29 stycznia Julia opuściła oddział przeszczepowy i wróciła do domu. Za rodziną było wtedy kilka miesięcy bardzo trudnego leczenia, a wyniki badań były zadowalające. Wszystko zaczęło się pod koniec kwietnia 2025 roku, gdy jedna z rutynowych morfologii przyniosła niepokojące wyniki. Dalsze badania wykazały mielodysplazję szpiku z genem RUNX1 MECOM, chorobę, w której szpik zamiast zdrowych komórek krwi produkuje je wadliwie lub wcale. Organizm przestaje wtedy mieć obronę przed infekcjami, a nawet katar czy zadrapanie mogą stać się zagrożeniem. Julia rozpoczęła chemioterapię według protokołu stosowanego w białaczce szpikowej.
Leczenie przebiegało etapami. We wrześniu 2025 roku Julia zakończyła drugi cykl chemioterapii, który zniosła łagodniej, choć wciąż zmagała się z brakiem apetytu. 20 października zakończyła trzeci cykl. Biopsja po pierwszym cyklu pokazała spadek liczby blastów z 8 do 3 procent, co oznaczało częściową reakcję na leczenie, ale szpik wciąż nie był czysty. Stało się jasne, że przeszczep jest nieunikniony. Zaplanowano go na 23 grudnia, a po jego przeprowadzeniu, 29 stycznia, Julia mogła wrócić do domu. W lutym była jeszcze krótka hospitalizacja w Katowicach z powodu niewielkiej infekcji i przetoczenie krwi, ale rodzina z nadzieją patrzyła w przyszłość.
Początek kwietnia przyniósł kolejne trudne wiadomości. Z powodu zakażenia trzeba było usunąć cewnik Broviac, a wykonana biopsja potwierdziła wznowę. Rodzina wróciła do domu ze świadomością, że przed nią kolejna walka. 27 kwietnia w Katowicach założono Julii nowy cewnik i rozpoczęły się dwa kolejne cykle chemioterapii z lekiem celowanym. Do połowy czerwca Julia znosiła leczenie całkiem dobrze, później pojawiły się gorączka, wysokie CRP i silny ból policzka, a lekarze rozpoznali ostre zapalenie zatok. 25 czerwca konieczna była endoskopowa operacja zatok, która przyniosła Julii ogromną ulgę.
29 czerwca Julia z rodziną została przetransportowana do Przylądka Nadziei we Wrocławiu, gdzie czekał ją drugi przeszczep szpiku. Dawca miał być dostępny dopiero na początku sierpnia, więc 2 lipca wykonano kontrolną biopsję i podano chemioterapię pomostową. Wynik dał rodzinie dużą ulgę, w szpiku było czysto. 29 lipca rozpoczęto kondycjonowanie, a 5 sierpnia, po długim oczekiwaniu, Julia otrzymała drugi przeszczep. Rodzina nie zdążyła jednak odetchnąć. Kilka dni później pojawiła się bakteria w cewniku, który trzeba było usunąć na bloku operacyjnym, zakładając wejście udowe. Dziś Julia jest w 14. dobie po przeszczepie, a niepokój budzi odzywająca się operowana zatoka.
Całe to leczenie rozdzielało rodzinę między szpital a dom. Mama jest przy Julii przez cały czas, a tata został w domu z rodzeństwem. Najstarsza córka odlicza dni do Pierwszej Komunii, ale najbardziej odczuwa brak mamy w codziennych chwilach, podczas kolacji, przy zasypianiu, w drodze do szkoły. Każdy telefon i krótkie odwiedziny są zbyt krótkie. Julia jest pogodnym, towarzyskim dzieckiem, które uwielbia tańczyć i śpiewać, choć dziś jej głos częściej rozbrzmiewa w szpitalnej sali niż w domu. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 17 240 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę w tym niepewnym czasie po drugim przeszczepie. To wsparcie, dzięki któremu bliscy mogą z większym spokojem czuwać przy Julii i wierzyć, że wróci ona do domu, do rodzeństwa, do tańca i do śpiewu.