Najpierw Krzyś przestał chodzić. Później coraz trudniej było mu utrzymać równowagę nawet podczas siedzenia, a w pewnym momencie problemem stało się również utrzymanie zabawki w rękach. Miał wtedy półtora roku. W sierpniu 2021 roku rodzice poznali przyczynę, w móżdżku synka znajdował się guz o wielkości około pięciu centymetrów, z naciekiem na rdzeń kręgowy. Rozpoznano wyściółczaka anaplastycznego III stopnia. Krzyś przeszedł operację usunięcia guza, ale choroba tylko na chwilę dała spokój.
W 2022 roku pojawił się rozsiew i konieczna była kolejna operacja. Później rozpoczęła się intensywna chemioterapia, cztery cykle leczenia, a następnie 34 naświetlania radioterapii wykonywane w znieczuleniu. Po nich przyszło osiem cykli chemioterapii podtrzymującej, a w 2024 roku zastosowano także radioterapię stereotaktyczną. Mimo to choroba ponownie dawała o sobie znać. W 2025 roku rodzina pojechała z Krzysiem do Niemiec, gdzie podczas operacji endoskopowej usunięto sześć guzów, jednak kolejne badania znów wykazały rozsiew w układzie komorowym. Obecnie chłopiec przyjmuje w domu chemioterapię w tabletkach, prowadzoną jako leczenie paliatywne.
Nowotwór jest tylko częścią tego, z czym każdego dnia mierzy się jego organizm. Krzyś od urodzenia ma złożoną wadę serca, zmaga się z niedoczynnością tarczycy, od około dwóch lat praktycznie nie rośnie, a badania wskazują na niski poziom hormonu wzrostu. Doszły do tego problemy z nerkami, podwyższona kreatynina i zwapnienia, a Krzyś bardzo słabo je. Nie chodzi samodzielnie, dlatego przez całą dobę musi mieć przy sobie kogoś, kto pomoże mu w zwykłych czynnościach i zadba o jego bezpieczeństwo. Mama patrzy na niego i czasem trudno jej pojąć, ile leczenia może pomieścić dzieciństwo jednego małego chłopca.
Mama jest z Krzysiem przez cały czas. Przed jego chorobą pracowała jako fotograf, ale dziś nie potrafi zaplanować nawet kilku kolejnych tygodni, bo wizyty w szpitalach, rehabilitacja i stan syna mogą w jednej chwili zmienić wszystko. Tata pracuje i utrzymuje rodzinę. Krzyś ma starszą siostrę, która jest z nim bardzo związana i mocno przeżywa każdy jego wyjazd do szpitala, oraz starszego brata, który mieszka niedaleko. Choroba Krzysia od lat jest obecna w życiu całej rodziny.
W Polsce Krzyś nie został zakwalifikowany do kolejnej operacji, dlatego rodzice ponownie szukają pomocy w Niemczech. Nie chcą zatrzymać się wyłącznie na tym, co jest dziś dostępne w kraju, i jeśli kolejny zabieg za granicą może dać synowi następną możliwość leczenia, chcą móc z niej skorzystać. Wiąże się to z kosztami samej operacji i hospitalizacji, transportu do Niemiec oraz pobytu na miejscu, a do tego dochodzą stałe wydatki na rehabilitację i dalsze leczenie. Przez ponad pięć lat rodzice nauczyli się nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość.
Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 250 000 zł. To jedna z większych kwot, jakie udało się przekazać w ramach naszej akcji, i realna szansa na to, by rodzina mogła sięgnąć po kolejną możliwość leczenia operacyjnego za granicą. To wsparcie, dzięki któremu rodzice mogą zrobić dla Krzysia to, co nadal jest możliwe, i dać mu kolejną szansę po ponad pięciu latach walki.