Diss na Raka
Historie
Historie

Maja Pałaszewska

Maja ma 16 lat, uczyła się zawodu fryzjerki i od czterech lat samodzielnie uczy się portugalskiego, bo marzy o Brazylii. Na początku maja nagłe zasłabnięcie doprowadziło do diagnozy ostrej białaczki szpikowej, a po pierwszym cyklu leczenia trafiła na intensywną terapię. Dziś, po czterech protokołach chemioterapii, przygotowuje się do przeszczepu szpiku, zaplanowanego na 1 października.

Na początku maja Maja nagle zasłabła w sklepie. Wcześniej na jej ciele pojawiały się wybroczyny, które początkowo zostały uznane za zmianę skórną, dopiero dalsze badania pokazały, z czym naprawdę mamy do czynienia. Rodzice usłyszeli przerażającą diagnozę ostrej białaczki szpikowej. Niedługo później Maja rozpoczęła leczenie, ale już po pierwszym cyklu jej organizm zareagował bardzo ciężko. Trafiła na intensywną terapię, została zaintubowana, a dodatkowo pojawiło się silne uczulenie na jeden z leków. Przez kolejne dni rodzice nie wiedzieli, czy jej organizm poradzi sobie z tym, co się dzieje. Kiedy wreszcie została wybudzona i mogła wrócić na oddział hematologii, nie oznaczało to końca najtrudniejszego etapu, leczenie trzeba było kontynuować.

Maja przeszła już cztery protokoły chemioterapii. Teraz lekarze przygotowują ją do przeszczepu szpiku od niespokrewnionego dawcy z Niemiec. Do Bydgoszczy rodzina wyjeżdża 19 września, a sam przeszczep zaplanowano na 1 października. Po nim konieczna będzie dalsza izolacja i stopniowa odbudowa organizmu, a Maja najprawdopodobniej będzie też potrzebowała nierefundowanego leku sprowadzanego z zagranicy. Przeszczep nie będzie więc końcem tej historii, będzie początkiem następnego, równie ważnego etapu.

Od początku choroby rodzina niemal bez przerwy jest w szpitalu, a do domu wróciły tylko dwa razy. Maja najbardziej tęskni za tatą, przyjaciółmi i ukochanym psem Mimi. Ta długa izolacja jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń całego leczenia, bo ma szesnaście lat, a świat, który w tym wieku powinien się przed nią otwierać, został nagle ograniczony przez chorobę. Ogromnym wsparciem okazał się także jej starszy brat Igor, który przejął wiele spraw, gdy mama została przy Mai w szpitalu.

Przed chorobą Maja uczyła się zawodu fryzjerki, a od czterech lat samodzielnie uczy się też portugalskiego, bo od dawna fascynuje ją Brazylia. Jej największym marzeniem jest kiedyś dotknąć tej Brazylii naprawdę, usłyszeć portugalski na ulicy i zobaczyć z bliska miejsca, które od lat nosi w wyobraźni. Rodzice nie chcą, żeby Maja zaczęła myśleć o tym marzeniu jak o czymś niemożliwym, wolą widzieć je jako punkt na liście, do którego prowadzi jeszcze kilka najważniejszych pozycji do odhaczenia, a pierwszą z nich jest dziś przeszczep. Dzięki wspólnej akcji udało się pokryć brakujące do celu 49 700 zł. To kwota, która domyka zbiórkę i realnie wspiera Maję na tym kluczowym etapie leczenia. To wsparcie, dzięki któremu Maja może przejść przez przeszczep i dalszą rekonwalescencję, zbliżając się do dnia, w którym obok zdrowia odzyska też szansę na spełnienie swojego wielkiego marzenia o Brazylii.