Diss na Raka
Historie
Historie

Kacper Ciesielski

Przez osiem miesięcy Kacper był w domu zaledwie siedem dni, resztę czasu spędził w szpitalu, lecząc chłoniaka Burkitta i ostrą białaczkę limfoblastyczną. Dziś jest sparaliżowany od pasa w dół, a po ciężkim powikłaniu po chemioterapii lekarze musieli natychmiast przerwać leczenie. Rodzina czeka na dawcę szpiku, a przy Kacprze każdego dnia czuwa mama, a obok niej siostra Ola.

Przez osiem miesięcy Kacper był w domu tylko przez siedem dni. Pierwsze objawy pojawiły się w lutym 2026 roku, gdy zaczął skarżyć się na ból kręgosłupa. Od niego rozpoczęła się diagnostyka, która w krótkim czasie doprowadziła do rozpoznania choroby i konieczności rozpoczęcia intensywnego leczenia. W kwietniu Kacprowi założono zbiornik Rickhama, umożliwiający podawanie leków bezpośrednio do układu nerwowego, a w tym samym miesiącu przeszedł też operację kręgosłupa. Od tamtej pory właściwie nie opuścił szpitala.

Obecnie Kacper jest po pierwszym cyklu leczenia, a jeśli jego organizm pozwoli kontynuować terapię bez kolejnych poważnych powikłań, przed nim jeszcze dwa cykle chemioterapii. Po ostatnim podaniu jego stan gwałtownie się pogorszył. Stał się bardzo senny i przestał rozpoznawać osoby wokół siebie. Lekarze natychmiast przerwali leczenie i wdrożyli postępowanie ograniczające toksyczne działanie chemioterapii, a sytuację na szczęście udało się opanować.

Przez te miesiące zmieniło się niemal wszystko, także sprawność i samodzielność Kacpra. Jest sparaliżowany od pasa w dół i potrzebuje pomocy przy najbardziej podstawowych czynnościach, kąpieli, przekładaniu i codziennej pielęgnacji, obok chemioterapii, badań i kolejnych procedur. Mama pomaga mu we wszystkim, czego potrzebuje, nie zastanawiając się nad tym ani przez chwilę. Najtrudniej jest jej patrzeć na syna i widzieć, jak wiele niezależności odebrało mu ciało, które jeszcze niedawno było po prostu sprawne.

Rodzina próbuje unieść tę chorobę wspólnie. Siostra Kacpra, Ola, bardzo przeżywa to, co dzieje się z bratem. Przy nim stara się być silna, wspiera go i motywuje, a swój strach i płacz zostawia na chwile poza jego wzrokiem. Mama po wielu miesiącach nieustannego napięcia, bezsennych nocy i lęku o każdy wynik w pewnym momencie sama musiała skorzystać z pomocy specjalisty.

Dziś rodzina czeka na dawcę szpiku i kolejne decyzje lekarzy. Mama nauczyła się nie wybiegać myślami zbyt daleko, skupia się na tym, co dzieje się teraz, na kolejnej chemioterapii, która ma przebiec bez powikłań, i na wynikach pozwalających kontynuować terapię. Z całego serca pragnie, żeby jak najszybciej udało się znaleźć odpowiedniego dawcę i żeby organizm Kacpra był na tyle silny, by mógł rozpocząć kolejny etap leczenia.

Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 47 351,40 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera rodzinę w tym konkretnym, kluczowym momencie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu mama może zapewnić synowi wszystko, czego potrzebuje teraz, a Kacper ma większą szansę dotrwać do przeszczepu i odzyskać choć część utraconej samodzielności.