Diss na Raka
Historie
Historie

Jakub Janczak

Kubuś ma zaledwie dwa lata i przed chorobą był wesołym, pogodnym chłopcem, który kochał plac zabaw, rowerek, pojazdy, zwierzęta, muzykę i taniec. Pod koniec sierpnia przedłużająca się gorączka doprowadziła do rozpoznania ostrej białaczki limfoblastycznej. Dziś Kuba jest w trakcie chemioterapii w Przylądku Nadziei we Wrocławiu, a rodzice robią wszystko, by mimo szpitala czuł się przede wszystkim bezpiecznie.

Pod koniec sierpnia Kubuś od kilku dni gorączkował. Lekarz zlecił kontrolną morfologię, żeby sprawdzić przyczynę przedłużających się objawów. Rodzice pojechali na badania z myślą, że za chwilę poznają przyczynę gorączki, dostaną zalecenia i wrócą do codzienności. Niestety dalsza diagnostyka przyniosła rozpoznanie ostrej białaczki limfoblastycznej. Kubuś miał zaledwie dwa lata, kiedy rozpoczęła się jego historia leczenia onkologicznego.

Dziś Kuba jest w trakcie chemioterapii w Przylądku Nadziei we Wrocławiu. Mama jest przy nim przez cały czas, opiekuje się nim, rozmawia z nim i przytula, a kiedy brakuje słów, po prostu trzyma go za rękę. Tata przyjeżdża po pracy, żeby choć na kilka godzin być przy synku, przytulić go, pobawić się z nim i przypomnieć mu, że mama i tata są obok. W wieku dwóch lat trudno zrozumieć, dlaczego nie można wrócić do własnego łóżka, zabawek i miejsc, które jeszcze niedawno były całym znanym światem. Kubuś nie wie, po co są kolejne badania i dlaczego czasem zwyczajnie brakuje mu siły na zabawę. Zadaniem rodziców jest sprawić, żeby w tym wszystkim nadal czuł się przede wszystkim bezpiecznie.

Przed chorobą Kubuś był bardzo wesoły i pogodny, wszędzie było go pełno, a każdy dzień był okazją do odkrywania czegoś nowego. Uwielbiał bawić się na placu zabaw, biegać i jeździć rowerkiem. Kocha też pojazdy i zwierzęta, a muzyka i taniec towarzyszą mu od urodzenia. Na balkonie miał swoje kwiatuszki, o które dbał, zaglądał do nich i podlewał je. To było dla niego coś wyjątkowego, co pokazuje, jak wrażliwym i empatycznym chłopcem jest.

Całe życie rodziny jest dziś podporządkowane leczeniu Kubusia, a coraz częściej rodzice muszą mierzyć się także z tym, co dzieje się poza szpitalną salą. Leczenie to długotrwały i trudny proces, który wiąże się nie tylko z pobytem w szpitalu, ale również z wieloma dodatkowymi wydatkami. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 41 085 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie odciąża rodzinę na tym wymagającym etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą z większym spokojem być przy synku, a Kubuś może czuć się bezpiecznie i z nadzieją czekać na dzień, w którym wróci do swojego rowerka, kwiatków na balkonie, muzyki i tańca.