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę w trudnym czasie chemioterapii. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem być przy Franku, a chłopiec zyskuje szansę na powrót do zdrowia, na boisko, na treningi taekwondo i do wspólnych zabaw z siostrą.